Jaki samochód dla 5 osobowej rodziny?

Jaki samochód dla 5 osobowej rodziny?

Duży! 🙂

Dzięki uprzejmości mojej żony mogę skorzystać z małego skrawka tablicy żeby napisać coś od siebie. Napędzony społecznością oraz ich licznymi zapytaniami postanowiłem (kilka miesięcy temu) napisać wpis o tym, jaki samochód wybraliśmy dla naszej 5 osobowej rodziny.

Ale zacznijmy może od początku… Zaznaczam, że pisze to mężczyzna, więc już na samym wstępie trzeba wziąć pod uwagę nieco inne spojrzenie na świat.

Sięgnijmy pamięcią wstecz by ukazać ewolucję i rozwój koncepcji samochodu mężczyzny. Pierwsza styczność z autem dla mężczyzny a w zasadzie dla faceta lub jeszcze gorzej chłopca to wiek typowego nastolatka. Na swoim przykładzie zaczęło się od poloneza – oczywiście był to samochód rodziców, ale większość czasu powoził młodociany. Poza pojazdem rodzicowym występowały jeszcze wielorakie maszynerie kolegów, którzy to bardzo często sięgali po alkohol (opisujemy tu czasy młodzieżowe, więc nie ma co się dziwić) – w związku z tym, że ja byłem z tych niepijących to byłem tak zwanym kierowcą. Początki kawalerki to dla faceta obojętnie, co aby można było pojechać do dziewczyny i oczywiście żeby radio działało (płyty CD to był wypas w tych czasach). Z czasem górę bierze zacięcie sportowe i nie chodzi tu o sportowy tryb życia kawalera a o sportowe zacięcie samochodu. Liczy się głośno, szybko i na pełnym bajerze. Dwa miejsca siedzące są całkowicie wystarczające. Po porządnym wyszumieniu się przychodzi pora na ślub z tą jedyną wybranką naszego losu. Na tym etapie być może zazębia się jeszcze autko z kawalerki, ale z czasem (to nasza wspólna decyzja) dochodzi się do wniosku, że trzeba zmienić samochód na bardziej dojrzały. No, bo trzeba jakoś żonę do pracy dostojnie podwozić. Wybór pada na bardziej popularny i bez aspiracji sportowych samochód pseudo rodzinny. W naszym przypadku było to niewielkie kombi, które przetrwało do pierwszego dziecka. Spokojnie mieścił się wózek w bagażniku, nosidełko na tylnym siedzeniu. Z czasem tata przeforsował zmianę autka na większe, a że zawsze uwielbiał duże to udało mu się wcisnąć limuzynę. Limuzyna nie miała nawet isofixów, co tak naprawdę nam nie przeszkadzało, bo nigdy nie było nam dane z tego skorzystać. Drugie dzieciątko delikatnie zaczęło zmieniać światopogląd na temat dużego, wygodnego samochodu. Dla Tomka przewidziany był już fotelik a Natkę trzeba było pakować w nosidełko. Dwójka dzieci z tyłu, mama z przodu? Czasami robiło się problematycznie no, bo jak zabawiać małą Natalkę z przedniego fotela? Zmiana konfiguracji – Tomek na przednie, mama do tyłu i spoko, jakoś jeździmy. Czas przeleciał, zmiana nosidełka na fotelik dla Natki – wybór taki sam jak w przypadku Tomka. Ewolucja nie zwalnia. Okazało się, że drugi samochód by się przydał, malutki z VATem i pyk mamy Seicento. Mały czarny, którego można wszędzie wcisnąć. Do dnia dzisiejszego Tomek się ze mną kłóci, że on był czerwony i potrafi wręcz oczy wydrapać albo dać się pokroić, że on był czerwony a nie czarny (staram się omijać ten temat). Mimo, że sam bardzo się przywiązuję do samochodu to postanowiłem wymienić maluszka na coś większego. Zmiana była dość drastyczna, bo wybór padł na rodzinnego VANA. Bardzo dużo aspektów musiałem przegryźć żeby wybrać coś sensownego. Nie boję się dużych silników a amerykańskie samochody bardzo mi się podobają. Kupiliśmy Chryslera Town&Country… I co się okazało w dość niedługim czasie? Życie dostosowało się pod zakupiony samochód – będziemy mieli dziecko – tak trzecie dziecko 😉 Cudowna wiadomość w żadnym wypadku nie kolidowała z myślą – to jak my będziemy podróżować w 5 osób. Jaki samochód dla 5 osobowej rodziny? Duży!

Teraz kilka atutów tego amerykańskiego wynalazku:

Town&Country wyprodukowany w Kanadzie, dzięki czemu klimatyzacja może robić zimę w środku. Naprawdę bardzo wydajna klimatyzacja, gdzie powierzchni w środku jest bardzo dużo do schłodzenia. Buda tego samochodu jest bardzo duża – jest to odpowiednik Chryslera Grand Voyagera produkowanego na Europę. Amerykańska wersja charakteryzuje się bardzo dobrym wykonaniem wnętrza (nasz był limited to jeszcze fajniej). Fotele z przodu z podłokietnikami to bardzo przyjemna opcja w długie trasy. Drugi rząd siedzeń to 2 oddzielne fotele również z podłokietnikami. Trzeci rząd siedzeń do 3 osobowa kanapa. Przestrzeń wewnątrz tak ogromna, że była nawet taka sytuacja, że stojąc gdzieś w korku Natalka bezapelacyjnie woła sikuuuuu – wyciągamy tron (taki jednorazowy) stawiamy na środku a ona sobie siada i sika bez problemu. Szyby drugiego i trzeciego rzędu fabrycznie przyciemniane, więc słońce precz. Trzeci rząd, szyby uchylne (tak zwane skrzela – dla mnie to takie rozwiązanie żeby wyssać bąki i inne smrodki). Co jeszcze przekonało nas do tego samochodu, jako typowo rodzinnego? Boczne drzwi rozsuwane (elektrycznie, z pilota lub przyciskiem wewnątrz). Uwierzcie mi jest to rewelacyjne rozwiązanie, bo nie wyobrażam sobie u nas na parkingu pod blokiem otwierać drzwi w sensie tak klasycznie i wyjmować lub wkładać tam całej ekipy. Może brzmi snobistycznie, ale otwieranie z pilota drzwi jest bardzo przyjemnym udogodnieniem. Podobna sytuacja z klapą bagażnika, też otwierana i zamykana z pilota. Mimo, że w środku zmieścisz 7 dorosłych osób, to przestrzeń bagażnika nadal jest olbrzymia. Jeszcze jak nie było Antosia na świecie jechaliśmy z dziećmi nad morze. Wyjąłem kanapę z tyłu a nasz bagażnik stał się tak ogromny, że nie myśleliśmy, co musimy wziąć tylko braliśmy wszystko, nawet rzeczy innych osób, które jechały w drugim samochodzie. Wszystko później stało w bagażniku na parkingu i dogodnie sobie podbieraliśmy, co było potrzebne. Faktem jest, że dzięki temu przywieźliśmy bardzo dużą ilość piasku znad morza 😉 Poprzedni właściciel samochodu zamontował na środku telewizorek, który jak wiemy czyni cuda w długich podróżach. Owszem dzieci mało widzą wkoło, mało zwiedzają, ale w takich czasach żyjemy – oglądanie bajek to jest teraz priorytet, więc niech to będzie dla nas pomocna broń. Amerykańcy nie szczędzili też na nagłośnieniu – jeżeli chcecie uciszyć dziecko głośną muzyką to spokojnie wygracie 😉 nam często pomaga głośna muzyka na malucha, przestaje on płakać a nawet potrafi zasnąć. Po przyjściu na świat Antosia w końcu poznałem zaletę Isofixa (mocowanie specjalnej bazy, w którą wpina się nosidełko). Odsuwam boczne drzwi i dosłownie jednym ruchem wpinam nosidełko. Wypinam podobnie tylko muszę odciągnąć zabezpieczenie. Dwójkę dzieci wychowaliśmy bez tego bajeru i daliśmy radę, ale teraz jest o wiele łatwiej, szybciej i wygodniej. Finalna konfiguracja usadzenia w samochodzie – Tata za kółkiem, obok wolne miejsce (jak to mówimy dla babci), za moimi plecami Antoś wpięty w bazę w swoim nosidełku, obok mama, która jest w epicentrum chaosu, z tyłu Tomek i Natalka w swoich fotelikach.

Niedawno nadeszła kolejna decyzja dotycząca zmian pojazdów do wożenia takiej ilości dzieci. Limuzyna, mimo że była z nami przez 6 lat szuka teraz nowego nabywcy, Chrysler sprzedany w mgnieniu oka, bo jednak bardzo dużo osób docenia tego typu samochody. My docelowo mamy teraz znowu Chryslera, też Town&Country tyle, że nowszego (typowe WB – Własność Banku).

Co się zmieniło? Szukałem takiego wyposażenia na wypasie, bo lubię mieć coś niż czegoś nie mieć. A skoro producent to przewidział, to lepiej poczekać (nawet kilka miesięcy) i mieć stertę gadżetów. Drzwi boczne i tylna klapa oczywiście z pilota. W środku już fabrycznie dwa monitory chowane w dachu, z dwiema parami słuchawek. Do tego DVD, oraz Blu ray – na jednym monitorze może być jedna bajka, a na drugim inna, do tego na słuchawkach słyszą swoje monitory. Mają do tego pilota żeby sobie to obsługiwać, ale i tak ojciec musi robić to za nich na konsoli przedniej 😉 Jeszcze jeden bajer, na którym się zafiksowałem to odpalanie samochodu zdalnie z pilota. Urzekła mnie ta funkcja i koniecznie chciałem ją mieć. Zasada jest prosta – w lecie odpalasz żeby samochód się schłodził, a w zimie żeby się nagrzał – działa do 50m (śmiesznie to wygląda dla ludzi z boku jak patrzą na pusty zamknięty samochód, który nagle się odpala).

To teraz podsumujmy – nie jestem ekspertem, nie znam się na samochodach – znaczy się, jak każdy facet znam się na tyle, ile potrzebuję. Do oceny technicznej, blacharskiej lub tym podobnej zawsze proszę szwagra i to on akceptuje mi wszystkie samochody. Nie będę porównywał jednego modelu do drugiego. Chciałem Wam tylko opisać, dlaczego my wybraliśmy taki samochód a nie inny dla naszej 5 osobowej rodziny. Nie chwalę się, bo nie ma czym – piszę tylko o fajnych bajerach, które na mnie akurat robią wrażenie. Trochę kilometrów zrobiłem – tym poprzednim Chryslerem to przed samą sprzedażą nawet ponad 2600km w dwa oddzielne weekendy, z pełnym składem wyjechałem i z pełnym wróciłem 😉

Na koniec jeszcze delikatna wstawka na temat fotelików (bo było takie pytanie na instagramie). W tej kwestii też nie jestem ekspertem a to akurat jest związane z bezpieczeństwem i wiem, że zdania są podzielone. Są zwolennicy fotelików do jazdy tyłem bo to jest najbezpieczniejsze. U nas wygląda to tak:

Od zawsze nosidełko Maxi Cosi Cabrio fix (Tomek i Natalka wychowanie bez bazy ze względu na brak isofixów w autach)

Fotelik dla siedzącego już dziecka – Cybex Pallas 9-36kg, na początku dziecko jeździ z taką jakby tacką, która je zabezpiecza i pozwala sztywno siedzieć. Później tą tackę się zdejmuje i dziecko jest normalnie przypięte pasami. Ten sam model posiada Tomek i Natalka. Fotelik jest regulowany względem wzrostu i ma możliwość pochylenia, z czego mało korzystamy. W takim foteliku nasz Tomek jadąc z moimi rodzicami w góry zaliczył dachowanie. Jemu nic się nie stało, nawet zadrapania nie było – samochód do kasacji. Dlatego uważam, że, mimo że ciągle powstaje coś nowego i bezpieczniejszego (przynajmniej na papierze) to nie ma opcji żebyśmy, co chwila zmieniali fotelik. Podejrzewam, że Antoś też może jeździć w tym modelu. Tomek co chwila podgaduje, że on chce już podstawkę (poddupnik) ale my uważamy że jednak ten fotelik daje znacznie więcej bezpieczeństwa w razie czego więc…. jeszcze sobie młody pogada 🙂

Uhuhu ale mi się dużo napisało. Przepraszam ale tak to jest wpuścić niewyżytego na swoje podwórko to Ci cały ogródek przekopie 😉

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania (bo temat jest jak rzeka) – piszcie śmiało w komentarzach u mnie na instagramie @ichojciec piszcie w wiadomościach prywatnych, gdzie tam chcecie. Postaram się odpowiedzieć na każde pytanie, może nawet komuś coś pomogę czy podpowiem 😉

Wiecie ojciec trójki (4) dzieci ma doświadczenie…

To Jaki samochód dla 5 osobowej rodziny? DUŻY!

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij