Karmienie piersią w teorii i praktyce – problemy.

Dziś mija pół roku. Pół roku po porodzie, pół roku życia Antosia, pół roku karmienia piersią, pół roku z trójką dzieci, pół roku w domu. Pół roku życia do góry nogami ale to było dobre pół roku. Myślałam, że w macierzyństwie nic mnie już nie zdziwi, nie pokona i nie zaskoczy. Byłam pewna, że ta mała dwójka przed Antośkiem dała mi przeżyć już bieguny wszelkich dostępnych uczuć i emocji na rynku. Okazuje się jednak, że nie wszystko można było tak łatwo przewidzieć.

Karmienie piersią w teorii i praktyce

Karmienie piersią wygląda jednak trochę inaczej w teorii i praktyce. To, że mleko w dużej mierze siedzi w głowie to już wiem. O tym, że nie każdy może karmić, też się już przekonałam. Dowodów na to, że karmienie to często wielka walka też nie trzeba mi przedstawiać. Znam to z własnych doświadczeń. Pisałam już o początkowych przebojach z karmieniem piersią. Możecie przeczytać cały tekst TUTAJ (KLIK)

Miałam też nie raz już ochotę zakończyć swoją mleczną ale nie rzadko trudną drogę tak z dnia na dzień. Często czułam się sfrustrowana nadmiarem pokarmu, którego Antoś nie chciał jeść przez 7-8 godzin! Myślałam, że to już po prostu kres naszej przygody i przyszedł czas na butelkę. Przemyślałam to jednak i wiem, że nie chcę tego robić pochopnie. Mimo, że chyba młodemu nie sprawiłoby to problemu, ja też jakoś już dorosłam do tej myśli, karmię nadal. Ale nadal łatwo nie jest.

Karmienie piersią – problemy

Dziecko się wierci – Karmienie w dzień staje się dla mnie coraz trudniejsze. Antoś niesamowicie się wierci! Każdy najmniejszy odgłos wyprowadza go z rytmu ssania i odwraca się na drugi bok nie chcąc już wracać. Za nic w świecie nie chce już dalej jeść bez względu na to czy ssał krótko czy dłużej. To dość irytujące bo zwiększa ilość karmień do nieograniczonych możliwości ale dość częste u nas bo aktualnie w okresie wakacyjnym mam na kwadracie trójkę dzieci z czego pozostała dwójka jakoś uparcie zapomina jak to jest być przez chwilę cicho i co raz jedno za drugim wpadają mi z impetem do sypialni, gdzie akurat karmię i bach! Mają to, czego chcieli, odwróconą głowę Antosia od piersi, wyszczerzony na swój widok uśmiech i koniec karmienia. I tak w kółko.

Mama choruje – Miałam ostatnio straszliwie ciężkie dni. Dokładnie 3, kiedy nie mogłam z bólu wstać z łózka. Jak padłam w czwartek z bólem gardła, drgawkami i brakiem sił na jakikolwiek ruch tak wstałam w sobotę przed południem. Zaczęłam brać antybiotyk, który skutecznie stresował mi piersi i bałam się, że mleko się w nich nie pojawi. Tak, mleko siedzi w głowie. W naszym stresie, obawach i hamulcach. Moim głównym hamulcem był antybiotyk. Dozwolony niby w ciąży ale widocznie nie podpasował dziecku. Kupiliśmy więc puszkę mleka. To był dla nas ratunek na te dni, kiedy ja serio nie miałam siły karmić, pilnować pór jedzenia. Sama nie jadłam tylko piłam i nie miałam nawet jak ręką ruszyć. Przespałam tak trzy dni a w tym czasie tata mógł wykazać się umiejętnością przygotowania mleka.

Karmienie mieszane – Miałam trochę wyrzuty sumienia, że nie daję dziecku piersi, że poległam, nie podołałam. Nie jestem jednak laktoterrorystką i wiem, że możliwe jest również karmienie mieszane. Podawanie miedzy karmieniami piersią mleka modyfikowanego w celu uzupełnienia posiłków to nic złego a czasem nawet potrafi bajecznie uratować sytuację. Ta puszka z mlekiem przydaje nam się raz na jakiś czas. Kiedy nie mam akurat ściągniętego mleka a muszę wyjść, kiedy biorę leki, które nie są do końca pewne. To lepsze rozwiązanie niż całkowite zaprzestanie karmienia piersią, to też jest jakieś wyjście! Sposób karmienia i wybór mleka zawsze najlepiej skonsultować z lekarzem.

Nie mogę ściągnąć nadmiaru pokarmu laktatorem –  Nie zawsze mogę bowiem ściągnąć nadmiar mleka laktatorem. Kiedy nie robię tego zbyt często moje piersi przyzwyczajone są do rytmu dnia wyrobionego przez dziecko nie mam zbyt dużego pola do popisu jeśli chodzi o dodatkowe porcje mleka. Pół roku po porodzie mam już coraz więcej odwagi, okazji i możliwości do wyjścia z domu. Nawet sama, bez dzieci. Jeśli nie mam aktualnie zamrożonych porcji mleka sięgam już po mleko modyfikowane. To nie jest tak, że przy karmieniu jesteś uziemiona w domu na parę ładnych miesięcy. TO fakt, że początkowo starałam się nadrabiać laktatorem ściąganie dodatkowego mleka aby mieć zapas w lodówce i miałam. Teraz, kiedy Antoś ma już te pół-zalecane-roku karmienia za sobą nie mam już takiego stresu podając mu butelkę. Ale nadal jednak wolę karmić piersią, szczególnie w nocy.

Rozszerzanie diety – to może być dla nas kolejne nie łatwe wyzwanie. Rozszerzając dietę będę pamiętać aby proponować młodemu nowe posiłki po karmieniu nie przed. Nie chcę tez zamieniać karmienia na warzywko czy owoc. Na razie spróbujemy poznawać smaki, strukturę i kolory pokarmów ale zawsze PO karmieniu. Żeby mi się niechcący sam nie odstawił i nie zamienił piersi na inne jedzonko.

Kiedy po cesarskim cięciu udało mi się karmić miałam wrażenie, że jestem największą szczęściarą na świecie. Mówią, że dzieci po cesarce nie zawsze potrafią ssać lub, że w piersiach nie ma początkowo mleka. B-z-d-u-r-a. Mleko jest w naszej głowie i jeśli chcemy, postaramy się i poluzujemy poślady dziewczyny to będziemy karmić. Karmienie to nie tęczowa droga mleczna. To raczej ciągła walka ale warta zachodu.

 

Karmienie piersią to nie problem ale swoje trzeba przejść

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij