Jeśli przeszłaś już przez TO w życiu, najprawdopodobniej nic Cię już nie złamie!

Kiedy urodziłam dziecko. Wtedy pierwszy raz pomyślałam o sobie, że chyba jestem niezniszczalna. Właśnie wtedy stwierdziłam, że skoro to przeżyłam, nic już teraz złamać mnie nie może. To było dla mnie pierwsze tego typu osiągnięcie w życiu. Pierwsze, kiedy było tak cholernie ciężko aż poczułam, że teraz wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam. I są w życiu ludzi takie rzeczy, które ich zmieniają w ciągu jednej chwili. Często niespodziewanie i czasem niewidocznie. I tylko możliwość spojrzenia na życie wstecz pozwala nam dostrzec te zmiany. Są takie chwile w życiu każdego człowieka, które dają całkiem inny obrót sprawom i zmieniają wszystko. Ale kiedy je przeżyjesz, kiedy przejdziesz przez to wszystko czujesz, że jesteś zwycięzcą. Ja już jestem zwycięzcą, kilka rzeczy z poniższej listy zdarzyło się w moim życiu a ja nadal mam się dobrze! Przeżyłam to! a TY?

  1. Ciąża – dla wielu jest cudem, bo jest nie przeczę. Wiele oczekujących mam jednak przyzna, że to nie jest czas wyłącznie usłany różami. Nie wiedzą jak wielkie szczęście mają dziewczyny, które o swojej ciąży mogą powiedzieć, że to błogosławiony stan! Jeśli więc podczas ciąży przechodziłaś nudności, wymioty, choroby, obniżenie odporności, zagrożenia dla płodu wszelkiego typu lub nie daj Boże poronienie, wiesz o czym mówię. Donosić ciążę w dzisiejszych czasach nie jest łatwo, o zdrowie w ciąży nie jest łatwo i o siłę również. Już nawet zajść w ciążę wcale nie jest łatwo a najlepiej wiedzą to ci, którzy starają się o dziecko często całymi latami podporządkowując temu całe swoje życie. Jeśli jednak udało Ci się to przetrwać – Jesteś bohaterem!
  2. Poród – no moje drogie, to jest dopiero COŚ. Na moim blogu przewija się ostatnio kilka tematów powiązanych z cesarką, porodem naturalnym, bólem i cierpieniem. Mimo, iż to największy cud jaki nam, matkom się w życiu przydarza, nie jedna z nas chciałaby o nim szybko zapomnieć. Zapomnieć i poświęcić się samym pięknym chwilom z maluszkiem. Ale dałyśmy radę! Jesteśmy wielkie! Wszystkie! Łatwe, trudne i z komplikacjami, cesarki, naturalne, bliźniacze, te 15 minutowe i wielogodzinne – WSZYSTKIE! Brawo!
  3. Pobyt w szpitalu z chorym dzieckiem – ciąża i poród już za mną. Wiem jednak, że niemowlę w domu to często wizja szpitala. Ta wizja jest dla mnie wciąż tak czarna jak … dupa. Sorry, ale przeżyłam w szpitalach swoje i naprawdę nie robi na mnie wrażenia spanie pod dziecięcym łóżeczkiem na wieloosobowej sali. Kilka dni, tydzień czy dwa tygodnie koczowania w takich warunkach robi z człowiekiem wiele dziwnych rzeczy. Nie robi raczej nic dobrego, wydawało by się ale.. co nas nie zabije to nas wzmocni, tak? I taki pobyt na oddziale dziecięcym proszę szanownych Pań, budzi w człowieku całkiem nieznane spojrzenie na życie. Inne spojrzenie na siebie, na codzienność, na dziecko i na innych ludzi.
  4. Tydzień sama z dziećmi w domu – hahaha! Lepsze to sto razy niż tydzień w szpitalu ale ten punkt zrozumie tylko druga matka. „Siedzenie w domu z dziećmi” to temat rzeka, można się nad nim rozwodzić w nieskończoność tyle się za tym pojęciem kryje 😉 Ale dajemy radę, co mamuśki? Dajemy! I niech nasze sekrety zostaną nasze, ale przypomnijcie sobie szybciutko wszystkie te momenty, o których nikt poza nami nie ma zielonego pojęcia. O których nikt poza nami nie wie i nigdy się nie dowie!
  5. Operacja – Pozwolenie (pod przymusem lub dobrowolnie) na grzebanie w swoim organizmie nigdy do przyjemnych nie należy. Sam pobyt w szpitalu, zabiegi, znieczulenia, usypianie, wybudzanie, rzyganie, wstawianie, dochodzenie do siebie. Nie jest to łatwe, ale dzięki temu poznajemy siebie bardziej. W warunkach trudnych i w ciężkich okolicznościach odkrywamy zakątki swoich możliwości, dotąd nieodkryte. Potem już nic nie jest tak samo. Pielęgnacja po operacji, pomoc partnera, sprawdziany przyjaźni, trwanie przy kimś i zrozumienie.
  6. Opieka nad chorym – długa, ciężka, czasem całodobowa. Potrafi wykończyć opiekuna nie gorzej niż sama choroba tego chorego. Jeśli więc ktoś z Was dał radę to wielki szacun! Nie każdemu się udaje to zrobić! Opieka nad bliskim chorym to tak ciężka sprawa, że nieraz osoba opiekująca się wymaga dodatkowej terapii. Chciałabym żebyście to wiedzieli. Bo nie każdy zdaje sobie z tego sprawę i moim zdaniem opieka taka nigdy, ale to serio nigdy nie powinna spadać na jedną osobę, która jest za wszystko odpowiedzialna sama.
  7. Praca z ludźmi – typowa taka, wiecie. Na kasie, w punkcie obsługi klienta, w doradctwie, w urzędzie. Chodzi mi o taką, gdzie nieprzewidywalny czynniki ludzki gra pierwsze skrzypce. Gdzie nie możesz wyrazić swoich emocji, kiedy chcesz ani dać klientowi w pysk. Kiedy robisz wszystko pod dyktando i to na oczach innych ludzi. Poddana wciąż ocenie, głośnej i wyraźnej. Pod presją czasu i miejsca, bez oddechu. Z przyklejonym na stałe uśmiechem i często już bez zapału. W takiej pracy człowiek szybko się wypala, a przejść przez to jest strasznie trudno.
  8. Problemy z kasą – dosyć łatwo jest żyć, kiedy ma się pieniądze. Ciężej, kiedy o te pieniądze trudno. I nie zrozumie tego nikt, kto tych problemów nie ma. Nie chodzi mi o to, że każdy bogaty ma Cię przepraszać za to, że jesteś biedny. Idę bardziej w tę stronę, że są ludzie, którzy serio muszą bardzo ciężko pracować żeby mieć na życie a to uczy pokory, powściągliwości i daje całkowicie inny pogląd na świat. Brak pracy, poszukiwanie, radzenie sobie z porażką, z odmową, z kryzysem. Te rzeczy zmieniają człowieka, więc jeśli któraś z Was sobie z tym poradziła to wielkie brawa!
  9. Rozstanie z partnerem/rozwód – przewrócenie życia do góry nogami a później zaczynanie od nowa. Po kilku latach ale czasem nawet po kilkunastu. Ciężko jest cholernie odnaleźć się na nowo w rzeczywistości bez tej drugiej połówki, z którą spędziło się większość życia. Podziwiam szczerze matki, które zaczynają od nowa ale też ojców, którzy potrafią sobie poradzić. Podziwiam też ich często za te decyzje, które potrafią podjąć, bo nierzadko są one podjęte dobrze, kiedy nie ma innego wyjścia.
  10. Śmierć bliskiej osoby – trudny temat. Trudny czas. Po czymś takim to, co pierwsze przychodzi na myśl to stwierdzenie, że „teraz nic już mnie nie złamie”. Poradzić sobie z taką stratą to zwycięstwo. Przemóc w sobie smutek i spojrzeć z nadzieją w przyszłość z początku wydaje się aż niemożliwe. Moment jednak, w którym zrozumiemy tę kolej rzeczy jest kluczowy ale nie każdemu tak łatwo to zrozumieć.
  11. Życiowa porażka – wielka wtopa, totalny dół, deprecha. Kiedy wali się wszystko, co zawalić się mogło. Kiedy nie widać nadziei, nie masz do kogo pójść, wszystko schrzaniłaś. Wtedy, kiedy nie ma już ratunku i każdy krok do przodu wydaje się nie do przejścia.  Ale jeśli udało Ci się z tego wyjść – To jest zwycięstwo!
  12. Krzywda – krzywda ze strony drugiego człowieka. Utrata wiary w ludzi. Stan, kiedy wydaje Ci się, że ten świat potrafi być tylko okrutny a najgorsi w tym wszystkim są ludzie. Ci ludzie, którzy potrafią krzywdzić innych ludzi. Wiem, że mówię tu dość ogólnikowo, ale jeśli ktoś to przeżył to załapie w mig. Największym szczęściem jest jednak fakt, że po tym też można się podnieść. I jest szansa znów ludziom zaufać. I można żyć dalej i nawet szczęśliwie. Można to wygrać.

Trzymajcie się! tyle już przeszłyśmy, że teraz nic nas już nie złamie!

Tagi : , ,
Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 3)

  1. Olena napisał(a):

    Przyznam szczerze ze przebrnęłam chyba przez wszystkie tu wymienione trudne etapy, dzieciństwo chociaz nie jakieś nieszczęśliwe ale naznaczone biedą, zakonczenie związu (które mocno przeżyłam a teraz sie z tego śmieję w głos:), niejedną porażkę w życiu zawodowym- sprzedawca to był nie szczyt marzeń, nieraz miałam ochote powiedziec „a weź spier….” :),śmierć rodziców- obojga, to do dzis boli, dwa porody, operację ratująca życie, dlugie pobyty w dziećmi w szpitalu. To wszystko przeżyłam, najtrudniej jest mi przeżyć przewlekłą chorobe dziecka, zagadkowa, nietypową, na którą nie ma uniwersalnego leku, przy której lekarze bezradnie rozkładają ręce. Niby nie zagraza bezpośrednio życiu ale na pewno na maksa je utrudni. To jest mój Mount Everest, mierze sie z nim każdego dnia i każdego dnia czuje ze przegrywam.

  2. sandra napisał(a):

    oooo prawie wszystko już przeszłam, plus poronienie/ciąża pozamaciczna- to jest dopiero jazda psychiczno fizyczna!

  3. Mariola napisał(a):

    Kilka rzeczy z tej listy już przeżyłam. Aktualnie przerabiamy punkt 6 – opiekę nad nieuleczalnie chorym dzieckiem. I nie damy się złamać!

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij