Konradówka – hotel nr 1 w Karpaczu

Im bliżej wakacji, tym doba powinna się móc coraz bardziej rozciągać. Nasze kalendarze jednak zapełniają się w mgnieniu oka i czas nam jakby się skurczył. Wakacje znaczą tak bardzo co innego w dorosłym życiu niż za małolata. Nie możemy jednak się poddać ,bo mimo tego, że my bez wyjazdów jakoś przeżyjemy to mamy obok siebie 3 nowe życia, które świat dopiero poznają. A gdzie mają go poznać, jak nie przy nas? Jestem już w „takim wieku”, że śmiało mogę zaczynać zdania od „a kiedy ja byłam mała” i snuć dzieciom opowieści o wakacjach, które tak bardzo różniły się od ich dzisiejszych możliwości. 

Hasło „GÓRY” kojarzyły mi się zawsze z Zakopanem, bo tylko tam zawsze lądowałam wybierając się w tę część Polski. Tym razem trafiliśmy do Karpacza. Mieliśmy masę planów co do niego i tras do przebycia, ale to było jeszcze zanim zorientowaliśmy się, że jedziemy z trójką dzieci na pokładzie i wyszło jak zwykle. Spędziliśmy tam 4 dni, z czego pierwszy w całości przespaliśmy po podróży a ostatniego po śniadaniu wyruszyliśmy już do domu. I doszłam do wniosku, że z takim maluszkiem można zaplanować najwyżej jedną atrakcję dziennie, bo czas drzemek i karmień nie sprzyja raczej całodziennym wojażom.

Hotel „Konradówka”

Zagościliśmy w samym sercu Karpacza, w hotelu z pięknym  widokiem na Śnieżkę. Z opowieści miejscowych wynika, że hotel cieszy się około czterdziestoletnią działalnością. Zajawka przyjmowania gości została przekazana z pokolenia na pokolenie i to tam widać! Mega rodzinna i przyjazna atmosfera pozwala naprawdę czuć się ” jak u siebie”. Klimat gościnności objawia się na każdym kroku. Od przemiłej i przyjacielskiej obsługi po domową kuchnię. Dzieci czuły się swobodnie i nie miały szans się zgubić. Poznały każdy zakamarek hotelu od basenu po bar i salę zabaw.

 

Pokój studio 

Nasz pokój to było takie mieszkanko. 2/3 pomieszczenia z dwoma telewizorami, wielką łazienką i łóżkiem piętrowym, które okazało się hitem. Dzięki oddzielnej sypialni Antoś miał wspaniały komfort podczas drzemek a my mogliśmy bez problemu bawić się obok. Pokoje urządzone nowocześnie i przytulnie, mega czyste, że aż czuć było to świeże powietrze zza okna. Pod oknem płynął strumyk, którego delikatny szum budził nas rano. Dzieci, które w każdy weekend czują zew wolności już od 6 rano tam miały trudności aby wyrobić się na śniadanie do 10. Nie wiem czy to zasługa górskiego powietrza czy raczej zasłony, które nie przepuszczały światła ale tak długo śpiących dzieci nie widziałam już dawno.


Wellness & Spa

Korzystając z okazji, że w każdej chwili mogłam zejść dwa piętra niżej i doświadczać cudów na moim ciele, doświadczałam. Poddałam się masażom i zabiegom, które zrelaksowały mnie tak, że zapomniałam jak może być człowiekowi dobrze. Rady i wsparcie pracowników spa wzięłam sobie szczerze do serca i dopiero zauważyłam, że trochę ostatnio zapomniałam o sobie. Ale to było tylko dwa piętra niżej, więc często przypominałam sobie o sobie podczas tego pobytu.

Domowa kuchnia 

Nie ma nic, powtórzę, NIC wspanialszego niż jedzenie, które ktoś Ci przygotuje. I tak od rana do wieczora i to przez kilka dni! Hotel proponuje przepyszne śniadania i solidne obiadokolacje a w przerwie między posiłkami ciepłą zupkę. Najwazniejsze jest to, że dzieciaki były zachwycone całym menu i nie grymasiły przy jedzeniu… deserów! bo było ich tam pełno i były niesamowite!

Atrakcje dla dzieci

Na terenie hotelu jest mała bawialnia, w której Natka zakochała się od pierwszego wejrzenia, a Tomik za ścianą pykał z tatą na Playstation. Ale i tak najbardziej podobał nam się basen, który był niezwykle klimatyczny. Trafiliśmy fenomenalnie przed sezonem i były takie momenty, że w basenie oprócz nas nie było nikogo! Taki luksus i to podczas romantycznych wieczorów.. w piątkę! Tomik chwalił się swoimi umiejętnościami zdobytymi na lekcjach pływania, Natka świrowała, jak to Natka i bez żadnych lekcji czuła się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Za to Antoś, pierwszy raz poznał chlorowaną wodę i tak się zaprzyjaźnili, że od razu odpłynął.

Pierwszy raz z dzieckiem na basenie

Decyzja o kąpieli z Antosiem była dość spontaniczna. Mi było szkoda się nie wykąpać a basen był prawie pusty. Było cicho, spokojnie i bezpiecznie. Antoś na tę okazję przywdział chłonne pieluszkowe gatki do pływania i bez oporów zanurzył się w wodzie. Nie wiem kto przytulał się bardziej, ja do niego czy on do mnie ale w wyniku tych przytulanek, bujania wody i chloru dziecko zasnęło mi na rękach do połowy skapany w wodzie. To była nasza zdecydowanie najlepsza atrakcja tego wyjazdu i dla tego basenu (no i dla jedzenia) jestem gotowa znów tam wrócić.

Okoliczne atrakcje

Wspomniałam, że mielismy co do tego Karpacza poważne plany ale zrealizowaliśmy niewiele. Szczerze mówiąc miałam ochotę zostawać w hotelowym łóżku każdego dnia po przebudzeniu. Szkoda mi było jednak okolicznych atrakcji i dzieci, które tak na nie czekały. Wybraliśmy Dziki Wodospad i Western City. Chcieliśmy zobaczyć jeszcze Muzeum Zabawek, Park Bajek i zjeżdżalnie wózkowe. Mam nadzieję, że uda nam się to jeszcze nadrobić. Dziękujemy hotelowi za zaproszenie i wspaniały pobyt i do zobaczenia wkrótce!

 














Dziękujemy za zaproszenie HOTEL KONRADÓWKA

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij