Babcia jednak miała rację! Może to trochę dziwne ale nam zawsze pomaga przy przeziębieniu!

Znacie ten moment, kiedy wszystkie dzieci wokół chorują a Wasze nie? Chodzą te małe brzdące zakatarzone tylko niby, za chwilę pstryk i antybiotyk. Biedactwa, myślisz ale tuż po chwili przytulasz swoje mocno pod pachę, ciesząc się po cichu, że to nie na Was tym razem trafiło. Nikomu nie jest do śmiechu kiedy dzieci chorują, mi też. Dlatego bronię się rękami i nogami, cebulowymi syropami i ciepłymi skarpetami.. ale mam jeszcze jeden sposób – taki od babci, który pomaga nam w walce z przeziębieniem!

Pamiętam, kiedy Tomik się urodził mdlałam ze strachu przy każdym katarku czy kaszelku. Na samą myśl o chorobie stawało mi serce, nie wiedziałam jak zająć się brzdącem żeby wszystko było jak najlepiej. Wizja choroby nie dawała mi spać po nocach. Przy pierwszym dziecku to trudne, tym bardziej w pierwszych tygodniach. Co innego oznacza katar u noworodka, a co innego już u kilkulatka. Im dziecko mniejsze, choroba przechodzi trudniej… Z biegiem czasu uczysz się nie myśleć o najgorszym, kiedy Twoje własne dziecko, o które truchlejesz ze strachu codzień zaczyna chorować. Ja przeżywałam to strasznie, kiedy kurczowo trzymałam na rękach kilkumiesięcznego brzdąca, żeby pielęgniarka zrobiła zastrzyk, byłam bliska zawału z rozpaczy i cała dygotałam. Ryczałam razem z nim i jednym okiem sprawdzałam wykwalifikowany chwyt tej okropnej strzykawki w ręku starszej pani.

Po takim widoku, nie chcesz nigdy więcej wracać do przychodni! Obiecujesz sobie, że więcej do tego nie dopuścisz (tak, jakby to od Ciebie zależało) W myślach wykupujesz pół apteki, syropki, witaminki, suplementy… wszystko! Aby tylko odgonić te przebrzydłe choroby! Jak bardzo boli, kiedy to wszystko na nic… Kiedy kolejne sposoby zawodzą masz ochotę wybrać się w końcu do konkretnego specjalisty, zielarki, wróżki.. tudzież babci, która zna najwspanialsze domowe sposoby na katarki i kaszelki i modlisz się (Ty albo babcia) żeby tylko nie skończyło się na antybiotyku.

Spróbowaliśmy zatem, sposobu znanego mojej babci, mamie i mi za małolata. Moczenie nóżek w wodzie z solą, no podobno pomaga! Mocno ciepłą wodę należy nalać do miski i obficie posolić. Trzymać małe nóżki po kosteczki w misce 10-15 minut. Wyjąć ogrzać najcieplejszymi skarpetami z szuflady i schować dziecię z tak wygrzanymi nóżkami pod kołderkę. Najlepiej robić to na noc. W spódnicy tiulowej i koroną na głowie. UPS! Widać, jak się mała wystroiła? Ona nawet jak choruje – to w koronie! Jak prawdziwa księżniczka 😉

 

 

dsc_0393

dsc_0388

dsc_0009

dsc_0036

dsc_0236

dsc_0038

dsc_0253

dsc_0326

dsc_0249

 

dsc_0265

dsc_0270

 

dsc_0260

dsc_0060

dsc_0133

dsc_0122

dsc_0104

dsc_0097

dsc_0077

dsc_0062

dsc_0291_1

dsc_0399

dsc_0303

dsc_0347

 

 

Nieźle narozlewali! Nie ma się co przejmować jednak mokrym dywanem – to LORENA CANALS dywany do prania w pralce. Robimy na nim co chcemy!

Mięciutkie, bambusowe ręczniki CUDDLEDRY

Natka spódniczka i bluza Little Gold King

A teraz włączcie głośniki 😀

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij