Matki wielodzietne. Dlaczego one sobie TO robią?

Mimo, że w moim otoczeniu rodzi się coraz więcej dzieci i coraz częściej rodzice decydują się na więcej niż dwójkę, nadal jest to widok budzący sporo dyskusji. Matki wielodzietne uważane są wciąż za te umęczone życiem i pokrzywdzone przez los. Faktycznie, nie jest łatwo i jest to o wiele bardziej skomplikowane niż bycie rodzicem jednego dziecka, a czasami przerażające wręcz ale serio jakoś sobie radzimy! Kiedy tak myślę sobie czasem, co mogłabym robić w życiu gdybym nie miała trójki dzieci, okazuje się, że ta wizja nie jest taka łatwa do wyobrażenia. Mimo, że po każdym dniu padam ze zmęczenia na twarz, niejednokrotnie w makijażu i z bólem głowy, nigdy nie zadałam sobie pytania: „A po co mi to było?!”

Mimo, że momentami zmęczenie i napięcie doprowadza mnie do płaczu i chętnie trzasnęłabym drzwiami z drugiej strony, nigdy nie żałowałam. Być może moje życie jest trudniejsze niż mogłam sobie wyobrażać kilkanaście lat temu i może nigdy nie będę człowiekiem sukcesu ale wiem, że największe dobro mam we własnym domu, pod własnym dachem. Być może kurz leży tu na półkach o kilka dni dłużej niż kiedyś, podłoga bardziej się lepi niż błyszczy a pranie piętrzy się w koszach i wciąż suszy na suszarkach jakbyśmy w kółko prali to samo. I może nawet przeklinam czasem pod nosem ten cały bajzel i nieogar życia codziennego ale wystarczy, że sprawnie przesunę nogą bałagan w kąt, zamknę oczy w najmocniejszym uścisku dzieci na dobranoc, odwrócę głowę w jaśniejszą stronę i przejdę obojętnie obok zawalonego zlewu brudnych naczyń i oddycha mi się już jakoś lżej. Nie ma co ukrywać, że w końcu musiałam nauczyć się odpuszczać i przywyknąć do myśli, że wszystkiego nie da się zrobić.

A po co mi to było?

A nie mogłam sobie tak po prostu żyć spokojniej, łatwiej i wolniej z jednym czy dwójką dzieci? Miałam prawie wszystko. Dołożyłam sobie tylko pracy, obowiązków i problemów i po co mi to było? Uniknęłabym tego bałaganu, mocno nadszarpniętego budżetu domowego i tych nerwów w trakcie podróży. Nie narzekałabym tak bardzo na zmęczenie i podkrążone oczy, uratowałabym jeszcze może swoją figurę i ostatnie strzępy nerwów. Nie osłabiłabym tak zdrowia i poczucia kobiecości. Nie miałabym wizji zagłady każdego ranka i wspomnień końca świata każdego wieczoru. Dziwne jest to macierzyństwo. Tak jakby nasz instynkt prowadził nas tylko do samozniszczenia aby w rezultacie dać nam moc niezniszczalności.

Kiedy miałam jedno dziecko wiedziałam, że przy kolejnym będzie trudniej. Będzie dwa razy więcej obowiązków i dwa razy więcej problemów. Mimo podwójnego szczęścia, będę jednak musiała brać pod uwagę dwa razy więcej czasu i więcej poświecenia. Wiedziałam też, jak ciężko mają matki wielodzietne. I mimo tego, że już byłam zarobiona po pachy, zmęczona i styrana jak nigdy, serio nie potrafię jeszcze wytłumaczyć dlaczego tak bardzo pragnęłam dołożyć sobie na głowę jeszcze więcej obowiązków?! Dlaczego tak mocno chciałam mieć kolejne dziecko? Bo musicie wiedzieć, że tak mocno jak pragnęłam dziecka za trzecim razem jeszcze nigdy nie chciałam.

Temat poruszyłam najpierw na Instagramie, dziewczyny zostawiły pod zdjęciem ponad 5o komentarzy! Możecie poczytać zdanie innych mam TUTAJ (KLIK)

Macierzyństwo to jakiś absurd

Macierzyństwo jest jednak pełne skrajności i absurdów. Nikt, tak jak matka nie wie co znaczy kochać swoje dzieci nawet wtedy, kiedy ich się nie lubi. A najlepiej wiedzą to matki wielodzietne. Nikt nie potrafi tak dobrze robić dobrej miny do złej gry i cieszyć się z tego, że udało jej się przeżyć do końca dnia. Nikt, tak jak my nie ma potrzeby raz na jakiś czas wybuchnąć jak wielki wulkan aby później przez kilka dni być najlepszą na świecie. Nikt nie wie lepiej jak to jest pracować w pocie czoła a jedyną zapłatą na jaką możemy liczyć to szczere „kocham Cię” i „dziękuję” oraz mokre buziaki. Kto o zdrowych zmysłach by się na to godził? Rodzimy dzieci aby później całe życie się o nie bać. Już zachodząc w ciążę mamy świadomość, że stawiamy pod znakiem zapytania własne zdrowie, życie i bierzemy odpowiedzialność za nowe istnienie. Nie rezygnujemy jednak ze spełnienia swoich marzeń tylko dlatego, że może być nam ciężko.

Kiedy pisałam pierwszy tekst zahaczający tematycznie o wielodzietność, nie spodziewałam się tak wielkiego odzewu – przeczytano go ponad 100 000 razy! Artykuł znajdziecie tu: Jestem w ciąży! (KLIK)

I jestem pewna, że to, co się dzieje w rodzinie wielodzietnej mogą zrozumieć tylko ci, którzy w takiej żyją. Bo opowiadać można wiele, można podglądać i słuchać ale żeby to poczuć to trzeba to po prostu mieć. Matki wielodzietne nie są pokrzywdzone przez los. One mają po prostu więcej szans aby się wykazać. I ja mimo tego, że mam coraz mniej czasu to mam więcej pomysłów. Zamiast mieć wszystkiego dość, ja chciałabym robić jeszcze więcej! Dzieci nie odbierają mi sensu mojego życia a dają mi mocnego kopa. Mam już tylko mniej możliwości i okazji do samorealizacji ale to wcale nie jest zamknięta droga. Bo to tylko chwila, kiedy jest trochę trudniej, to tylko moment, kiedy dzieci są małe i maja tak wielkie potrzeby. Te chwile, kiedy widzisz jak pięknie pod Twoimi skrzydłami rosną takie nowe człowieki warte są każdego podkrążonego oka i resztek sił.

 

Jestem w ciąży! Robię sobie dzieci, żeby brać 500+

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij