Mamo, możesz już się ze mną pobawić?

Pisałam już kiedyś jak pędzę z pracy jak durna żeby odebrać dzieci, ucałować i odetchnąć z ulgą, że już jestem przy nich, one przy mnie. Codziennie tak mam, nawet w wakacje, kiedy wiem, że są pod najlepszą opieką dziadków, którzy z sercem na dłoni spełniają każde ich życzenie, bawią, uczą i pilnują. Nie mogę doczekać się chwili kiedy wejdę do domu i będą krzyczeć ‚mama! mama!’ i na hura przybiegną do mnie i we dwoje wskoczą na ręce! Gorzej tylko jak człowiek po całym dniu ledwo wchodzi po schodach, ledwo zipie i mimo szybszego tętna na myśl o swoich pociechach nie ma już siły na nic. Kilka zarwanych nocy, koniec miesiąca w pracy, natłok spraw i wakacje dzieci. Po całym tygodniu atrakcji, wycieczek i czasu tylko dla nich (niby wakacje to odpoczynek ale zapewnić dzieciom atrakcje to nie lada wyczyn!) przychodzi chwila kiedy po prostu chciałoby się uciec. Nie uciekam, tylko chowam się na chwilę. Bo co ja bym zrobiła jakbym uciekła? Po kilku godzinach na gigancie zatęskniłabym się na śmierć a myśl o każdej następnej bez nich doprowadzałby mnie do szału.  Dlatego wejdę do domu jak codziennie, przytulę, upadnę pod ciężarem ich podwójnych uścisków i będę znów dla nich. Nawet nie bawiąc się w wyścigi czy nie czytając dziesiątej z kolei książki mogę Być. Wturlamy się do tipi, ułożymy masę poduszek i przytulanek i tam poleżymy. Myślicie, że to możliwe? Mam nadzieję! Nie, nie chodzi mi o to czy się zmieścimy wszyscy 😉 Tylko czy dzieci poleżą spokojnie sekundkę 😉 Takie chwile kojącego odpoczynku razem, poczucie bliskości i spokoju zagłuszają trochę moje nieustające wyrzuty sumienia, że ciągle jestem w pracy. Wybaczam sobie wtedy każdą chwilę kiedy słyszę powtarzające się kilkakrotnie „mamo, możesz już się ze mną pobawić?” i moje nie kończące się „za chwilkę”, „dobrze, za moment” bo jeszcze to do zrobienia i tamto trzeba dokończyć.. Dlatego każda z Was, która na co dzień jest z dziećmi w domu niech wie, że po tej drugiej stronie lustra, do której pewnie czasem tęsknicie nie jest też tak znów kolorowo. Człowiek i tak czeka cały dzień na to popołudnie w domu, żeby przyglądać się dzieciom jak rosną, jak się bawią, jak pięknie korzystają z danego nam czasu, jak wspaniale krzyczą „mama! mama!” a ty nawet resztką sił uśmiechasz się bo tylko to daje szczęście, prawdziwe. Spokojną, kojącą radość daje mi mój dom, cieszę się gdy każdy jego kąt wypełniony jest dziecięcym śmiechem. No może jeszcze ucieszyłby mnie pokój cały wypełniony poduszkami jak basen z kulkami, do którego można wejść i rzucić się na nie, milion poduszek, mięciutkich, milutkich. No i w końcu się wyspać! Te poduszki to takie świetne stworzenia, mam słabość do nich – wszelkiej maści, kolorów i kształtów. Te, które daje nam Eclectic Living możecie już znaleźć w Bubulince.Wyjątkowe, malowane, poduszki przytulanki. Nigdy ich u nas za wiele, a dzieciom zostaje coraz mniej miejsca do spania w łóżkach, kiedy się obłożą tymi poduszkowcami. Pamiętam jak moja młodsza siostra tak robiła, nie mieściła się dosłownie w swoim łóżku a zaciągała tam co noc stos maskotek, i przytulaków. Nie przeszkadzała jej jedna pozycja przez całą noc i to, że nie miała nawet jak się przekręcić na drugi bok, ważne, że spała z nimi i całą noc czuła się bezpiecznie. Dlatego wierzę, że poduszki mają tę moc, oprócz swojej estetycznej i dekoracyjnej roli, są ucieczką dzieci do bezpiecznego świata i chyba dlatego je tak uwielbiamy!



Różdżka MoiMili
Poduszki malowane Eclectic Living 
Poduszki serduszka, chmurki, gwiazdki Radosna Fabryka
Tipi Pacz
Sukienka NoSweet

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij