Drogie dziecko, zostawiam Cię na kilka dni i jadę rodzić kolejne.

Drogie dziecko, zostawiam Cię na kilka dni i jadę rodzić kolejne. Nie miej mi za złe, urodzę Ci braciszka. Kocham. Mama.

I jak tu być dobrą mamą? Nie pomijając nikogo ale też nie zaniedbując? Jak z radością udać się do szpitala po nową przygodę, zostawiając gdzieś na uboczu swój największy skarb? Kiedy Tomik był malutki było najtrudniej. Jedyne dziecko, które musiało ustąpić trochę z placu boju siostrzyczce. Brat, który wyczekiwał na rodzeństwo ale ciężko było mu zrozumieć dlaczego mama musi zostawić go na kilka dni. Ten okres to ciężki orzech do zgryzienia dla każdego rodzica. Zaczyna się właściwie od wyjścia do szpitala. Nam w tym roku zadanie bardzo ułatwiły ferie, które dzieci w pierwszym tygodniu spędzają u dziadków. Mają tam raj, pełno atrakcji, 100% uwagi, wyjazdy, imprezy i zabawy. Umówieni jesteśmy, że do domu wracamy wszyscy jak urodzi się Antoś. Poszło gładko, ale to już duże dzieci. Inaczej byłoby to tłumaczyć dwulatkowi, który jest dodatkowo bardzo mocno przywiązany do obecności mamy.

Dlatego ja od „małego” podrzucam dzieci do babci, do dziadka, proszę o pomoc i chwilę wolnego dla siebie. Czasem trochę profilaktycznie, dla przyzwyczajenia, dla zachowania harmonii i uniknięcia zaskoczenia, kiedy przyjdzie właśnie taki moment. Jeśli dzieci przyzwyczajone są do opuszczania domu raz na jakiś czas lub nieobecności rodziców podczas opieki babci, łatwiej im przyswoić każdą kolejną rozłąkę. Traktują ją już naturalnie. Opracowaliśmy ten system do perfekcji, dzieci żegnają się czule ciesząc się niesamowicie na wyjazd a później z utęsknieniem wracają, dając nam do zrozumienia jak bardzo potrzebujemy siebie na wzajem. Mam nadzieję, że i tym razem wrócą do domu z radością i chętnie przywitają brata. Na chwilę będą musieli oddać mu trochę swojego przydziału czasu i uwagi mamy, trochę się zmieni ale znów będziemy mieli tydzień na opanowanie sytuacji 😉

Do tej pory to był tylko brzuszek. Wielka, śmieszna bomba, w której czasem coś się ruszało. Na razie była to tylko wizja słodkiego dzidziusia, malutkiego człowieczka przypominającego lalkę, na którego wszyscy czekamy żeby się z nim pobawić. Choć mama nie mogła już zbyt ładnie się schylić a co kilka kroków odczuwała już ból była ciągle w domu. Była dla wszystkich, była zawsze. Ale w końcu nadchodzi ten moment. Przychodzi taki czas, kiedy każda ciężarna marzy o tym żeby się w końcu wypakować. Najbardziej marzy o tym, żeby policzyć wszystkie paluszki, zobaczyć kolor oczu i wycałować małe kociątko. Żeby w końcu utwierdzić się w pewności, że nóżki i pięteczki, które czuła przez ostatnie miesiące są w pełni silne i zdrowe. Chcę w końcu zobaczyć moje zdrowe dzieciątko, o niczym innym nie marzę, nie śnię, nie fantazjuję. To już!!

 

Fajnie było być tu z Wami w ciągu tego okresu rosnącego brzucha. Dzięki! Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną jeszcze trochę bo mamy do pogadania o dalszych jego losach też nie mało. A wszystkich dla przypomnienia zapraszam do zakładki CIĄŻA z artykułami z tego okresu!

 

 

Wchodzenie i wychodzenie w wanny nie należy już może do moich najzgrabniejszych poczynań ale leżenie już owszem 😉 miło było relaksować się w mleku, kiedy mąż skakał nade mną z aparatem i cieszył się jak mysz do sera.

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post)

  1. Dorota napisał(a):

    przepiękne zdjęcia! i jeszcze raz moje szczere gratulacje, Antoś jest przeslodki 😍 i mnie za 4 tygodnie czeka zmierzenie się z tym tematem, tylko w domu zostawię 18 miesięcznego synka i liczę, że tata i dziadkowie dadzą radę ukoić jego tęsknotę za mamą…

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij