Kiedyś i oni dadzą mi wreszcie święty spokój!

Kiedyś przyjdzie taki dzień, kiedy wieczorem będę trzymała w ręku ciepłą herbatkę zamiast lampki wina. Założę kapcie zamiast deptać gołą stopą na lego. Moje dni będą mijały na zakupach na bazarku i podlewaniu kwiatków w mojej osobistej, podstarzałej dżungli. Bałagan i dokazywanie dzieci będę widzieć jedynie oczami wyobraźni i zatonę z piszczącej ciszy swoich myśli nareszcie. Kiedyś siądę sama na kanapie, a w uszach będą dzwonić mi chichoty wspomnień i zapamiętane na zawsze krzyki radości. Święty spokój spłynie na mnie i będę sobie to wszystko wciąż przypominać. Tylko wspominać. A wydaje się jakby jutra miało nie być, a ten dzień nie różnił się niczym od następnego. Jakby nasz czas i wiek naszych dzieci wcale nie gonił i nie pędził. Myślimy, że nasze życie, wspomnienia, chwile nie miną. Nigdy to nie minie ale czuję, że jednak mija powoli. Jakby ktoś zabierał mi coś i kazał błagać o jeszcze chwilkę, o jeszcze jeden kawałeczek czasu. Czasu, który biegnie jak szalony. Galopują godziny, dni znikają bez pamięci przynosząc nowe, które są jeszcze szybsze…

Co będzie za 10 lat?

Spojrzę na drzwi naszego domu, wyczekując zziajanego Tomika, który wraca z boiska bez szalika i Natki szepczącej coś koleżankom na uszko. Pójdę powoli do ich pokoju, który już nie będzie ich, a był – 20 lat temu, a ja go codziennie sprzątałam lub ganiałam do sprzątania. Codziennie układałam książeczki i odkurzałam, poprawiałam pościel i przykrywałam do snu. Włączałam kołysanki, od których było mi już niedobrze ale oni uwielbiali. Łza poleci pewnie nie jedna, kiedy powspominam sobie dom pełen jazgotu, rozrzucone ubrania i bałagan w szafie. Mazaki na ścianach i niezmiennie towarzystwo w wc od rana do wieczora. Niekończące się „mamooooo….” jako przedrostek do każdego wypowiedzianego zdania i ciągłe przerywanie wypowiedzi, bo zawsze COŚ. Zapamiętam tupot małych nóżek o 6 rano w niedzielę, kiedy kochane szkraby nie mogą się doczekać aż się poprzytulają, usilnie budząc rodziców. Zapamiętam chwile, kiedy modliłam się, żeby mi dali wreszcie święty spokój, nie mogąc nadążyć nigdy za własnymi myślami. Wtedy moje dzisiejsze zmęczenie i dzień, który właśnie mamy w kalendarzu będzie dla mnie marzeniem nie do spełnienia. Ten dzień, w którym mam milion spraw na głowie, a głowę tylko jedną. Kiedy mam tyle roboty a tylko dwie ręce, kiedy ktoś wciąż ode mnie czegoś chce, a ja chcę świętego spokoju. Jak bardzo się go boję!

Boję się tego. Boję się najbardziej w tych momentach, kiedy mi najlepiej. Kiedy serce z radości chce wyskoczyć z piersi, a w oczy cisną się na siłę słodkie łzy szczęścia. Kiedy w gardle staje strach o to, że to wszystko nie jest na zawsze. Tylko na chwilkę przecież. To, co wczoraj było udręką dziś jest najsłodszym wspomnieniem. Nieprzespane noce kilka lat temu? Dziś są jedynie tęsknotą nie do opisania za przepięknym zapachem noworodka. Wielogodzinne przesiadywanie na dywanie w tonie zabawek wydaje się być dzisiaj najbardziej pożądaną chwilą, która już nie wróci. Znoszenie ciężkiego wózka z drugiego piętra i wnoszenie tego całego bajzlu do domu z dzieckiem pod pachą, kojarzy mi się już tylko z pięknie spędzonymi słonecznymi dniami. Ból porodu? Problemy z karmieniem? Ząbkowanie? Kolki? To czas kiedy byliśmy razem, tak naprawdę dla siebie. Bez pospiechu, ciągłej pracy, dniem i nocą w poświęceniu. Wtedy myślałam, że zdechnę z wysiłku, z wyczerpania, z braku snu i bólu wyrwanych z głowy włosów. A dziś? Dziś wiem, że gdybym chciała wtedy świętego spokoju, dziś nie miałabym nic. Miałam tylko święty spokój, NIC poza tym. A tak dałam w siebie wszystko poświęcając tylko kawałeczek życia, żeby dalsza jego część była lepsza. Dzięki temu wiem, że to było dobre. Trudne, strasznie ciężkie i skomplikowane jest nadal. Zaskakująco inne, niż mogłam sobie wyobrażać ale dobre. Bez spokoju a w pośpiechu i tak bardzo wartościowe.

A kiedy ktoś kiedyś przejmie moją rolę, on znajdzie żonę a ona męża, niech przytrafi im się takie bicie serca i słodkie łzy szczęścia na myśl jak mają wiele. Niech ich dzieci dają im tak w kość, jak oni mi dali i żeby kochali je nad życie tak, jak ja ich kocham. Miłością tak silną, że aż przepełnioną strachem, który wciąż staje w gardle. Niech boją się stracić to wszystko i dbają o chwile, które dają im radość tu i teraz. Mimo zmęczenia, znużenia i braku snu – niech nigdy nie chcą od swoich dzieci świętego spokoju. Bo wtedy zostanie im tylko ta herbata, bazarek i podstarzała dżungla kwiatków w doniczkach. Zostanie cisza w dziecięcym pokoju i porządek na półkach. I święty spokój, którego ja tak się boję!

 

 

 

 

To wszystko przez tę wiosnę. Dłuższe dni, więcej słońca, dzieci bawiące się dłużej na dworze. Biegają i skaczą dokładnie tak, jak rok temu o tej porze. Ale kurtki z poprzedniego roku za małe, buty też o rozmiar większe. Natka sama wchodzi po schodach a później z nich wręcz zeskakuje. Tomik ma milion swoich teorii o swoim wszechświecie i gada czasem jak stary. Prezentują się we dwoje jak para dobrze dogadujących się dużych dzieciaków, ale jak to się stało ja się pytam? Kiedy? Kiedy siedzieliśmy w domu w zimowe wieczory nie było tego aż tak wyraźnie widać, a przecież nie stało się to za sprawą pierwszych wiosennych promieni słońca. To się wciąż dzieje. Między moim jednym a drugim własnoręcznie przygotowanym budyniem i podczas pierwszych długich, wiosennych spacerów. Oni rosną a życie ucieka.

 

Torba Mommy Bag – Childhome

Termosy do napojów – Suavinex

Termosy na jedzenie Suavinex

Mój płaszcz – Zara

Przepis na DOMOWY BUDYŃ

Co ze mnie za matka, skoro nie wiedziałam jak samemu robi się budyń!?

 

A to piękne otoczenie to Dworzec PKP w Łukowie

 

 

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 12)

  1. Agnieszka Napiórkowska napisał(a):

    Ja się staram narazie o tym nie myśleć… U nas się mówi, że córki z mezami zostają przy mamie , a synowie są tak jakby wciagani w rodzinę synowej . I nie chodzi tu o miejsce zamieszkania tylko o relacje . U nas w rodzinie się to jak najbardziej zgadza . Mam syna i jestem w drugiej ciąży, na 90% będzie też chłopiec i głupia może jestem , ale będę najlepsza teściowa ever , żeby moje chłopaki się odemnie nie odsunely. Narazie nie myslmy o tym, cieszmy się chyba obecnością i czerpmy z tego szczęście ile tylko się da 😚😚

    • Magda Zaniewicz napisał(a):

      Jasna sprawa! Czerpię garściami. Całe szczęście, że los mi dał i syna i córkę, poznam to wszystko z dwóch różnych stron i w dwóch różnych światach 😉 Buźka

  2. Wojslandia napisał(a):

    Przesadziłaś! Takie rzeczy kobiecie w ciąży, która dziś nad wyraz miała rano dość swojej rozhisteryzowanej pierworodnej, która chyba wkracza w bunt 2 latka, albo jest meteopatką i nie cierpi wiatru! Ryyyczę jak to czytam, mam wyrzuty sumienia, że miałam jej dość i wrzasnęłam i podpisuję się pod tym tekstem każdą swoją komórką… Pięknie Bubulinko :*

    • Magda Zaniewicz napisał(a):

      Dziękuję! Ja ryczałam, gdy to pisałam. Tez z wyrzutami sumienia. Uczę się codziennie tych moich dzieciaków ale nie chciałabym żeby było za późno na zrozumienie pewnych prawidłowości. Dlatego tak piszę, ku przestrodze <3 Trzymaj się!

  3. CzarnaSowa napisał(a):

    Wzruszający i prawdziwy wpis! Strasznie boje się tego świętego spokoju 🙁

    • Magda Zaniewicz napisał(a):

      To tak jak ja, ale tak jak napisała jedna z dziewczyn – kiedy nadejdzie ten czas – mam nadzieję, że pojawią się już wnuki. I znów będę miała krzyki wrzaski i bałagan! Jupi! 😉

  4. Modna Komoda napisał(a):

    Ja wlasnie jestem na etapie siedzenia na dywanie w tonie zabawek i nie nadążania za życiem. Nie mam na nic czasu, chodzę jak zombie po domu i czasami mam ochotę wstać i wyjsc. I w takich chwilach ratuje mnie i jednocześnie przeraża myśl, że żaden z tych momentów już nie wróci. Bardzo fajny, mądry post :).
    P.S wlasnie zbieram się do wielkiego zamówienia na bubulince, pójdę przez Ciebie z torbami 🙂

  5. Geny po ojcu napisał(a):

    Coraz częściej zdarza mi się myśleć, że i kiedyś dla mnie nastaną takie spokojne czasy😉już nawet z mężem snujemy plany gdzie to my wyjedziemy co wspólnie zwiedzimy😁

  6. Marta napisał(a):

    Wzruszyłam się. Takie oczywiste, a o tym zapominam. Dzięki za przypomnienie. Idę utulić synka.

  7. wildrockspl napisał(a):

    Mega podoba mi się ten Twój płaszcz <3

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij