Ptasie trele, czyli co mówi 1,5 roczne dziecko

Mowa mojego dziecka już dawno przestała przypominać naśladowanie dźwięków i ptasie trele, gruchanie i głużenie odeszło w niepamięć. Nastąpił rozkwit wymawianych wyrazów i zasobu słownictwa. W ostatnim czasie „ama” zamieniło się w „siama” a „mama” w „mamo oć”, „mamo daj”, „mamo piciu ce”.
Mało tego, mała buduje już proste zdania składające się z dwóch, trzech słów nawet o względnie logicznym znaczeniu. To następuje zazwyczaj dopiero około 2-3 roku życia. Dumna jestem.
Dzieci w jej wieku wypowiadają się raczej jednowyrazowo, używając takich zwrotów jak „kaka” „kotek” „lala”, zazwyczaj ich wypowiedzi są twierdzące, typu „mama am” „tata, nie ma taty” „ola moka ma”
Najchętniej w ruch idą rzeczowniki, czasowniki raczej jako bezokolicznik, a o sobie mówi nadal w osobie trzeciej „Natka ma lalę”.
Ja, być może z doświadczenia, być może z powodu posiadanej wiedzy a być może ze zwyczajnego gadulstwa naturalnie wspieram dzieci w tym gadaniu.

Staram się mówić dużo i opowiadać, wykorzystując wszystko co dzieje się wokół.
„Robimy kanapki, zobacz biorę chlebek i wyjmuję z lodówki masełko.” „Zobacz! tam idzie kotek! Zawołaj kotka, jak robi kotek?”

Mówię powoli, wyraźnie i z natury dość głośno.
Żeby nauczyć dziecko mówić wyraźnie sama muszę się tak zwracać, ładnie, powoli i czytelnie. Staje się to bardziej przyswajalne i łatwiejsze w odbiorze. Dziecko wie co mówię i o co mi chodzi kiedy dodam do tego gesty i odpowiednio zaintonuję.

Nie używam zdrobnień i dziecięcego slangu.
Nie mówię „miau” zamiast kotek, nie mówię „am” zamiast jeść, staram się mówić po ludzku i jak najczęściej tłumaczyć: „tak, miau to kotek, kotek robi miau”. Nie lubię utwierdzania dzieci zbyt długo w zdrobnieniach i seplenieniach, one naprawdę łatwo przyswoją sobie normalne słowa szybciej niż nam się zdaje.

ALE naśladujemy dźwięki.
Zabawy typu jak robi kotek, krówka, kaczuszka czy konik nie mają końca, prześmieszne „mu, mu” „ał, ał”  „pi, pi” trwają całymi dniami, to właśnie ten czas, czas ciągłego „miau”

Nie odpowiadam za nią, słucham i wspieram.
Nie podpowiadam co ma powiedzieć, żeby lepiej wypadła przed innymi, ciesze się owszem jak ktoś dostrzeże, że mówi ładnie i coraz więcej, ale nie nakazuje jej mówić sąsiadom dzień dobry (choć zdarza się jej już) ani chwalić się moim koleżankom a powiedz „mama”, a powiedz „sama”. Jedyne do czego mocno zachęcam to żeby mówiła jak ma na imię.

Śpiewamy i czytamy, opowiadamy i powtarzamy.
Całe szczęście bardziej niż bajki Natka woli piosenki, wyliczanki i wierszyki rymowane. Pamięta już kilka piosenek, zaśpiewa refren po swojemu. Z mojego doświadczenia wynika również, że dziewczynki chyba chętniej uczą się piosenek i powtarzają je, chętnie tańczą i wymyślają taneczne układy.

Dmuchamy, chuchamy, gwiżdżemy, gramy na harmonijce.
Ćwiczymy prawidłowe oddychanie, bawimy się językiem, oczywiście to tylko w formie zabawy bo nie mowa tu ani o nauce prawidłowego mówienia bo to za wcześnie ani i jakichkolwiek ćwiczeniach logopedycznych ale to i owo można dla siebie podejrzeć i jeśli dziecku się spodoba wykorzystać.
Ostatnio naszym ulubieńcem jest wdzięczny dźwięczny gwizdek ptaszek od Djeco.

Poza tym mamy w domu mistrza w nauce słów typu „kupa” dupa”, który sprawnie przemyca je raz po raz do domu z wielce mądrych i wnoszących rozmów pięciolatków w przedszkolu. To ma też swoje plusy bo poza przysłowiową „dupą” Tomik naprawdę odgrywa wielkie znaczenie w rozwoju mowy Natki. Ona powtarza każde jego słowo z coraz większą precyzją, nawet gdy wydaje się, że go nie słucha mimowolnie mówi to co on. Żłobek ten nie pozostaje tu bez znaczenia, oczywiście przebywanie wśród rówieśników i starszych dzieci daje jej o wiele więcej doświadczeń niż sama ja, tata czy nawet rozgadany brat.

To wszystko sprawia, że jeszcze bardziej i szybciej uświadamiam sobie jak one rosną, jak my dojrzewamy. Nie obejrzę się a będę układać z nią puzzle i ćwiczyć literki, szykować szkolną wyprawkę i rysować szlaczki. Odkąd zachwycałam się piękną mową syna minęło już ze 3 lata, Tomik mówił bardzo szybko i od razu dość wyraźnie i dobrze, chociaż był o wiele mniej odważny i towarzyski u niego ten czas od niemowlaka do przedszkolaka gadającego jak najęty był jeszcze krótszy. Chciałabym na zawsze zatrzymać te piękne dźwięki kwilącego wróbelka, 1,5 rocznego ptaszeczka, który tak pięknie i wdzięcznie jeszcze się chichra i rechocze, który tak ślicznie sepleni i tuli się tak słodko przekręcając jeszcze głoski i słowa, zjadając początki i końce wyrazów, który ze swojego „dupa” śmieje się jeszcze tak cukierkowo i niewinnie nie widząc w tym żadnych złych intencji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niebieski kombinezon Natki: Mói via miss lemonade sale
Niebieska bluza Tomika: nosweet sale
Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij