7 rzeczy, których nauczą się moje dzieci w te Święta

Są takie momenty, uroczystości i Święta, kiedy wraca się najchętniej do wspomnień sprzed roku. Zaczyna się wtedy wyliczać, przeliczać i porównywać co zmieniło się na przestrzeni tych 12 miesięcy. U nas zmieniło się dużo a zmieni się jeszcze więcej. Robiąc krótkie podsumowanie doszłam do wniosku, że niektóre zmiany są szczególnie znaczące i moje dzieci podczas tych Świąt nauczą się kilku rzeczy w szczególności:

  1. Mama nie jest na wyłączność. Czasem trzeba troszkę poczekać aż mama odpowie na pytanie. Czasem trzeba poczekać dłużej, kiedy dorośli rozmawiają. Zdarza się również tak, że mama nie może spełnić prośby dziecka w ogóle. Wtedy szukamy taty, babci, dziadka czy cioci. W te Święta szczególnie moje dreptanie wokół dziecięcych zachcianek zmieni się w okupowanie najwygodniejszej kanapy. Wtedy właśnie tata, babcia i inne ciotki mają pole do popisu.
  2. Nie trzeba wszystkiego jeść. Na poznanie smaku smażonego karpia przyjdzie jeszcze czas. Nie pierwsze i nie ostatnie to spotkanie z karpiem więc nie ma co się upierać. 12 potraw to również sporo dla małego brzuszka. Jeśli w takim razie wystarczą 2 pierogi zagryzione śledzikiem nie zmuszam do jedzenia barszczu. Tymbardziej jeśli jedna wigilijna wizyta to nie wszystko, co czeka nas tego wieczoru.
  3. Można się pobrudzić. Mimo tego, że dzieci mają na sobie świąteczne ubrania, krochmalone koszule i koronkowe sukienki mama zawsze jest przygotowana! W Święta szczególnie! A jeśli nie jest, to trudno. Trzeba uważać, bo barszcz czy tłuszcz z rybki lubi odświętne stroje i białe obrusy.
  4. Nie każdy dostaje po równo. W tym roku nie szalejemy z prezentami. Zazwyczaj dzieci dostawały więcej niż wynikałoby z listów do Świętego Mikołaja, w tym roku nie będziemy przesadzać. Ilość przedmiotów w naszym domu budzi zdziwienie nie jednego gościa a zbliżony czas urodzin Tomika i Natki wokół Gwiazdki dokłada jeszcze więcej. Tym razem różnica między ilością prezentów dla każdego może się różnić. Oby potrafili docenić za to wartość spełnionych marzeń.
  5. Wszystko co dobre, szybko się kończy. Jeszcze rok czy dwa lata temu nie myślałam takimi kategoriami. W tym roku jednak moje dzieci oprócz tego, że urosły ładnych kilka centymetrów to stały się nagle takie mądre i dorosłe. Są już takie za duże. Szybko przyzwyczają się do kilku dni wolnych od szkoły czy przedszkola. I szybko będą musiały wrócić do rzeczywistości mimo tego, że nie zechcą. Najtrudniejsze są powroty po wielu dniach wolnego.
  6. Mikołaj nie istnieje. To pierwsze Święta, kiedy Tomik robi podchody na sprawdzenie istnienia Mikołaja. Postawił kilka warunków, których najprawdopodobniej nie spełnimy. Tym samym wprowadzi Natkę w wątpliwość no i mamy komplet. Ciekawa jestem jak dobrzy będziemy we czwórkę przy oszukiwaniu maluszka w przyszłości. Nie zamierzam jednak urządzać szopek aby jak najdłużej utrzymać mit Mikołaja, wcześniej czy później i tak dowiedzą się o naszych kłamstwach.
  7. Czasem trzeba zwolnić. Tempo życia i nadmiar obowiązków daje się ostatnio nam wszystkim we znaki. Dni, kiedy można odetchnąć jest mało, popołudnia są krótkie i wciąż nam siebie brakuje. Krótkie zabawy, przelotne buziaki, szybkie opowieści tak bardzo znikają wśród zadań do wykonania. Dobrze, że będziemy mieli te kilka dni dla siebie.

Wam również kochani życzę spokoju w te Święta! Spokoju, odpoczynku i radości.

 

Zabawki drewniane JANOD

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post)

  1. Brawo napisał(a):

    Brawo! Piękny wpis! Dzieci uczą nie tylko siebie, ale i nas.

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij