Jak pogodzić pracę, pasję, dzieci i miłość w jednej ambitnej osobie

Da się! Jestem tego czystym, niepodważalnym przykładem!
Kiedy stanęłam przed wizją prowadzenia sklepu, było to dla mnie mega wyzwanie. Bez znajomości w branży, bez kontaktów, jedynie z werwą i głową napchaną pomysłami. Każdy produkt był dla mnie nowy i niepowtarzalny, nieznajomy i wyjątkowy, zawsze je tak traktowałam. Cieszyłam się jak dziecko z każdą nową dostawą, oglądałam i macałam jedną rzecz za drugą z niedowierzaniem i zachwytem jakie to piękne! Po uruchomieniu sklepu internetowego chciałam bardzo żeby te piękne i wyjątkowe rzeczy były na wyciągnięcie ręki również dla Was. Otworzyliśmy więc malutki sklepik stacjonarnie.
Wydawałoby się, że z malutkim dzieckiem nie da się więcej zrobić a wtedy było nas tylko dwoje.
Wszystko nowe, wszystko trudne, ciężka praca i tylko swoje własne ręce.
Nie wiem nawet kiedy wpadłam na pomysł założenia bloga. W momencie naciśnięcia pierwszy raz „opublikuj” poczułam jednak dziwny dreszczyk, taki wiecie jaki się czuje, że jednak to co robisz będzie dobre, że to jednak będzie to!
Do tej pory napisałam dla Was ponad 100 postów, każdy własnoręcznie, tymi rękami. Zrobiliśmy pewnie dziesiątki tysięcy zdjęć dzieci, licząc po parę ładnych setek na jeden wpis. Blog przekroczył magiczną granicę 100 tysięcy (!) Nie wiadomo kiedy! Poznałam fajne babki, z którymi miałam okazję współpracować a teraz jesteśmy koleżankami. Podjęłam współpracę z dziesiątkami firm, które doceniły mój styl i codziennie dzieje się jeszcze więcej. To mnie uskrzydla, jestem osobą, która szybko się nudzi i musi ciągle na nowo ładować w siebie nowe bodźce i to wystrzelone prosto w serce. Ciągle mi mało i dlatego może tak lubię uczyć się nowych rzeczy.
Nie oszukujmy się jednak, przychodziły też takie momenty kiedy zawalona papierami, fakturami i sprawami do załatwienia na wczoraj siedziałam i płakałam ale zdawałam sobie też sprawę, że będąc już w tym miejscu mojej drogi nie mogę tego rzucić. Tak brnęłam i brnęłam lawirując miedzy najlepszymi markami i poważnymi rozmowami biznesowymi a wyborem kaszki, pieluch i stertą prasowania na kanapie. Po pracy wracałam do domu oddać siebie dzieciom na kilka godzin żeby znów siąść na następne kilka przy komputerze. Tak moi drodzy to się samo nie robi. To czego Wy nie widzicie zajmuje najwięcej czasu i zarwanych nocy. Nie spałam dobrze przez rok, dopiero ostatnio zaczęłam.  Mimo wszystko w tym czasie nikomu nie zrobiłam krzywdy, nikogo nie zaniedbałam. Dzieci mam w miarę zdrowe psychicznie ;P mąż też mnie jeszcze znosi. Miałam nawet czasem czas dla przyjaciół. To znaczy ze przetrwałam. Przetrwałam jak to mówią najtrudniejszy pierwszy rok. Nie powiem, żebym nie przypłaciła tego zdrowiem i nerwami ale chyba tak właśnie buduje się każdy sukces, obok radości i satysfakcji są jednak łzy i pot. Mogę teraz z jeszcze większym spokojem patrzeć na wszystko co razem zbudowaliśmy. Cieszę się, że spędzam tyle czasu z dziećmi i nie wracam do domu kiedy one kładą się już do łóżka, żeby zdążyć pocałować w czółko. Cieszę się, że mogę być na przedszkolnych przedstawieniach, kiedy młody wypatruje mnie zza tłumu. Jestem wdzięczna za to, że jednak to wszystko godzę i mam tyle wsparcia od najbliższych. Narobiłam się no, narobiłam. Ale tylko dlatego, że to tak mocno pokochałam. Zaprosiłam do tego całą rodzinę, żeby każdy miała kawałek swojej radochy dla siebie.
Stworzyłam sobie świat, w którym mam kupę miejsca dla dzieci i codziennie mogę patrzeć jak wiele miłości w nie wlałam, jak otworzyłam im swoją codzienność po to żeby wszystko było dla nas. Widzę jak one pięknie też to odzwierciedlają, dając dużo od siebie.
I choć Tomik coraz częściej nie wyraża chęci do zdjęć, Natka coraz bardziej gwiazdorzy dogadujemy się. Złapać jakieś ładne ujęcie jest coraz trudniejsze a obydwoje razem i to w miarę przyzwoitej pozie graniczy z cudem. Muszę czasem robić z siebie pajaca, śpiewać i tańczyć jak cyrkowiec żeby usiedli na chwilę we względnym bezruchu i spojrzeli w jedną stronę a nie na siebie na wzajem, xerując jedno za drugim każdy swój ruch i rozśmieszając co jedno słowo. Ach, w sumie po roku to już niezły ze mnie cyrkowiec! Tata też stał się już niezłym fotografem, z samouka dojdzie jeszcze do perfekcji! A sami przyznajcie, że pamiątka z TAKICH zdjęć będzie nieziemska!
Wkraczamy więc w następny rok wyzwań, nowości i inspiracji. DZIĘKUJĘ WAM, że z nami jesteście, że mam dla kogo pisać i widzę, że to jest dobre <3

Kolekcja Penguin Pepe i Dreamcatcher Coral La Millou
Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 0)

  1. salus salus pisze:

    Cudowne rodzenstwo… piękne zdjęcia

  2. salus salus pisze:

    Cudowne rodzenstwo… piękne zdjęcia

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij