Matka zagubiona

Matka. Jednego dnia zagubiona, zmęczona i zrezygnowana. Najchętniej trzasnęłaby za sobą drzwami i nie wróciła długo do domu lub osobiście spakowała i wysłała całą rodzinę w kosmos. Drugiego dnia odurzona szczęściem, frywolna, lekka, uśmiechnięta. Pełna energii i radosna. Dumna z siebie i gotowa na wszystko. Wdzięczna, silna i zadowolona. Matka. Pełna zmiennych nastrojów w ciągu każdego dnia, gotowa walczyć na śmierć i życie, z zapowiadającą się depresją. Głupia, szalona, zakochana. Zmęczona, zawzięta, przesadzająca za mocno.

Matka.

Dziś mi się uda! Powiedziała i tak bardzo chciała znów upchnąć swoje dorosłe życie w te dwie godziny między położeniem dzieci spać a padnięciem na ryj. Usiadła na kanapie na koniec dnia. Spojrzała na siebie w lustrze i zakryła twarz. To był ciężki dzień, pełen porażek i zwycięstw jednocześnie. Pełen strachu i radości. Dzień pełen sprzeczności i obaw. Pełen rzeczy, które zdarzyły się a mogłyby się nie zdarzyć. Przepełniony jednocześnie nieodhaczoną lista zadań, która wydłuża się zamiast się skracać. Siedzi taka matka i patrzy na ten wszędobylski bałagan w chałupie. Jak to się do cholery stało, skoro cały dzień sprzątam?! Zapłakała. Nie wiem już co mam robić żeby było dobrze! Nie ma czasu na siedzenie na kanapie, trzeba ruszyć tyłek i brać się do roboty! Od nowa i bez sensu, bo jutro znów będzie to samo. Ogarnia wzrokiem chałupę po całodziennym armagedonie i na samą myśl nie ma już siły. Na wzrokowym ogarnięciu się skończyło.

Pada w końcu ze zmęczenia na łóżku i nie pamięta nawet czy zmyła makijaż. Z poczuciem niespełnionych obowiązków, nadmiaru zobowiazań i zbyt obciążającej pracy sama nie wie czy chce już zasnąć, czy jak najdłużej odwlec nadchodzące jutro. Spisuje w myślach co ma do zrobienia kolejnego dnia i liczy czy starczy jej do pierwszego. Ten dzień był ciężki. Sama nie wie czy była dziś wystarczająco dobra, miła i pracowita. Nie ma pojęcia czy robiła dobrze i tak, jak należy. Rozmyśla trochę o tym, czy jest dobra matką, bo kiedy nie daje już rady wydaje jej się, że to nie jej życiowa rola. Jej myśli przerywa chwilowy strach czy dziecko nie obudzi się za chwilę. Uspała je jakiś czas temu ale czy tylko jej zdarza się zapłakać, kiedy buja dziecko przez godzinę a ono wstaje po 15 minutach niby wyspane?

Kiedy już uda jej się położyć do łóżka marzy o masażu, maseczce i muzyce relaksacyjnej a zamiast tego ma masę zmartwień, spracowane ręce i bół pleców po całodziennej pracy. Tęskni za dorosłymi rozmowami, tęskni za dorosłym życiem. Cofnęła się w czasoprzestrzeni to świata dziecięcego. Małe dzieci, niby mały kłopot ale masa roboty. Codzienność jest czasem nie do udźwignięcia a ona tak bardzo się stara. Czuje się zagubiona, bo wydaje jej się, że jest w tym wszystkim sama. Czuje się samotna. Wstaje w nocy na karmienie a cały świat wydaje się w tym czasie spać. W tym jednak momencie miliony matek na świecie przeżywa to samo. W milionach domów tli się malutkie światełko, przy którym matki karmią i pielęgnują swoje skarby. Ale ona tego nie wie.

I ona sama już nie wie czy może się czasem zasmucić czy musi się zawsze cieszyć. Co ma robić, żeby było dobrze. Komu ma powiedzieć, kiedy jest już źle? Czy każdy jej kolejny dzień będzie wciąż mixem wzlotów i upadków, małych zwycięstw i porażek. Takich, które tylko ona widzi, takich które tylko ją zajmują. Dla innych, patrzących z boku to jest zwykłe życie. Tak po prostu, trzeba sobie radzić i już. To, co się dzieje jednak w pierwszych latach macierzyństwa nie jest zwykłe. Jest magiczne. To czas, kiedy życie wygląda inaczej niż kiedykolwiek później a pracy jest więcej niż zakładamy ale to najpiękniejszy czas. Warto go przeżyć, mimo, że czujesz się zagubiona.

Kolejnego dnia wstaniesz i zaczniesz wszystko od nowa. Ale ja nie wiem skąd bierzesz na to siłę.

 

Kłamstwo! Nie TAK wygląda prawdziwe macierzyństwo!

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 4)

  1. patus.93 napisał(a):

    Ten artykuł jest tak wspaniały że mogłabym go czytać codziennie. Daje tyle siły, że ten chaos codzienny który pojawia się sam z niczego i który sam się posprzątać nie chce, nie jest tylko u mnie w domu. I choć u mnie nocne światełko się już długo nie pali, bo mój syn od roku już nie jest na piersi. To fragment o nim powinnam sobie wydrukować by nie zapomnieć gdy na dniach ciężkie noce powrócą i światełko znowu zabłyśnie ☺️

  2. olastreasures napisał(a):

    To tekst o mnie. Wyciągnęłaś moje myśli z głowy i je tutaj zapisałaś. I jestem pewna, że to nie tylko ty i ja, że nas matek – sprzecznych, rozdartych, zmęczonych, walczacych – jest więcej.

    • Magda Zaniewicz napisał(a):

      Tak jest! Ale powiem Ci szczerze, że dowiedziałam się o tym dopiero po napisaniu tego tekstu. Ręka mi trochę drżała przy publikacji i liczyłam, że znajdę bratnią duszę a tutaj znalazłam ich takie mnóstwo!! I przy każdym takim komentarzu wzruszam się tak po prostu.

  3. Ala napisał(a):

    Artykuł znalezłam przez przypadek na fb. Trafił prosto w serce. Kilka słów wsparcia potrzebnych każdej mamie. Dziękuję. Od dziś zaglądam tu regularnie.

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij