Na skraju rozpaczy. Co robisz? Walczysz czy uciekasz?

To jest życie. Nie ma się co oszukiwać, jest trudne i niesprawiedliwe. Moje dzieci jeszcze o tym nie wiedzą, ale ja przekonuję się o tym na każdym kroku. Nie ma łatwo, wciąż pod górkę. Tam, za horyzontem, gdzie widzisz cel swojej wędrówki jest przepaść, którą znów musisz pokonać. Po pokonaniu przepaści uważaj, bo czeka na Ciebie kolejne wyzwanie, kolejne zadanie do spełnienia. Tam, u szczytu góry, pod którą idziesz, gdzie od tak dawna chciałaś być, jest jeszcze kilka niespodzianek, których nie mogłaś przewidzieć. I tak w kółko, kiedy dobiegasz do mety, ona się oddala, starasz się ponad siły nawet, a cel nadal wydaje się od Ciebie uciekać…znów się nie udało. Znasz to?

Co robisz? Podejmujesz walkę czy odpuszczasz? Bijesz się o swoje czy ustępujesz miejsca? Nie możesz się poddać, bo wiesz ile to wszystko Cię kosztowało – takim człowiekiem jestem. Nie poddaję się. Ktoś musi mnie mocno przycisnąć, żebym zeszła ze swojej drogi. Nie wiem co to porażka, staram się w każdym niepowodzeniu szukać nauki. Nie umiem rezygnować, co najwyżej przekształcam swoje cele. Ale co się dzieje, kiedy wszystko się wali? Tak samo jak Ty, miewam chwile słabości. Czasem całe godziny, kilka dni, czy nawet tygodnie. Jestem silna, a taka słaba. Jestem matką, tłumaczę sobie. Nie ma łatwo, uświadom to sobie. Jednak są momenty, kiedy łzy cisną się do oczu, a przez zaciśnięte zęby wydobywa się żywy jęk. Wtedy, kiedy nie masz już siły. Opadasz na dno, i całe szczęście, bo masz się od czego odbić. Wiele razy już się odbijałam i zamierzam tak jeszcze trochę poskakać, z dołu na górę i z góry na dół. Ale nie dam się.

Czego uczysz swoje dzieci? Przecież wiesz, że biorą przykład z Ciebie. Przecież chcesz, żeby były silne. Pozwalam sobie czasem na smutek i minę niczym nie przypominającą uśmiechów ze strony bloga. Pozwalam na to też dzieciom, to naturalne. Stosuję uleczające buziaki i uściski, zaczarowane wyganianie złości i chowanie smutku do szafy. Chcę, żeby wiedziały, że nie każdego ranka wychodzi słońce, a kiedy obudzimy się tego pochmurnego dnia nic się nie dzieje, on minie. Chcę, żeby wiedziały, że żadna tragedia się nie dzieje i w chwilach słabości nie wpadały w nią całkiem a umiały się uratować. Tego dla nich chcę, ale co im da los?

Czy to wszystko ma sens? Ach! Jakie znajome pytanie! Kiedy wszystko się wali a Ty jesteś na skraju rozpaczy masz ochotę to wszystko rzucić! Bo starasz się i starasz a tu coraz gorzej jest. Najlepiej to nic nie robić, nikomu się nie pokazywać, niczego nie chcieć i lamentować nad swoim losem. Rzadko komu spada coś z nieba. Niektórym jest owszem łatwiej, ale nie nam. Z drugiej strony znasz to powiedzenie, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? Jest mnóstwo tłumaczeń osób, którym się nie chce, lub tych którzy widzą, że innym się chce.

A co by było, jakbym zniknęła? Co by było, jakbym się poddała? Rzuciła w końcu to wszystko. Oddałabym długi, sprzedała mieszkanie, samochód, większość ciuchów. Nie, nie wyjeżdżałabym gdzieś, na koniec świata. Tu mi dobrze. Tak dobrze, że nawet jakby mi przyszło znów nie mieć nic, zostałabym. Nigdzie indziej lepiej mi nie będzie.

Kiedy już otrząśniesz się z tych wszystkich wymyślonych wymówek – do roboty! Marsz! Teraz jest Ci łatwiej, bo wiesz, że może Ci się nie powieść. Mierzysz swoje siły na zamiary, a bogactwo doświadczeń pozwala Ci z większą zawziętością znów iść do przodu i wspinać się do góry! Nie ma wymówek, nie ma zmęczenia, nie istnieją niepowodzenia. To wszystko to nowe zdania, które dasz radę wykonać. Jeśli tylko weźmiesz się do roboty! I jeszcze raz. I jeszcze. I znów od początku…

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij