Pierwsze dni w przedszkolu są trudne… dla mamy.

Pierwsze dni dziecka w przedszkolu

Trudno Ci jest wyobrazić sobie swojego małego bączka z dala od mamy? Przeraża Cię pierwszy dzień rozłąki, bo Twój kochany misio idzie właśnie do przedszkola? Nie wiesz, co go tam czeka i chce Ci się płakać na samą myśl o tym pierwszym dniu w przedszkolu? Znam to! To jest trudne… dla mamy 😉

Możesz się zamartwiać i szlochać, żegnając Wasze wspólne dni poświęcone zabawie i przytulaniu. Możesz z tęsknotą wspominać, jak było wspaniale, kiedy miałaś swojego maluszka pod opieką 24/h. Możesz też trząść się z nerwów na myśl o tym, że może mu się tam przecież COŚ stać, a ty nie będziesz zwarta i gotowa czuwała nad nim akurat wtedy. I on na pewno będzie bardzo tęsknił…

Moja historia „pierwszego dnia” w przedszkolu

Cześć, to ja. To ja byłam właśnie ta rozhisteryzowaną matką wesołego chłopca, który szedł do przedszkola. Hmm, Tomik szedł nawet wtedy do żłobka. Jeszcze gorzej.

Niby wiedziałam, że świadomie podjęłam decyzję o powrocie do pracy, a żłobek został starannie wybrany. Jako matka, psycholog podjęłam wszelkie potrzebne kroki w celu adaptacji mojego maluszka do nowego otoczenia. I sobie w miarę racjonalnie wszystko wytłumaczyłam. Jednym słowem byłam gotowa.

Poszłam dumnie, ten pierwszy raz zostawić dziecko w przedszkolu. Byłam gotowa. Zamknęłam szybko drzwi za sobą, żegnając się w pośpiechu i wysyłając całuska. Zamknęłam te drzwi i wybuchłam płaczem. Rzewnymi łzami rozmazałam cały, starannie przygotowany na tę okazję makijaż, a serce moje chciało wyskoczyć i wcisnąć się do tej sali prez dziurkę od klucza. Kiedy pani Gosia, uśmiechając się, powiedziała miłym tonem „Wszystko będzie dobrze, może Pani iść” skinęłam głową i odeszłam od drzwi. Żeby wrócić kilka razy i znów odejść. W końcu wróciłam przez korytarz ocierając łzy. I podeszłam do okna z drugiej strony. Patrzyłam na tę moją małą istotkę na kolanach cioci, szlochającą wciąż i tulącą się do obcej baby. I ciągle płakałam, nie mogłam się ogarnąć. Wszystkie płaczemy i Ty tez będziesz płakać. Dzieci też płaczą, i Twoje też będzie płakało. Norma.

Możesz się też wziąć w garść, mamo. Bo dziecko odbija Twój strach jak lustro.

Kiedy Ty, pełna nerwów, spoconą dłonią trzymasz kurczliwie maluszka, przemierzając drogę do przedszkola, on czuje Twój strach.

Kiedy Ty, zestresowana nowym miejscem, niepewnym krokiem prowadzisz go do sali, on czuje Twoją niepewność.

Kiedy Ty, bojąc się o jego łzy rozstania nie wiesz, czy możesz puścić tę małą rączkę, on nie wie, w którą stronę ma iść. Nie wie, czy warto zrobić krok na przód, skoro mama się boi.

Weź się w garść mamo, i nie utrudniaj i tak już trudnego kroku.

Weź się w garść, mamo i wyjdź z tego przedszkola zanim łzy pociekną po policzkach.

Weź się w garść, zaprowadź dziecko i nie daj mu poczuć, że to miejsce nie jest dla niego bezpieczne.

I najważniejsze: Jeśli decyzja o posłaniu dziecka do przedszkola została już podjęta – nie zmieniaj jej. Nawet, jeśli dziecko kilka dni po kolei płacze za Tobą. To minie.

Przedszkole to dla dziecka poważny krok do samodzielności.

Teraz przygotuj się na sprawdzian umiejętności, których nauczyłaś dziecko przez poprzednie lata.

  • Umiejętności proszenia o pomoc. Poproszenia o wodę, kiedy chce się pić, czy głośnego komunikowania „siku!”, kiedy szybko trzeba do łazienki. Pomyśl, czy dałaś mu szansę radzenia sobie wcześniej w takiej sytuacji?
  • Umiejętności przeżycia rozstania. Odnalezienia się w nowym otoczeniu, który nie jest domem. Świadomości powrotu mamy, bo przecież zawsze wraca. Umiejętności uspokojenia się i zrozumienia zapewnień cioci, że dadzą sobie radę, razem.
  • Umiejętności pracy w grupie i zabawy z innymi dziećmi. Zabawy w zaufaniu, że one nie są po to, żeby zabierać zabawki, ale dla dobrego towarzystwa. Czy Twoje dziecko o tym wie? Dałaś mu szansę poznania zachowań innych dzieci już wcześniej? W piaskownicy, na spacerze, w sklepie. Im więcej ludzi poznało i widziało różnych zachowań ludzkich, łatwiej będzie mu zrozumieć kolegów i koleżanki.
  • Umiejętności czekania. Twój maluch przez dłuższy czas będzie czekał na Ciebie cały dzień. Będzie wypatrywał w drzwiach Twojej twarzy za każdym razem, kiedy uchylą się one. Musi wiedzieć, że po niego wrócisz. W pierwszych dniach lepiej nie przeciągać tej chwili.

Na początku na pewno będzie niepewność i czekanie na godzinę „zero”. Tę, w której wróci mama. Będą lawiny łez, dzieci jedne od drugich szybko „zarażają” się płaczem. Ale to zdarza się wciąż, u nas drugi rok po tym „pierwszym dniu” ciągle się to zdarza. Będzie trzymanie kurczowo za nogawkę i wyciąganie rączek z krzykiem „mamo!”. Do tej pory to widzę, do tej pory Natce się to zdarza. Kończy się zazwyczaj kilka minut po moim wyjściu z sali. Zdarza się to tylko wtedy, kiedy to ja prowadzę ich do przedszkola.

Dlatego…

Najlepiej wyślij tatę.

Moim zdaniem ojcowie nadają się doskonale do prowadzania dzieci do przedszkola. Stanowczo, acz z sercem na ramieniu. Bez zbędnych emocji i fochów. Biorą sprawę w swoje ręce nie pokazując ani gram a strachu. Ich emocje dziecko też odbija jak lustro. Ale te emocje są spokojniejsze. Te są z natury bardziej powściągliwe, a dziecko odbiera wtedy sytuację, jako bardziej naturalną. Dlatego jeśli masz taką możliwość – wyślij z dzieckiem tatę, niech on prowadza malucha.

Ten dzień już niedługo, weź się w garść, mamo. Będzie dobrze, ale nigdy go nie zapomnisz.

 

 

pierwszy dzień w przedszkolu

 

 

Tagi : ,
Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 3)

  1. Marzena Sołdrzyńska napisał(a):

    A ja nie bardzo mogę zrozumieć histerię mam…właśnie po dłuuuuugiej przerwie poprowadziłam drugiego synka do przedszkola. Płacze, to zrozumiałe. Ja nie płaczę bo wiem, że nie można wychować dziecka bez frustracji. Pdjęłam decyzję i ją realizuję, to raczej naturalne, że dziecko wychowuje się dla świata i ono musi ten świat poznać. Samodzielnie. Bo jest odrębnym bytem. O co tu płakać? To jest następny etap i z tego należy się cieszyć, mimo jego, dziecka, łez.

    • Magda Zaniewicz napisał(a):

      To niby logiczne, co piszesz. Sam schemat i sytuacje oczywiście, rozumiem. Obserwuję jednak dziesiątki zdruzgotanych mam, które rozstają się z dzieckiem pierwszy raz na całe dnie. Niektóre są tak wrażliwe i płaczliwe (jak ja) i nie dają rady przy takich przeżyciach. Chciałabym być twarda i racjonalna na każdym kroku być bohaterką, ale nie umiem. Taka beksa ze mnie i panikara.

  2. Zaneya napisał(a):

    moj syn zaczal juz chodzic do do przedszkola dwa tyg przed pierwszym wrzesnia, na poczatek tylko na dwie godziny w ramach przyzwyczajania sie, ale i tak nie obylo sie bez lez. Mieszkamy na wsi, spoleczenstwo jest tutaj male, wszyscy sie znaja. przy przedszkolu znajduje sie niewielki sklep spozywczy, do ktorego udalam sie po chleb zaraz po tym jak syna odprowadzilam po raz pierwszy do przedszkola. Pani ekspedientka widzac moja mine domyslila sie, ze syn ma dzis swoj pierwszy dzien i pocieszyla mnie tylko ze przede mna byly juz trzy matki, ktore tez plakaly u niej w sklepie, bo ich dzieci dzis maja swoj ”pierwszy raz”. na koniec dodala, ze tak jest co rok, ze dzieci placza w przedszkolu a rodzice u niej w sklepie, tak wiec drogie mamy dajemy rade! 😀

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij