Rodzinne historie, których nigdy nie poznasz

Każdy dom ma swoje rodzinne sekrety. Wielkie porażki, małe grzeszki i drobne przewinienia. Każda rodzina ma wypracowany swój system wartości, podział obowiązków i plan dnia. Każda obarczona jest swoistym bagażem doświadczenia i okryta płaszczem tajemnic. Każda ma swoje trudy codzienności, większe czy mniejsze problemy niezależnie od statusu społecznego, zamożności czy miejsca na ziemi.

Na pierwszy rzut oka, w szybkiej ocenie każdy ma lepiej niż my. A po krótkiej chwili okazuje się, że w każdym domu jest to samo! Tak samo matka krzyczy, kiedy już opada z sił wyrozumiałości i tak samo dzieci biegają na golasa. Tak samo potykamy się o klocki lego i tak samo mamy wciąż rosnąca stertę prania. Tak samo padamy wieczorem ze zmęczenia i tak samo nie chce nam się rano wstawać. Tak samo nie wiemy co dziś na obiad i czy byłam dziś wystarczająco dobrą mamą. Mamy po równo za mało zadań i wciąż nie dość cierpliwości.

Pozornie wszyscy mamy podobnie. Ten sam start, to samo osiedle, dokładnie te same możliwości. Są jednak takie rodzinne historie, których nigdy nie poznasz. Są historie, których nie wyczytasz z twarzy smutnej kobiety, która idzie codziennie trzy kroki za swoim dzieckiem prowadząc je do szkoły. Nie zobaczysz ich w oczach młodego chłopaka, który pali fajki za garażem. Nie zrozumiesz oceniając z góry rodziców, którzy dają dzieciom za dużo słodyczy i za dużo bajek. Nie wiesz co dzieje się za drzwiami ich domów, które codziennie za sobą po cichu zamykają. Nie wiesz jak bardzo się starają lub jak dużo olewają, nie wiesz jak im dobrze lub za ciężko. Nie widzisz świata ich oczami i nie niesiesz ich problemów na swoich barkach. Nie masz prawa ich oceniać, nie znając ich historii.

Momenty, w których ja poznaję Wasze historie wiele zmieniają w moim życiu. Niektóre rozumiem, inne niezmiernie mnie dziwią ale każda ma na mnie jakiś wpływ. Niektóre budują inne dołują a większość daje mocno do myślenia. Nie raz nie mogłam przez nie spać. Przekładam je na swoją codzienność i uczę się nowych rzeczy. Czasem pochwalę, czasem powiem stanowczo NIE. Ale jedno jest pewne, nikogo nie powinniśmy mierzyć swoją miarą. Nigdy nie możesz się spodziewać jaka historia dzieje się za obcymi drzwiami. Większość to rodzinne historie, których nigdy nie poznasz ale to nadal nie daje Ci prawa by snuć domysły. Plotkować, gdybać, ranić.

Wciąż zastanawiamy się czy dzieciom jest z nami dobrze i jak to by było żyć bez dzieci. Przechodzą mnie ciarki, kiedy wyobrażam sobie co myślą o nas sąsiedzi, kiedy robimy domowe dyskoteki, gramy, śpiewamy czy całą rodziną udajemy zoo. Codziennie obawiam się czy jestem wystarczająco dobrą mamą i po co ja w sumie dziś na nich krzyczałam. Codziennie wytykam sobie, że znów nie miałam po pół godziny osobistego czasu dla każdego dziecka i że nie zdążyłam nic ugotować. Znowu. Od kilku tygodni czekałam żeby móc spokojnie siąść ze wszystkimi, trafiając idealnie w drzemkę Antośka i zagrać tak po prostu w jakąś rodzinną grę. Lubimy razem grać, dzieci są już na tyle duże, że nie musimy udawać, że nam nie idzie i dzielnie znosimy porażki. Wszyscy.

Soggy Doggy – śmieszna gra dla najmłodszych ale i dorośli mają niezły ubaw. Piesek, kąpiący się w wannie niespodziewanie zaczyna chlapać wodą żeby się wysuszyć. Nigdy nie wiadomo na kogo wypadnie i kogo zmoczy więc jest adrenalinka niczym w rosyjskiej ruletce! Zabawa z wodą jest wyjątkowo atrakcyjna dla dzieci a opieka nad zwierzaczkiem zawsze zachęca do zabawy. W tym wypadku każdy czeka na to żeby w końcu móc pobawić się z wodą!

Perplexus – to gra zręcznościowa dla każdego. Trójwymiarowy labirynt nie jest łatwy do pokonania dlatego jest tak intrygujący dla małych i dla dużych. Niektórzy wolą grać, niektórzy się przyglądać. Precyzyjne ruchy kulą prowadzą nas przez różne przeszkody, których pokonanie zbliża nas po kolei do zwycięstwa. Mi się jeszcze nie udało, Tomik dzielnie walczy i nie raz spędził z grą więcej miłego czasu niż przez tabletem. TO jest chyba najlepszy wyznacznik atrakcyjności zabawki, prawda?

Santorini – trójwymiarowa plansza do wznoszenia budynków, podczas której budujemy wyspę. Trochę strategii, trochę sprytu, trochę boskich umiejętności jak to w starożytnej Grecji. Gra nie jest łatwa, stąd najlepiej nam wychodzi w rodzinnym komplecie. To zawsze dobra okazja do inspirujących rozmów o starożytności i historii a to już dla maluchów jest fascynujący temat.

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij