Nie mów tak do mnie, mamo!

Wiecie, że inaczej mówi się do 7 latka a inaczej do dwulatka. Kiedy dziecko jest małe nasza cierpliwość starcza nam na teraźniejsze problemy. Tak nam się przynajmniej na początku zdaje, upewniamy się w tym dopiero później. Używamy zdrobnień, seplenień i naśladujemy najróżniejsze dźwięki w akcie słowotwórczym dziecka. To takie cudowne. Brudny śliniak czy pełna pielucha nie wyprowadzają nas z równowagi a usypianie czy uspokajanie płaczu da się okiełznać w miarę zdobywania doświadczenia. Ale znacie na pewno też doskonale powiedzenie, że małe dzieci to mały problem? Z biegiem lat problemy nie są może rzeczywiście większe ale szybko narastają. Piętrzą się i przychodzą z nienacka i wcale nie w czasie, w którym ich oczekujemy. Wtedy, kiedy chcielibyśmy aby zniknęły już całkiem one wciąż nas nawiedzają. Ileż można?

Sama nie jestem oazą spokoju i kwiatem lotosu na tafli jeziora. Widzę też co dzieje się na ulicy czy w innych domach. Rodzice wcale nie przypominają na co dzień tych ludzi z rodzinnych zdjęć w najszczerszym uśmiechu. Zmęczeni i zatraceni w niemałej ilości problemów mają nerwy kruche jak porcelana, które wystawiane ciągle na próbę tłuką się w drobny mak.

W naszym domu też bywa głośno.

Czasem przesadzę, wiem i biję się w pierś. Nie rzucę pierwsza kamieniem. Jestem tylko człowiekiem. Wykształconym, doświadczonym, mądrym i świadomym. Ale jednocześnie na skraju wyczerpania i sama ze strzępami własnych nerwów. Ta dorosłość, zobowiązanie i odpowiedzialność potrafi wgnieść mnie w ziemię z całej siły. Najlepiej wtedy, kiedy tego wcale nie chcę ale spirala nieświadomej złości nakręca się we mnie w ekspresowym tempie. Znasz to?

Kiedy lecą krzyki i łzy szybko dołączają obelgi i niemiłe słowa. „Ty gówniarzu jeden!” jest na porządku dziennym a zaciśnięte zęby często cedzą inne cholery i ku… Nie jest tak? Na początku się hamujesz, z biegiem czasu przyzwyczajasz a po kilku latach po prostu się nie oszczędzasz. Dajesz się wodzić za nos swojej porywczości. Ale to ciągłe proszenie, tłumaczenie i powtarzanie w kółko, tłumaczysz. Odbijane o ścianę prośby i groźby i kary lecące z rękawa. Ja się staram ale nic nie działa, mówisz? Słowa nie pomagają więc krzyczysz? Do droga donikąd. Twój świat dorosłych problemów i wrogo brzmiących słów to nie jest dobre miejsce dla twoich dzieci. Tak trudno przypomnieć sobie o tym w tych najgorszych momentach. Znasz to przecież doskonale, wiesz, że do ludzi, których się kocha tak się nie mówi. A jednak znów dajesz się ponieść?

Czy wiesz co wtedy czuje dziecko?

Możemy być pewni jednego: te momenty zapamiętuje najlepiej. Mogę się założyć, że nigdy nie przypomni sobie jak wyglądały jego najbardziej huczne pierwsze urodziny. Góry prezentów i aranżacje dopieszczone w szczegółach. Ale to co zapadnie mu w pamięć na długo to pierwsza poważna kłótnia z rodzicami i cicho spływające po policzkach łzy. Może nie będzie pamiętało wycieczek, które w słoneczny dzień dawały możliwość oddechu i wolności ale ściśnie go kiedyś w gardle na wspomnienie o przykrych słowach, jakie usłyszał z Twoich ust.

Nie mówię jednak, że przed dziećmi należy chować złe emocje i wybaczać na każdym kroku broniąc się od dawania im poczucia winy. Mój „prawie dorosły syn” zobaczył swą winę już nie raz w morzu moich łez, których nie schowałam na czas. Bo nie chciałam. Bo mam nadzieję, że na świadomość, że można kogoś zranić przyszedł dla niego czas. Często o tym rozmawiamy. Kiedy był mały nie wkręcałam go w gierki typu „Zjedz zupkę, bo mamusi będzie przykro i będzie płakała” ale dotarliśmy już do takiego momentu, kiedy konsekwencje jego słów i czynów stają się poważne. Charakterki mamy oboje zacne więc i wymiana zdań jest czasem dość barwna. Czasem na tyle, że uda mi się zapomnieć, że to siedmiolatek. Widzę w nim szukającego drogi i wyjaśnień nastolatka, który przeprowadza na mnie niezły test na przyjaciela.

Zagubienie a wymóg gotowości w każdym momencie. Niestabilność emocjonalna a oczekiwanie dorosłego spojrzenia na świat. Rozklekotane nerwy w złości a konieczność nauczania cierpliwości. Czy to wszystko to aby nie za dużo? Zazdroszczę ludziom spokojnym. Chciałabym być człowiekiem opanowanym i zdolnym do trzeźwego myślenia w każdej sytuacji. Człowiekiem o zimnej krwi a nie o puszczonych samowolnie nerwach. Dlatego przestrzegam siebie i Was, starajcie się pilnować w tych najgorętszych momentach. Nie tego chcemy we wspomnieniach naszych dzieci, mimo, że nas los nie oszczędza wyjdźmy temu na przeciw. By nigdy nie usłyszeć słów” Nie mów tak do mnie, mamo!”

 

 

 

 

 

Natka sweterek i legginsy NEXT

Buty Timberland

Tomik spodnie Zara, Sweterek z napisami H&M

Buty MIVO – na kod DWOJEM20 macie – 20% rabatu w sklepie MIVO na wszystkie buty z wyłączeniem promocji.

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij