Przepraszam, czy ten łobuz to Pani syn? Na te słowa czekałam tyle lat!

Łobuz? Mój syn? Ale jak to, przecież moje dziecko jest grzeczne, posłuszne i ułożone. Sprytne, mądre i takie dobre! Dokładnie jak mama. Wzór cnót wszelakich i wcielone dobro. Usłużny, pracowity, cichy i spokojny. Taki miły dla wszystkich, sprytny i pomocny. Ale, że łobuz? Kiedy usłyszałam te słowa od sąsiada z klatki obok, sama nie wiem kiedy, szeroko się uśmiechnęłam. Zamarłam trochę wręcz i przez chwilę nie wiedziałam co mam robić. Upomnieć go powinnam, nakrzyczeć czy zbić? Dla sąsiada wybór byłby prosty ale ja… Nareszcie! Jeaaah! Pisnęłam w duchu, a syna pogłaskałam po głowie po dość krótkiej rozmowie z sąsiadem…

Czasami wątpię, czy powinnam go upominać.

Nie chce mi się wierzyć, że większość ludzi na świecie chce mieć „grzeczne” dzieci. Większość chce tego najbardziej  wtedy, kiedy jeszcze ich nawet nie ma. Bo kiedy ja nie miałam dzieci, też patrzyłam krzywo na te wszystkie nieposłuszne, rozpuszczone i głośne.. wiadomo. Człowiek taki nieobyty był, niedoświadczony dość. Z biegiem czasu jednak wszystko zrozumiałam. Nagle zaczęłam rozumieć te matki, które już nawet nie upominały tych swoich nieposłusznych i głośnych i te również, które nigdy nie miały nawet zamiaru tego robić. Zrozumiałam również, że ja nie chciałabym mieć „grzecznego” dziecka. Bo i sama do grzecznych nie należałam. W tej jednej chwili właśnie dotarło do mnie również, że rzadko upominam swojego syna z pewnością w sercu. Bo w głosie stanowczość to ja mam. Ale serce mi mówi inaczej, bo nie chcę go tłamsić, gasić i blokować. Uczyć owszem, nie zmuszać jednak. Kiedy ma się odzywać, a kiedy nie może. Czy w dyskusje z dorosłymi to w ogóle można się włączać. Czy biegać i skakać tam, gdzie wszyscy stoją i siedzą grzecznie. Czy można mieć w ogóle inne zdanie i jasno je wyrażać? Zbłądzić czasem i zrobić coś źle, nauczyć się na błędach swoich a nie tych z cudzych opowieści. Zepsuć coś i mieć szansę naprawić i nauczyć się szczerze przepraszać i wybaczać też. To wszystko wydaje się być takie nieidealne, takie niegrzeczne, bo od ideału spokojnego dziecka odbiegające. Ale on jest taki jak ja i ja chcę żeby taki był. Odważny i pracowity, bezczelny i inteligentny. Dążący do celu i sięgający po swoje, z rozwagą ale stanowczo.

Tak bardzo jest podobny do mnie.

Jak dobrze jest wiedzieć, że na świecie jest ktoś taki jak Ty. Ktoś z podobnym charakterem, uporem i tą słodką złośliwością. Taki sam nerwus i mądrala. Z Twojej krwi ponadto! Opiekuńczy człowieczek jednak o dobrym serduszku. Ktoś, kto za małolata ma szansę na poznanie swojej osobowości i od wczesnych lat możliwość jej ujarzmienia. Taki ktoś, kto zmaga się z podobnymi zagadkami swojej natury i kto może być dumny z siebie z powodów podobnych jak ty! Tak wiele widzę w nim siebie i płaczę z tego powodu i się cieszę. Wiem, że będzie mu źle czasem ale wiem też, że ma tę siłę żeby wszystko pokonać! Patrzę na niego i czuję to, co on czuje. Zaglądam głęboko w oczy i myślę dokładnie tak jak on myśli. Mogłabym nawet wyprzedzać to, co zaraz powie ale nie mogę się tak od razu zdradzić, żeby nie wiedział jednak, że nauczyłam się już go tak bardzo. Więź między nami jest na tyle silna, że nawzajem możemy wymieniać się myślami, uczuciami i emocjami również. To już duży człowiek, coraz wyraźniej to widać.

Wypadałoby się go słuchać.

Z powodu odziedziczenia po matce tych najlepszych ale również najgorszych cech, śmiem twierdzić, że będzie jeszcze lepszy ode mnie. Dzięki temu, że ja wiem to wszystko już, zanim on się tego dowie ale przygotuję go na to tak, jak powinnam. Jak sama chciałabym być przygotowana. Z tak dobrym wyposażeniem i odpowiednim startem wyrośnie z niego mądry i zaradny chłop! Silny i gotowy na wszystko! Dokładnie jak mama! A zadatki ma już widoczne. Już jest się kogo posłuchać i od kogo przyjmować upomnienia. A kiedy już syn zaczyna Ciebie upominać, to znaczy, że trzeba zajrzeć bardziej w głąb siebie. Bo coś mnie tu chyba omija. Nie karci mnie i nie krzyczy ale spojrzy czasem z wyraźnym niezadowoleniem. Nie zwraca uwagi nigdy ale jak zmartwi się bardziej to mówi. Opiekuje się i wodę podaje, przykrywa kiedy mi zimno i dba o moje śniadanie. Podzieli się najlepszym kęsem i przypomni, że trzeba żyć zdrowo. To on każe mi gotować, to on każe mi myśleć o sobie. To już duży człowiek, coraz wyraźniej to widać.

Mamo, czas pomyśleć o sobie.

Kiedy patrzę tak sobie na te wspaniałe przepisy stworzone dla mojego zdrowia, czuję się już staro. Dotąd, oprócz diet wspomagających odchudzanie, nie łatwo było mnie przekonać do zmiany sposobu żywienia. Na serio zaczęło się w dzień, kiedy opublikowałam pierwszy wpis z serii „Dobre dla Dzieci” z przepisami dietetyk Darii Rybickiej. Już wtedy wiedziałam, że czas wziąć się w garść ale chodziło głównie o dzieci. Od tamtej pory dorastam do pełnej świadomości dobrego jedzenia również dla mnie i dla mojego organizmu. Bo on, jak na starą i złośliwą babę przystało, trochę się zaczyna buntować. Przemęczony i ze snu wielu godzin obdarty, snuje się dniami i nocami resztkami sił. Zapracowany w pocie czoła i sercem na ramieniu, w każdej chwili woła o pomoc, bezskutecznie jednak. Wyciskany ze wszystkich możliwości i z każdej strony, pracuje na pełnych obrotach dając siebie wszystko. I kto go uratuje? Ten duży człowiek zaczyna, bo gotować mi każe. Współuczestniczy w kuchni i przepisy wynajduje. Smakuje, wypluwa i próbuje dalej. Zmusza, żeby gotować, jeść i żyć zdrowo. To już duży człowiek, coraz wyraźniej to widać. Łobuz mój taki 😉

P.S. od tamtej pory nikt nigdy już go tak nie nazwał. Ale może się jeszcze kiedyś doczekam 😉 liczę na to!

 

 

 

A dziś robiliśmy granolę. Niezwykłą bo z kaszą gryczaną właśnie. Tomikowi nie smakowała, naszykował dla mnie 😉

Składniki:

100g kaszy gryczanej

50g pestek dyni

30g rozgniecionych ziaren lnu

30g wiórek kokosowych

65g posiekanych migdałów

65g posiekanych orzechów włoskich

2 łyżeczki mielonego cynamonu

2 łyżeczki mielonego kardamonu

2 łyżki oleju kokosowego.

Kaszę zalewamy wodą i odstawiamy do namoczenia na 30 minut. Mieszamy z pozostałymi składnikami i wsypujemy na blachę. Pieczemy kilka godzin w temp. 70 stopni co jakiś czas mieszając aż do wysuszenia składników.

W przeciwieństwie do innych granoli, ta nie zawiera cukrów podwyższających poziom insuliny we krwi. Cynamon, kardamon i kokos razem z migdałami i orzechami włoskimi zadziałają również przeciwzapalnie.

 

 

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij