Jaka jest największa potrzeba matki? Musi wciąż czuć się potrzebna.

Sama tego chciałam. Sama ich tego nauczyłam, sama zachęcałam i pokazywałam jak. Od małego trzymałam za rączkę i wskazywałam palcem. Prowadziłam, pomagałam, pozwalałam próbować. Dawałam wybór i szansę. Przecież sama dążyłam do tego, żeby byli samodzielni. Sama uczyłam jak to osiągnąć, żeby było łatwiej, żeby było lepiej. Nieraz nalegałam wręcz i przekonywałam do tego. Zawsze wiedziałam przecież, że tak się stanie, że w końcu nadejdzie ten moment. Wiedziałam, że szybko nauczą się samodzielności…

A teraz głupia ryczę z tego powodu!

Bo nie muszę już sadzać jej na kolankach, żeby założyć skarpetki. Bo nie trzeba go karmić, uwielbia jeść sam. Bo nie muszę już ich nosić i usypiać, we dwoje biegną do pokoju i wolą zasypiać sami, razem. Bo nie muszę tłumaczyć, który but na którą nóżkę ani przypominać, że jak chce się siusiu, to idzie się do łazienki. Śniadania już nawet mogłabym sobie odpuścić, Tomik świetnie by sobie poradził. Nawet chyba i wstawać rano nie musiałabym. Natka uwielbia wybierać sobie sama ubranie, poradzi sobie. Tomik bez problemu zaprowadziłby ją do przedszkola. Jednym słowem, dają już radę. A co, jeśli o mnie zapomną? Jeśli pewnego dnia choć przez chwilę pomyślą, że już do niczego nie jestem im potrzebna? Łeeee!

Taka potrzeba bycia potrzebną włączyła mi się jakiś czas temu. Poczułam nagle pustkę jakąś i nie wiem czym ją wypełnić. Dzieci usamodzielniły się prawie całkowicie, takie duże już są. Czasem już patrzeć na to nie mogę, dlaczego oni już tak urośli? Ze wszystkim sobie radzą, wszystko już potrafią. Przegadać matkę nawet, choć wydaje się ona nie do przegadania, na pierwszy rzut oka. Kiedy to się stało, pytam. Wszystko tak szybko mija. Wszystkie plany i marzenia z ostatnich lat zaczynają się spełniać, odhaczyłam większość zadań do zrobienia w ostatnich miesiącach. Wszystko się udało. Zrobiłam to, co miałam zrobić. Wypracowałam sobie to, tylko co teraz? Spełnione zamiary przynoszą ze sobą znów niepewność, nie wiem co teraz. Od nowa muszę zacząć planować, marzyć i mierzyć siły na zamiary. Od nowa być gotowa na porażki i upijać się zwycięstwami. Nie to, żebym miała jakieś super poukładane życie. Nikt nie wie nawet jak trudno być mną. Każdy dzień jest pełen niepewności i każdy jeden jest wypełniony emocjami po brzegi. Nie brakuje mi wrażeń, zajęć i wyzwań. Ale kiedy wszystko wokół jest już takie ogarnięte i wracam do domu, chciałabym być znów niezastąpiona.

Wiem, że jako mama na zawsze będę dla nich wyjątkowo ważna. Nie opuszczą mnie i nie zapomną. No, wiem to. Panikuję trochę tylko. Nikt ich przecież tak nie wyprzytula na wieczór ani nie zrozumie, że na bolące kolanko trzeba nakleić plasterek. I pocałować. I przestaje boleć. Kiedy widzę jednak jak szybko minął czas, jak duże i samodzielne mam dzieci, moja rola wydaje się jakby powoli maleć. Tak jakbym zrobiła już większość tego, co było do zrobienia. A ja chcę jeszcze! Jeszcze mam tyle do zaoferowania! Jaka jest więc największa potrzeba matki? Musi wciąż czuć się potrzebna. Robię więc dzieciom tak dobrze, jak mogę. I jeszcze nawet lepiej. Chcę, żeby wciąż czegoś ode mnie chcieli. Koloruję im zatem dzieciństwo, jedzenie i wspomnienia.

Lubię patrzeć, jak dzieci jedzą. Tryskam radością, kiedy im smakuje. Teraz zaczynam rozumieć swoją mamę, dla której największym szczęściem jest dobrze nakarmić ludzi. Małych i dużych. Wszystkim i wszystkich i patrzeć na nich, jak im smakuje. To jedna z tych chwil, kiedy wiesz, że jeśli rozkochasz ich w swoim jedzeniu, będą wciąż wracać. Przez żołądek do serca, you know.. Tak też robię od pewnego czasu. A skoro rozszerzanie diety i wszelkie alergie mamy już za sobą, mogę. Skoro dzieci znają już wszystkie smaki i sami potrafią decydować co jest dla nich najlepsze, moja wyobraźnia szaleje. Dziś mleko na tapecie. Nie tam jakieś zwykłe mleko ale kolorowe 🙂 Długo czekałam na to, żeby Tomik mógł spokojnie napić się mleka. Żeby mógł jeść i pić to, co lubi bez obawy o alergie, wysypki i brzuszkowe rewolucje. Bez strachu o zaczerwienienia, opuchnięcia i wysuszenia na skórze. Pożera bezczelnie orzechy, czekoladę i mleczne pyszności. Do tego stopnia ostatnio, że mleko kupuje hurtowo po kilka butelek. W lodówce musi być jego zapas, bo inaczej wybucha wojna o poranne kakałko. A nikt przecież nie lubi trudnych poranków, prawda?

 

 

MLEKO truskawkowe

Nie miałam soku truskawkowego, kupiłam mrożone truskawki. Zagotowałam z wodą i cukrem. (Paczka truskawek + szklanka wody + pół szklanki curku). Przecedziłam przez sitko i dodałam do mleka. Ilość soku należy zmierzyć według uznania i ilości mleka.

MLEKO jagodowo-bananowe

Tak samo zrobiłam z mrożonymi jagodami. Dodałam jeszcze pół banana. całość zblendowałam.

MLEKO banonowo-kiwi

Do mleka dodałam banana i 2 kiwi. Zblendowałam całość.

MLEKO czekoladowe

Połamaną tabliczkę czekolady rozpuściłam w gotującym mleku.

Zamiast mleka krowiego, można podać roślinne, np. kokosowe z tego przepisu. Wszystkie napoje podawałam na ciepło. Zapasu zostanie nam na wspaniałe śniadanie. Mówię Wam, pycha! Tomik przekonał się tylko do czekoladowego, za to Natka nie wiedziała, na który się zdecydować. Była zachwycona kolorami! 😉 Do podkręcenia atmosfery dałam dzieciom mini pianki do ozdoby. Tej kolacji nigdy nie zapomną! I zawsze po nią wrócą, a nikt lepiej ode mnie nie potrafi tego przygotować!

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 6)

  1. TosiMama napisał(a):

    Mleko wygląda przepysznie. Nawet dla mnie, która nigdy go nie piła;)

  2. Sylwia napisał(a):

    No tak, mleka w lodówce brak, banan- brak, kiłi- brak, jagody i truskawki też gdzieś wyparowały a tu takie pyszności 😍 Mam jabłko – jedno. Może być 😬?
    A tak poważnie. Brawo Ty 👏🏻

  3. Karola napisał(a):

    Skąd pianki?

  4. Gosia napisał(a):

    Fajne kolorki mleka, muszę spróbować zapodać mojej córeczce, może się przekona do smaku mleka.

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij