Jak okiełznać huragan. Na przykładzie trzylatki – zołzy, rozpoczynającej przedszkole.

Pierwsze dni przedszkola Natki przytłumione zostały mocno szkolnymi dzwonkami Tomika. Nie żeby nikt ich nie zauważył, ale to była kwestia formalności, przejścia z sali żłobkowej do przedszkolnej. Adaptację mamy już dawno za sobą. Płacz (mój), rozłąkę w rozpaczy (mojej) i strach (mój) pamiętam doskonale. Delikatny niepokój trwał krótko a ja jestem najszczęśliwsza na świecie, że nie muszę tego znów przeżywać. I współczuję szczerze każdemu, kto musi adaptować się w tym roku. Pewna siebie mała dziewczynka została więc dzielnym przedszkolakiem a głowę nosi wyżej niż dotychczas, choć myślałam, że wyżej się już nie da. Dumna jestem, nie przeczę. O taką babkę walczyłam.

W międzyczasie rośnie nam jednak mała księżniczka. Taka z rodzaju tych, co biorą to, czego chcą. Takie dziewczynki są przesłodkie, kiedy są bo czasem przestają takie być. Niektóre przejawiają nawet coś na rodzaj dziecięcej schizofrenii, przechodzą od słodziaka do zołzy bez mrugnięcia okiem, tupiąc za to intensywnie nóżką. Małą nóżką. Rozpętując nią nawet niezły huragan. Mój osobisty huragan szaleje do woli ustawiając wszystkich domowników na baczność. Jednych załatwia krzykiem i płaczem, wymuszając wszystko, co tylko zechce dla świętego spokoju (Tomik). Drugich wystarczy, że zaczaruje spojrzeniem i piękną gadką o ogromie swej miłości (Tata) a jeszcze innych zdobywa najmocniejszymi uściskami i babskim zrozumieniem w takim słodkim byciu zołzą (Mama).

Trzyletnią dziewczynkę nie łatwo okiełznać. Tym bardziej, jeśli z jednej strony lubi się tę jej zołzowatość a z drugiej słodycz nieziemską i nie ma szans się zdecydować na jedną opcję. Musi dopasować się do otoczenia (starszego brata) i jakoś sobie radzić. Radzi sobie nieźle, jak sądzę skoro wciąż wodzi za nim zakochanym wzrokiem i kopiuje go na każdym kroku. Lubię patrzeć jak ona sobie radzi. Jak jeden za drugim wykorzystuje sposoby aby wodzić innych za nos dla własnego dobra. Nie chowa emocji i jest szczera do bólu. Sama chciałabym taka być, szkoda, że nie mogę przeżyć jeszcze raz własnego buntu trzylatka. Takiej trzylatce można trochę więcej. Powoli zaczyna być dzieckiem środkowym, więc dbanie o nasze relacje są bardzo ważne. Kiedy urodzi się trzecie dziecko a Tomik będzie walczył ze szkołą ona chcąc nie chcąc zostanie po środku. Żebym się miała rozedrzeć na 3 będę się o nią starać, bo warto. Bo fajna dziewczyna jest, choć zołza (czasami)

 

 

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij