Ten ważny moment

Kochasz od chwili narodzin sto razy bardziej niż przez ostatnie miesiące chowając go w brzuszku. Chęć bycia blisko z potrzeby czy z konieczności przeradza się w obłęd już po kilku godzinach po odnalezieniu swojej poporodowej świadomości. Dbasz i karmisz nawet wtedy kiedy opuściły się ostatnie siły a robisz to wszystko nadal dzięki jakiejś nadprzyrodzonej mocy. Nagle zdajesz sobie sprawę, że właśnie na świat wydałaś kogoś malutkiego, kogo będziesz miała obok siebie do końca swojego życia, dla kogo będziesz Matką i nigdy przenigdy nie przestaniesz nią być. Uczysz, bawisz wychowujesz jak tylko potrafisz najlepiej, oddajesz siebie dla niego, bo ta umiejętność została w Ciebie wbudowana wraz z chwilą jego poczęcia.
I nagle ten moment kiedy zdajesz sobie sprawę, że mogło by go zabraknąć. Ten moment kiedy sekunda w czasoprzestrzeni nakłębi Ci milion myśli złożonych z migawek Waszego wspólnego życia. Chwila, która powala Cię na kolana jak najbardziej bezradną i wątłą istotę na ziemi. Ten świat, w który oddajesz swoje dziecko chce Ci go dosłownie zabrać. Ja ją przeżyłam, zniknęłam na moment fizycznie i mentalnie a siła rozpaczy biła mnie po twarzy z nieopisana mocą wyciskając morze łez z przerażonych oczu. Nie życzę nikomu.  Chwila kiedy dowiadujesz się, że Twoje dziecko miało wypadek zamraża Cię w bezruchu i próżni i nie chce wypuścić mimo dalszych wieści jakie masz usłyszeć, na ile by one nie miały być dobre i ratujące sytuację. Mój syn, wypadek, poślizg, dachowanie, daleko od domu. Zniknęłam, umarłam.
Na szczęście wyszedł z tego wyjątkowo dobrze. Mieli wielkie szczęście.
Owszem, tragiczne wydarzenia z udziałem dzieci zawsze przenikają mnie swą grozą na wskroś. Ale nie oszukujmy się, nigdy nie pomyślałam, że mogą dotyczyć bezpośrednio mnie. Ludzie tak robią, wypierają myśli o możliwych nieszczęściach, wszystko może zdarzyć się innym nie mnie. Mimo to uważam, boję się i bronię na wszelki wypadek, jednak nie zawsze możemy ten przysłowiowy los w swoje ręce złapać, ktoś inny nim kieruje.
Po takim zdarzeniu człowiek nie wie jak się zachować. Dostaliśmy jakby drugą szansę, jednak życie toczy się dalej. Wykorzystywać trzeba każdą chwilę, jednak nie można traktować ich wszystkich jako coś ponad inne. Nie chciałabym wynieść go nagle na piedestał i czcić, chciałabym nadal wychowywać go na mądrego człowieka. Patrzę na niego codziennie doszukując się skutków ubocznych, nie ma  – a jednak czujne oko matki i przewrażliwione serce zamartwia się nocami. Teraz chyba wiem dlaczego każda minuta spędzonego z dziećmi czasu jest dla mnie taka cenna, one nie należą do mnie, nie ja mam tę moc. Ja mogę z nich korzystać, mogę dawać wszystko z siebie, mogę uczyć dzieci wartości rodzinnych, mocy przyjaźni i więzi miedzy ludźmi, zdając sobie jednak sprawę jakie to wszystko kruche.
Sorry jeśli ktoś czytając mnie poczuje się niekomfortowo i straci humor, to takie refleksje, które dają mi to wszystko poukładać. Strach o własne dzieci towarzyszy nam każdego dnia ale kiedy staje się on na tyle realny żeby nas sparaliżować człowiek przeżywa swoje życie jeszcze raz w jednej sekundzie.
I wtedy myśli „co zrobiłam źle?” „to jakaś kara czy co!?” „za co?””no tydzień przed piątymi urodzinami? WTF?!”
Dlatego rozbijam moje godziny na minuty, minuty na sekundy, sekundy na przemijające chwile, w których widzę ich uśmiechy i dziękuję, że je mam. Że są. Ciągle i nie przerwanie będąc wdzięczna za każdy ważny moment.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sukienka mamy nosweet for women
Bluza Tomik Little Gold King
Książeczki BABARYBA
Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 0)

  1. Bajano napisał(a):

    Bardzo mnie te Wasze zdjecia wzruszyly, bardziej niz tekst.Jak dobrze ze możecie się sobą cieszyć.

  2. Kinderki. eu napisał(a):

    cudowne zdjęcia pełne miłości.

  3. Katjuszka napisał(a):

    Ta miłość zaraz po porodzie fascynuje mnie. Skąd bierzemy te siły? Kochamy na zawsze. Tak po prostu.

    Piękne zdjęcia. I Ty!

    🙂

  4. Julia Orzech napisał(a):

    Rozumiem doskonale. Przeżyłam, kiedy Tymek miał prawie dwa latka. Nie życzę nikomu. Do dziś przypominają mi o kruchym życiu jego blizny na nóżkach. Każdego dnia wyłapuję dane nam godziny, minuty, sekundy. Wszystko jest ok, ale ja już wiem jak łatwo można to stracić.
    Cudne, wzruszające zdjęcia. Dzięki za ten tekst

  5. Magda Zaniewicz napisał(a):

    Cieszymy się, naprawdę każdą chwilą 😉

  6. Magda Zaniewicz napisał(a):

    Dziękuję! Mój mąż jest coraz lepszy ;))

  7. Magda Zaniewicz napisał(a):

    😉 matkę w tej sytuacji zrozumie najlepiej tylko matka, która też coś takiego przeżyła.. jak to wszystko trzeba doceniać wiemy teraz jakoś mocniej prawda?

  8. Magda Zaniewicz napisał(a):

    Dzięki 😉 Siły nam spływają na zawsze z chwilą nadania tytułu "matka". Tak po prostu.

  9. Anonimowy napisał(a):

    Tylko matka może zrozumieć co poczułaś. Jak wobraziłam sobie mojego syna w takiej sytuacji łzy napłynęły mi do oczu. A to było jedynie wyobrażenie. Gdzie wyobrażeniu do realnej sytuacji. Ogrom strachu i żalu musi być tak samo wielki jak ten niepojęty ogrom miłości.
    Cieszę się, że nic się nie stało. Ściskam gorąco :*

  10. Magda Zaniewicz napisał(a):

    Dziękuję, opisałam to pod wpływem chwili w sumie ale to co działo się naprawdę to jedna wielka rozpacz, nic więcej. Dopiero po telefonie do szpitala i rozmowie z synkiem się w miarę otrząsnęłam. A trzeba było się szybko ogarnąć, sprostać sytuacji, no i pomóc, pojechać, cały dzień drogi, trzeźwe myślenie nie jest wtedy proste..

  11. Anonimowy napisał(a):

    Pięknie wyglądacie, najwspanialszych chwil Wam życzę.

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij