Czy warto być dobrym, tato?

Od małego uczymy swoje dzieci, że należy być grzecznym, miłym i pracowitym. A później puszczamy w świat. I nagle okazuje się, że on jest taki wielki i nieznany, i wcale nie taki przytulny jak dom. Jeśli dom nie nauczy nas jaki naprawdę jest świat, to może być mocne zderzenie z rzeczywistością. Warto być szczerym z małym człowiekiem. Mali ludzie też zasługują na szczerość. Na szczerość, miłość i otwartość. Bo to, czego nauczymy małego człowieka teraz, weźmie on sobie w swoją dorosłość.
Jeśli zależy nam tylko na tym, żeby nasze dziecko było nam posłuszne nie dziwmy się jeśli wyrośnie na człowieka kierującego się opiniami innych. Kiedy uczymy dzieci, że należy trzymać się sztywno zasad i nie należy wychodzić przed szereg, nie oczekujmy, że w dorosłości będą ludźmi kreatywnymi, odważnymi i twórczymi. Kiedy nie liczymy się z opinią dzieci i zabraniamy mieć własne zdanie nie oczekujmy w przyszłości, że będą z nami szczere.
Bo to, czego nauczymy małego człowieka, weźmie on sobie w swoją dorosłość. Zapakuje walizkę rodzicielskich rad i ideałów i przełoży na swoje życie. Zatrzyma się przed nowym wyzwaniem, jeśli ciągle mówiono mu, że jest niewystarczający. Nie odważy się pójść za marzeniami, jeśli uczone było, że nie ma prawa głosu. Jeśli zamknięte w pułapce oczekiwań i ambicji rodziców nie ma szans na wyrażenie siebie, jak ma dowiedzieć się czego tak naprawdę chce od życia? I daleka jestem od stwierdzenia, że to stanowczo za wcześnie na takie rozterki. Doświadczenie kilku ostatnich miesięcy mówi mi, że o wielu rzeczach należy myśleć zawczasu.
Często zastanawiam się czy warto uczyć dzieci bycia dobrym. Dobrym, uczciwym, koleżeńskim. Ufnym i życzliwym. Pokazywać łatwą codzienność, proste rozwiązania i szczęśliwe zakończenia. Może lepiej powiedzieć im od razu, że muszą mieć twardy tyłek i mięśnie wyrobione od kombinowania. Nie ściemniać, że to nie pieniądze są najważniejsze a świat jest taki piękny. Że wystarczy, że o czymś zamarzysz i możesz wszystko! Czy nie lepiej ostrzec ich od razu, że będzie ciężko, smutno i niesprawiedliwie. Czasem ponuro i beznadziejnie. Może łatwiej by im było dziwić się na to co się dzieje wokół? Od małego uczymy swoje dzieci, że należy być grzecznym, miłym i pracowitym. A później puszczamy w świat. I nagle okazuje się, że on jest taki wielki i nieznany, i wcale nie taki przytulny jak dom. Wychodzi na jaw jak bardzo bolesne jest popełnianie błędów, niewłaściwi koledzy czy podołanie obowiązkom.
Kiedy dziecko zapyta: „Czy warto być dobrym, tato?” On na pewno powie, że tak. Ja jednak nie jestem do końca tego pewna. Mam obawy, że im człowiek stara się być lepszy, tym bardziej dostaje po dupie. Może lepiej zatem dostosować się do otoczenia i żyć w symbiozie z całym złem tego świata zamiast na siłę próbować coś na nim zmienić? Wiem, trochę gorzko ale warto być szczerym z małym człowiekiem. Mali ludzie też zasługują na szczerość. Na szczerość, miłość i otwartość. Doświadczenie kilku ostatnich miesięcy mówi mi, że o wielu rzeczach należy myśleć zawczasu…

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij