Czym nagradzam swoje dzieci? Moim Czasem

Trochę na dzieciach się znam. Mimo, że wciąż poszukuję. Dziś jest ok, jutro wszelkie metody zawodzą, fazy mijają a one się wciąż zmieniają. Często pytacie mnie o to, gdzie u nas w domu jest tzw. „karny jeżyk” – otóż, Proszę Państwa nie ma – wyszedł. Nie lubię takich metod, one się u nas nie sprawdzają. Więc czym nagradzam i karzę swoje dzieci? Co daję im w nagrodę? Swój cenny czas.

Nie stosuję kar na swoich dzieciach, serio prawie nigdy. Pomijając momenty kiedy wybucham z niekontrolowanej złości, trzaskając drzwiami do sypialni, problemy codzienności rozkładam na czynniki pierwsze, posiłkując się bardziej naturalną konsekwencją niepożądanych zachowań, niż zastosowaniem kary na dzieciach. Nie krzyczę „już nigdy nie obejrzysz bajki!” ani „nie zjesz w życiu ani jednego cukierka więcej!”. To dla mnie bez sensu, za chwilę sama go podam, bo zapomnę o zakazie 😉

Ponad życie za to kocham nagradzać – nagradzać moim czasem. Nie podnoszę słodyczy do rangi nagrody, ani nawet telewizyjnej bajki. Słodycze jak i bajki są u nas na porządku dziennym i dzieci mają do nich prawo kilka razy w tygodniu. Nie jest to też specjalnie obostrzone jakimiś zasadami, wychodzi raczej naturalnie z naszego planu dnia. Dzięki temu, słodycz ani bajka nie są widziane ich oczyma jako rzecz najlepsza, którą dostaje się w szczególnie ważnych chwilach. A to w konsekwencji i tak prowadzi do tego, że czekoladki mogą leżeć na widoku tydzień nietknięte. Brawo ja!

Uwierzcie lub nie, odebranie moim dzieciom przyjemności, czy nagrody w postaci 10-20 minut czytania przed snem jest najgorszą dla nich karą, to jest moja przetargowa karta kiedy zaczyna się robić naprawdę źle. Mówię wtedy: „Jesteś pewna, że chcesz bić mamę po buzi żebym później nie mogła przeczytać Ci książeczki? Hmm?!” do tego dodaję takie wiecie świdrujące spojrzenie z dodatkiem przekrzywionej miny z zapytaniem: „Hę!?” Odpowiedź wraca jak błyskawica! „Nie! Już nie biję, popatrz! Już się uspokoiłam” 🙂

O to chodzi. Obita buzia, kiepsko poczyta. (taki dość ostry przykład ale i mi się zdarzyło dostać z liścia- dla zasady 😉 Weź wytłumacz dwulatce..

Więc ile pary w rękach znoszę książki do domu tonami, nowości łykam od razu i Wydawnictwo Babaryba ma u nas zawsze otwarte drzwi. Wtedy jest ten nasz czas, przy czytaniu.

Czas, którego nigdy nie mam. Czas, którego one potrzebują najbardziej, bo wtedy czują najlepiej jak silna jest nasza więź. Żadna nagroda nie da dziecku tyle co da im czas, którego nie widać ale mocno czuć. My swój czas mamy wieczorem, a najbardziej wyczekiwanych pytaniem po kąpieli i kolacji jest „Mamo, a poczytasz książeczkę?” – mówią to obydwoje na raz, każde wymieniając swój ulubiony tytuł i każde oczekuje, że jemu poczytam jako pierwszemu. Nie jest to łatwe do rozwiązania, podjejomowałam już niejednokrotnie próbę czytania dwóch książek na raz. Tak, da się! Kiedy jedna jest obrazkowa i Natka szuka na stronie słonika czy hipopotama, bądź żółtego samochodu Tomikowi zdążę przeczytać tak ze dwa wersy 😉 brzmi jak wariactwo, ale nie poczekają czasem no… nie poczekają…

A co u nas aktualnie na tapecie?

Czas Czarodziej daje dzieciakom ten czas ogarnąć. Jak jeszcze raz usłyszę pytanie w stylu: „Mamoo, a co to jest ten czas?” – Ha! Mam gotowca! Wspaniale napisane dziecięcym językiem zilustrowane i pokazane na przykładach. Z każą stroną słyszę potakującego Tomika „A, no tak!” „Rzeczywiście!” „Zgadza się..”

Gęby, dzioby i nochale to zaraz za Pupy ogonki i kuperki książka – bank wiedzy. Nietypowy album zwierząt od dzioba czy pupy strony przedstawiający niezwykłe stworzenia. Tak się trafiło, że książki o zwierzętach to dzieci ulubione tematy, wertujemy je więc w kółko a wiedza wpada mimo chodem.

Super zwierzaki ukradły mi syna. Zadziwiające supermoce i supersztuczki pokazują świat zwierząt z bardzo atrakcyjnej strony. Informacje w pigułce, szybko i konkretnie do tego role, które Tomikowi podobają się najbardziej! Zafascynowany ogląda i przegląda boksującego kangura i skorpiona superzabójcę.

Roboty wraz z Autami, Samolotami i Na Budowie to książeczki obrazkowe uwielbiane przez Natkę i jak sądzę większość 1-2 latków. Ileż to czasu spędzamy szukając słoników, autek i dziwnych Pań i Panów. Lekcje spostrzegawczości poziom expert!

Wolicie Nad morzem czy W górach ? Temat na wakacje jak znalazł. Uwielbiam książki dopasowane tematycznie do tego co akurat robimy. Świąteczne na Święta, wakacyjne na wakacje. Zanim dzieciaki zaczną się smażyć na plaży poznają różne historie z nimi związane. Szczególnie przyda się to młodszym dzieciom, które zaczynają poznawać zjawiska, które dzieją się wokół nich.

UWAGA! Taka ilość i jakość książek grozi wykluczeniem matki z przydziału. Całe szczęście podczas seansów książkowych nie ucierpiało ani żadne dziecko (nie wyrywali sobie) ani żadna książka (chodź było blisko)

 

DSC_0186 (Copy)

DSC_0006 (Copy)

DSC_0168 (Copy)

DSC_0141 (Copy)

DSC_0143 (Copy)

DSC_0172 (Copy)

DSC_0178 (Copy)

DSC_0214 (Copy)

DSC_0224 (Copy)

DSC_0083 (Copy)

DSC_0039 (Copy)

DSC_0022 (Copy)

DSC_0050 (Copy)

DSC_0062 (Copy)

DSC_0010 (Copy)

DSC_0268 (Copy)

DSC_0237 (Copy)

DSC_0093 (Copy)

DSC_0274 (Copy)

DSC_0244 (Copy)

DSC_0232 (Copy)

DSC_0158 (Copy)

DSC_0160 (Copy)

DSC_0137 (Copy)

DSC_0079 (Copy)

DSC_0071 (Copy)

DSC_0119 (Copy)

DSC_0104 (Copy)

DSC_0067 (Copy)

DSC_0042 (Copy)

DSC_0133 (Copy)

Babaryba 2016

 

 

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 2)

  1. aska napisał(a):

    Magda melduję się u Ciebie na zakupach w tym tygodniu 😉

  2. Gośka Blue napisał(a):

    Ale super czas czarodzie w górach mieszkamy pewnie by się córce spodobalo i nad morzem

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij