Karmienie piersią w zatłoczonym autobusie musi być dziwne.

Karmimy wszędzie, takie nasze prawo. Są jednak miejsca, gdzie same również nie czujemy się komfortowo mimo, że wykrzykujemy, że tak nam dobrze. Na przykład karmienie piersią w zatłoczonym autobusie. Latem. Czy nie jest tak, że każda z nas wolałaby móc nakarmić dziecko w ciszy i spokoju, bez obecności innych ludzi? Nie zawsze się tak jednak da. Trudne jest to do zrozumienia dla osób, które aktualnie nie karmią, nawet dla innych matek, których dzieci już wyrosły jest to czasem dziwne. Nie wspieramy się w tym, a temat bardzo nas poróżnia.

Karmienie piersią w miejscu publicznym

Karmienie piersią  w miejscu publicznym – czy wolno, czy można, czy należy?

W kwestii karmienia piersią stoję zawsze, od lat w jednym najwygodniejszym dla mnie miejscu. Po środku. Tatuś uczył mnie zawsze, żeby znajdować w życiu złoty środek. Wiem, to rada z rodzaju tych nie do wykonania, ale idzie za mną całe życie. Dlatego tak łatwo mi odpuścić w dążeniu do bycia najlepszą i tak łatwo zrozumieć, że każdy kij ma dwa końce. Za każdym człowiekiem kryje się inna historia i że nie można tak z góry oceniać. Jako matka, która karmi już trzecie dziecko z kolei uważam, że każdej kobiecie karmiącej szacunek się należy ale bierzmy też pod uwagę szacunek dla przestrzeni publicznej, w której się znajdujemy. Jednym słowem karm, jeśli masz potrzebę ale staraj się zachować intymność tej chwili nie tylko ze względu na innych ale też siebie i maluszka. Chciałabym aby karmienie było wspaniałym doświadczeniem dla każdej mamy. Niektórzy je za bardzo idealizują, nie mówią całej prawdy o tym, że jednak to ciężka robota. Inni znów je demonizują i karcą karmiące matki w sposób dla nich przykry i w pełni niezasłużony.

Moje spojrzenie na karmienie piersią  w miejscu publicznym

Osobiście uwielbiam karmienie piersią w ciszy i spokoju, najlepiej w domu oczywiście. Najwygodniej karmić mi na leżąco we własnym łóżku, to jedyne chwile w ciągu dnia, kiedy mogę odpocząć przez kilka minut. Antoś najada się bardzo szybko, zazwyczaj je nie dłużej niż 5 minut i tak co 3,4,5,6 godzin – różnie. Czasem domaga się cycusia po dwóch godzinach, czasem nie je od sześciu. I tu pojawia się problem, kiedy nakarmić nie mogę go w domu. Nie byłoby go, gdybym całe dnie mogła nie wychodzić na zewnątrz, podporządkowując się tylko do jego jedzeniowego zegara. Niestety, muszę chodzić do przychodni, sklepu, kościoła. Muszę iść po dzieci do szkoły, parku i na plac zabaw. Często wybudzam go ze snu, kiedy jest pora do wyjścia. Często nie zdążę wrócić do domu na czas, kiedy jest pora karmienia. Wtedy właśnie przychodzi ta dość stresująca chwila – karmienie w miejscu publicznym. To nie dzieje się specjalnie, nie czyham pół dnia aby wyjść z gołym cycem na ulicę omijając karmienie w domu. Niemowlęta bowiem nie mają sztywno określonych pór posiłków. Niemowlę często daje się ukoić jedynie piersią i nie obchodzi go w najmniejszym stopniu czy ta pierś wyszła do sklepu, do parku czy jest w domu. Ma być już i koniec! Karmienie piersią z definicji jest karmieniem dziecka na żądanie, przez to bardzo ogranicza nam wybór czasu i miejsca.

Karmienie piersią w miejscu publicznym

I to jest myślę największy problem społeczeństwa w temacie karmienia w publicznej przestrzeni. Ludzie, którzy nie mają aktualnie dzieci nie rozumieją ich potrzeb. Wmawiają sobie wciąż, że karmienie w parku czy restauracji to wymysł matki graniczący z obnażaniem się a to jedynie potrzeba nakarmienia małego człowieka. Przyzwyczajeni nadal do obrazu kobiety-matki, której codzienność jest w domu, ludzie kategoryzują karmienie piersią jako czynność przyporządkowaną przestrzeni domowej. Ale odkąd kobiety zaczęły brać czynny udział w życiu społecznym a za nimi dzieci zaczęły być widoczne i ważne dla otoczenia na co dzień, wiele się zmieniło. Nadal jednak nie potrafimy jednoznacznie powiedzieć w jakiej części karmienie niemowlęcia piersią jest czynnością intymną a w jakiej społeczną. Jedno jest jednak pewne, pomimo mojej miłości do karmienia gdzie się da, lub inaczej tam, gdzie trzeba uważam, że każda mama powinna zachować minimum prywatności dla siebie i dziecka. Z drugiej strony skoro przestrzeń publiczna jest publiczna, to jest dla każdego. Każdy więc, nawet ten, któremu się coś nie podoba powinien liczyć się z tym, że ta przestrzeń nie może ograniczać praw innym ludziom i uwzględniać potrzeby tych najmniejszych.

Są takie miejsca, o których mi nie śniło się nawet, że można tam nakarmić. Przez te prawie 5 miesięcy i mi zdarzały się różne historie. Na wyjazdach karmię piersią zazwyczaj w samochodzie. Kiedy na dworze wieje wiatr, a dziecko jest spocone lub kiedy słońce parzy z nieba i jest nam za gorąco po prostu wolę zostać w środku. Zdarzyło mi się jednak karmić na placu zabaw, w środku turystycznej trasy, na stojąco, na kamieniu przy straganach z pamiątkami, w lesie. W hotelowym lobby, na plaży. Nigdy, nikt nie zwrócił mi uwagi. A czasem mam taką ochotę spotkać kogoś, kto jednak by tę uwagę zwrócił i moglibyśmy sobie tak podyskutować… 🙂

 

Karmienie piersią w miejscu publicznym - gdzie najczęściej zdarza się karmić piersią?

 

KARMIENIE PIERSIĄ W MIEJSCU PUBLICZNYM, JAK WYGLĄDA NAPRAWDĘ?

A gdzie Wy karmiłyście piersią? Zadając to pytanie na moim fanpage’u dostałam od Was masę wiadomości. Oto niektóre z niezwykłych historii zwykłych mam karmiących 😉 

Ja karmiłam wszędzie gdzie była tak potrzeba tzn. kiedy moje dzieci potrzebowały cycka tj. w kościele, na przystanku, w Ikea, w parku, na placu zabaw pomiędzy dwoma tatusiami na plaży, w restauracji itp. Nie mam z tym problemu. Karmiłam i miałam gdzieś co inni pomyślą. Najważniejsze było moje dziecko

Ja też walczę z karmieniem.. Ale ilekroć myślę o karmieniu w miejscu publicznym to włącza mi się blokada..

Podczas spaceru w parku synek zgłodniał. Musiałam kucnąć za wózkiem bo ławeczki nie było..

W parku na stojąco nagminnie bo przeważnie na trasie gdzie nawet kamienia nie ma żeby usiąść 😂 najśmieszniejsza sytuacja była kiedy musiałam nakarmić na przystanku tramwajowym i oczywiście mnóstwo wpatrzonych we mnie oczu kiedy tramwaj na przystanek przyjechał hahaha. Ostatnio byliśmy z dziećmi na festynie parafialnym. Mały ukryty przed gapiami tylko nóżki wystawały podchodzi dziewczynka i mowi „Dzień dobry a kogo pani tam ma?” Mowie ze dzidziusia, wiec mała coraz bardziej zaciekawiona pyta „czy moge go zobaczyć?” Odp ze tak i odchylam wiecej pieluszki bo tak miał tylko kawałek zeby spokojnie czerpać powietrze podczas karmienia, dziewczynka zachwycona pyta „jak ma na imie?” Odp.a mały caly czas ciumka zajety , kiedy nagle dziewczynka mowi „cześć Natanek” moje dziecko 2.5 m-ca przestało jeść, odwraca główkę w stronę dziewczynki i uśmiech od ucha do ucha . Dla takich chwil warto żyć

W zapchanym autobusie , urzedzie miasta i chyba wszedzie gdzie moj malec sie domagał nie za bardzo przejmowalam sie ludzmi ktorzy na mnie patrzyli mlody byl najwazniejszy i pewnie dla tego 3lata mial jak przestalismy sie karmic Nigdy tego nie zapomne i osob starszyvh ktore mi kibicowaly i mezczyzn ktorzy ukratkiem sie usmiechali i odwracali wzrok bym nieczula sie skrepowana.Byli tez ci co zwracali uwage ze w miejscu publicznym nie wypada (autobus) w tedy zabieralam cyca byl placz i cisza nadentych bufonow ktorzy nie rozumieli ze w ich interesie tez jest bym nakarmila mlodego wyjca

Kiedyś mały tak płakał, że nie zdążyłam do domu choć było blisko… wielkie osiedle warszawskie i wiecie co? żadnej ławki w promilu km nie było… usiadłam na metalowym płotku pod blokiem i cyc poszedł w ruch… ludzie się dziwnie patrzyli, ale co było robić.. nie raz karmiłam zwisając cyca do wózka bo po prostu nie było gdzie przycupnąć.

Na plaży, nad basenem, w restauracji przy stole, w samochodzie, w kawiarni, bez żadnego przykrycia, w końcu dziecko je tak samo jak my, nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, a już prawie 4 miesiące

Plaże, parki, place zabaw, jednak najwięcej wgapionych i niezadowolonych oczu zauważyłam po zakupach na miejskim targowisku, usiadłam z młodą na krawężniku, bo ani jednej ławki w pobliżu-starałam się powalczyć o dyskrecję i trochę ukryć za wózkiem

W każdym możliwym miejscu- moje dzieci są zaprogramowane chyba na jedzenie jak tylko przekraczamy próg domu. 6 lat temu tak było i teraz również. Karmienie publiczne nam nie straszne

Karmię wszędzie kiedy tylko moje maleństwo chce ale nie afiszuje się tym okrywam pierś tetra po co ma ktoś widzieć mój biust nie wszystkim to odpowiada
Ostatnio karmiłam na placu zabaw i zauważyłam że inna mama też przystawia swojego maluszka już mniej skrepowana bo nie jest jedyną więc nie bójmy się karmić

Ja też wszędzie raz nawet weszłam specjalnie do kościoła bo žywcem nie było gdzie wejść nikt nigdy mi złego słowa nie powiedział. Ostatnio karmiam nawet w zoo 😉😉😉😉a młoda ma już 21 miesięcy można to zrobić dyskretnie także większość myśli że usypiam porostu dziecko na rękach😉😉

Staram się karmić dyskretnie. Najgorzej jest gdy mąż jest w pobliżu. Zawsze się wydziera, że nie mam wstydu i żebym gdzieś poszła. Ale gdzie mam iść np na festynie w środku parku? W krzaki? Do toitoia? Okrywam się delikatnie pieluszka tetrowa by mała się nie rozpraszala i karmie

Ja ostatnio przed podstawową stacją kontroli pojazdów – 20 facetów i jak z Jasiem przy cycku i gdyby nie ten kawałek cycka, to przeglądu bym nie miała

Teraz spójrzmy na to z innej strony. Czy ktoś zastanawiał się kiedyś nad tym, jak ciężko jest matce rozebrać się „przy ludziach” aby nakarmić ? Mam na myśli wyjąć płaczące dziecko z wózka, jedną ręką rozpiąć bluzkę, stanik, wyjąć pierś. Nie każda pierś jest zgrabna i mała. Niektóre, takie jak moje są serio pokaźnych rozmiarów – jakieś pewnie E teraz. utrzymać dziecko na jednym ramieniu (a taki mój Antek ledwo mi się tak już mieści), drugą ręką przytrzymać cycka a trzecią i czwartą najlepiej zakryć się od spojrzeń ciekawskich. Niektórym się wydaje to łatwe do zrobienia, niektóre mamy robią to bez problemu. Ale sytuacja, kiedy matka wcale nie ma ochoty karmić dziecka w sklepie ale sytuacja (czyt: wyjec) tego wymaga a oczy przechodniów mówią tak wiele – jest najtrudniejsza. Wtedy, myślę, że ostatnią rzeczą jaką należy zrobić to zwracać tej mamie uwagę. Bo ona walczy w pocie czoła o resztki godności i uznania dla swych matczynych zdolności i stara się uspokoić płacz dziecka jak najszybciej nie tylko po to aby je nakarmić i uspać. Ona  dobrze wie też, że w interesie innych współtowarzyszy powinno być to aby jej się to udało jak najszybciej 😉

 

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 2)

  1. Justyna napisał(a):

    Karmiłam starszą wszędzie. Ogólnie miałam przeświadczenie że w momencie zostania matka moje piersi zmieniły się z obiektu seksulanego na obiekt żywieniowy. Reakcje były różne naprawdę… Tym bardziej że ja wyglądałam jak nastolatka z niemowlakiem.. Ale mimo wszystko najczęściej przychylnie patrzono. Synka karmie już 15 mscy. Staram się unikać dawania piersi poza domem. Zastąpić ja czymś innym ale to dopiero teraz. Jak byl młodszy karmiłam gdzie była potrzeba.

  2. mama Maćka napisał(a):

    Nie rozumiem tego ojca, który komentuje swoją żonę, że wstydu nie ma! Jak mają nas zrozumieć obce osoby skoro ktoś najbliższy nie wspiera! Ja karmię, gdzie potrzeba ale staram się znaleźć miejsce możliwie najbardziej dyskretne. Nie zakrywam się, synkowi to przeszkadza, nie lubi być przykryty a i mam wrażenie, że mu duszno.

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij