Kiedy Neymar odchodzi z Barcelony idzie za nim cała moja rodzina

Kiedy Neymar odchodzi z Barcelony, kibicuje mu cała moja rodzina. Wśród wszystkich problemów naszego świata wydaje mi się, że od kilku dni słyszę tylko o tym. No cóż 222 mln działają na wyobraźnię każdego, ale na wyobraźnię mojego syna raczej nie powinno. O ile sam robi już zakupy w sklepie jest coś, co jeszcze liczy się dla niego bardziej niż pieniądze. To miłość do piłki. W fazie zakochania i oślepienia jeszcze, niedoszlifowana i nieodkryta całkiem w swym talencie. Nie mająca nawet nic wspólnego z profesjonalizmem ale wydaje się być najsilniejsza na świecie.

Miłość do piłki

Na widok kart z piłkarzami pieje mocniej niż na widok matki i ojca, piłka wyciąga go na dwór szybciej niż nie jeden rower czy inny sprzęt. Potrafi rzucić wszystko na hasło „mecz” a ubiera się wtedy w tempie ekspresowym nie znanym do tej pory nikomu. Motywacja level master na poziomie osiągającym coraz lepsze wyniki zadziwia mnie każdego dnia bo tak trudno mi było do tej pory tego w jakikolwiek sposób dokonać. Gry, karty, buty sportowe i akcesoria piłkarskie to teraz cały jego świat, którego nikt nie ma odwagi burzyć dlatego tkwimy w nim razem. Słuchamy opowieści, wyliczeń i osiągnieć. Snujemy plany i dzielimy się na drużyny. Gramy razem do tego stopnia, że już nawet Natka zna część drużyn choć wciąż i niestrudzenie wybiera zawsze Polskę. Jesteśmy wielką rodziną piłkarską co najmniej przez połowę każdego dnia a głównym tematem rozmów jest już tylko futbol i największe jego gwiazdy. I choć Tomik nie marzy o byciu jedną z nich a najważniejsze dla niego wydaje się na razie przyziemne kopanie piłki zawsze i wszędzie, to pasja z jaką to robi przyprawia czasem o zakłopotanie.

Miłość do syna

Nazwiska, kluby transfery. Drużyny, mecze i rozgrywki. Umiejętności, triki i treningi. Za tym wszystkim od niemal 7 lat tęsknił mój mąż. Patrząc na maleńkie stópki noworodka dopasowywał w myślach korki i dobierał koszulkę ulubionej drużyny. Co jakiś czas wspominał, że wspólna gra to jest to, na co czeka najbardziej. Nikt, serio nikt nie spodziewał się, że to tak szybko przeleci. Że ten mały srajtek tak szybko urośnie a jego marzenia i zainteresowania tak bardzo spodobają się tacie. Patrząc na niego nie mogę wyjść z podziwu. Przez ostatnie półtora roku wydoroślał mi niespodziewanie i wydaje mi się, że jakoś tak niezauważalnie. Zmienił się nie do poznania, zmądrzał i stracił trochę dziecięcego szaleństwa robiąc miejsce na poważne przemyślenia i wnikliwe badanie świata. Patrzymy na niego z radością i zazdrością trochę bo dawno nie było w naszej rodzinie tak prawdziwie zaangażowanego zainteresowania z pasją i zażarciem.

Kompromisy

Wraz ze zmianą z mamusinego synka w dorosłego wydawałoby się człowieka zmieniły mu się upodobania rzecz jasna. Idą raczej w stronę kaleczącą moje pojęcie stylu i wyraźnie kłują w oczy. Nie łatwo mi odmawiać więc coraz częściej odpuszczam. Trudno mi utrzymać balans i wpoić choć odrobinę wyczucia. Razem z dorastaniem dzieci rozszerzają się też horyzonty, rozluźniają granice między moim a nie moim. Przymykam więc czasem jedno oko na licencjonowane gadżety bo wiem, że nie jestem już w stanie przekonać go do swoich racji. I chyba nawet nie chcę. Odkrywam radość w dawaniu wyboru i w tym, że oni chcą tym wyborem wyrażać siebie. Wcześnie się to trochę zaczyna ale w dzisiejszych czasach nieograniczonej niczym dostępności wszystkiego trudno jest wszystkiego nie chcieć. Uczymy się powoli wybierać spośród dobrego to lepsze i najlepsze żeby tylko nie za dużo a zawsze tylko dobrze. Trudna nauka przed nami, tym bardziej że lubię dawać i spełniać marzenia. Dlatego dziś będzie o wciąż spełniających się marzeniach Tomika, spójrzcie tylko jak to wygląda a zrozumiecie mnie w sekundę!

 

 

 

 

 

AKCESORIA BARCELONA – do września do każdego zakupu z tej serii ołówek Barcelona GRATIS!

Piórnik

Lunchbox

Bidon

Torebka na ramię

Okulary

Pieczątki

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post)

  1. Julia Orzech napisał(a):

    U nas to samo. Tyle tylko, że tatuś Tymka za piłką nie przepada. Tym bardziej podziwiam go za to, że potrafi codziennie wyciągać T. na trening, który sam przeprowadza. Po domu walają się piłki, pachołki, korki. Każde zakupy kończą się słowami „mama kupisz jedną paczuszkę?” Karty piłkarskie są niemal całym życiem. W domu T. ma zakaz grania, więc wymyślił sobie, że będzie tylko trenował przerzucanie piłki z nogi na nogę oraz cieszynki ulubionych piłkarzy. Ciągle słyszę: mama, a Lewandowski robi tak! I nawet jeśli wiele z tych gadżetów w ogóle mi się nie podoba, to odpuszczam. Tak jak ty;:) Niech wybiera sam. To już nie ten mały chłopczyk, którego mama ubierała wedle swoich upodobań:) Szkoda, że tak szybko mija czas:)
    Pozdrawiamy was ciepło

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij