Do mamy, która dopiero zaczyna

To był rok wielu niespodzianek. Cieszyłam się i śmiałam do łez. Rezygnowałam, płakałam, uciekałam z domu. Skakałam z radości. Wstawałam, nie spałam, poświęcałam wszystko. Męczyłam się i dręczyłam i próbowałam zrozumieć. Dawałam z siebie wszystko i padałam ze zmęczenia. Ten rok był ciężki i wspaniały. Pełen najmocniejszych emocji, jakie tylko znam. Od pięknych i wzniosłych chwil po gorycz porażki i strach o jutro. Od wspaniałych narodzin po modlitwę o zdrowie i życie.

Musiałam sobie wiele przemyśleć, pokonać pojawiające się na nowo trudności. Nauczyłam się doceniać zwykłe dni. Pokochałam je. Pokochałam trud codzienności. Widziałam wartość w staraniach o karmienie piersią, mimo, że cholernie bolało. Zaczęłam zauważać magię w małych rzeczach i wartość chwil, które mijają tak szybko. Wyciągnęłam lekcje z każdego nowego doświadczenia. Każdego dnia walczyłam na nowo. Mam za sobą wiele pracy. Codziennych zwycięstw i upadków. Już wiem, że nie mogę być idealna ale jestem wystarczająco dobra. Zawsze słucham swojej intuicji. Nie kieruję się nowymi metodami, badaniami czy teoriami wychowania. To wszystko jest zmienne, do podważenia. Kiedyś ktoś to obali lub zrobi nowe badania z odwrotnym wynikiem ale to, czego sama doświadczę pozostanie ze mną na zawsze. Oddałabym wiele żeby 10 lat temu wiedzieć o sobie to, co wiem teraz. Oddałabym wiele za doświadczenie zdobyte przez 10 ostatnich lat żeby mieć je wtedy. Nie udałoby mi się może uniknąć wszystkich błedów ale wiedziałabym, że błędy też są potrzebne.

Przeżyłam już wiele opcji macierzyństwa. Pisałam Ci o początkach. O ciąży, narodzinach, porodach i karmieniu. Przeżyłam pierwsze dziecko, przeżyłam dzielenie serca na pół, kiedy urodziłam drugie. A później okazało się, że mam dodatkowe pokłady miłości również dla trzeciego. Przetrwałam poród naturalny i cesarkę też przetrwałam. Pisałam o opiece nad bobasem i o byciu matką trójki. O wszędobylskim bałaganie i momentach matczynego zwątpienia. Powiedziałam nie raz o tym, o czym większość z nas nie mówi. Bo mogłam. Bo znam to i rozumiem. I wiem, co przechodzi młoda mama i wiem jakie emocje targają matką dorastającego dziecka. I wiem jak to jest spędzić pół macierzyńskiego w piżamie i wiem też jak to jest wcześnie wrócić do pracy. Przeżyłam rozstanie w żłobku z 1,5 rocznym dzieckiem a z kolejnym postanowiłam zostać w domu. O tym też Ci kiedyś napiszę, bo na bank będziesz zmagała się z takim wyborem.

Ale najważniejsze jest to, że to wszystko to przejściowy etap. To kolejny przystanek na trasie do spełnienia. Minie bardzo szybko, dzień za dniem. Zapomnisz, odetchniesz, wrócisz do normalnego życia. Skończy się ten ciągły hałas i zamieszanie, totalny nieogar i bałagan. Zapomnisz o pieluchach i smoczkach, wywalisz wszędobylskie butelki. Odzyskasz ten magiczny „czas dla siebie” i od razu zatęsknisz. Za tą nocą, kiedy nie udało Ci się zasnąć na dłużej niż pół godziny bo tuliłaś mocno rozgrzane gorączką dziecko. Za tymi dniami w piżamie wciąż takimi samymi jak dzień świra albo jeszcze gorzej. Za ciągłymi plamami na bluzkach i buźką całą w marchewce z wyszczerzonymi w największym uśmiechu dwoma ząbkami. Za koślawymi pierwszymi kroczkami i wzrokiem pełnym nadziei i zaufania. Za tańcem z maluchem na rękach przy głośnej muzyce, kiedy nikogo nie ma w domu. Za leniwym układaniem klocków i wciąż tymi samymi przyśpiewkami. Za wycieraniem zasmarkanego nosa i zafajdanej dupci. Za najsłodszym rechotem podczas łaskotek, kiedy byliście tylko we dwoje. Za masowaniem brzuszka, gilgotaniem po pleckach i momentach, kiedy tylko twój dotyk działał jak magiczna różdżka. Będziesz tęsknisz, zobaczysz. Za bezkarnym wpatrywaniem się w śpiącego Aniołka przez długie minuty. Za wąchaniem i przytulaniem mięciutkiego ciałka, które tak Ciebie potrzebuje. Będziesz tęsknić.

A teraz dopiero zaczynasz. Będzie ciężko. Przepięknie. Nieustannie w stresie. Magicznie. Nieprzewidywalnie i przerażająco. To będą niezapomniane chwile. Trudne. Niesamowicie wartościowe. Pierwszy rok minie nie wiadomo kiedy. Wszystko minie nie wiadomo kiedy, więc ciesz się chwilą. Kiedy odzyskasz ten magiczny „czas dla siebie” od razu zatęsknisz…

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post, 3)

  1. Gość pisze:

    Właśnie takich słów dziś potrzebowałam. Bywa ciężko, człowiek traci cierpliwość i zastanawiam się czy jestem złą matką. Jakim prawem narzekam, skoro mam w domu zdrowego, dobrze rozwijającego się niemowlaka. Ale to tylko marudzenie pod nosem, bo za nic bym nie zamieniła żadnej chwili z dzieckiem na czas tylko dla siebie. Wystarczy, że tata przez godzinkę się zajmie bobasem a ja wezmę długą, gorącą kąpiel, obejrzę jakiś film lub po prostu się zderzemnę i już inaczej się na wszystko patrzy. Nie jest łatwo, ale tak jak piszesz czas szybko leci, a te chwile już nigdy nie powrócą. Uściski 🤗

  2. MM pisze:

    Nie-mo-żli-we!! dopiero się rodził! Sto lat 🙂

  3. A. pisze:

    Dziękuję!
    Ania – mama 2 miesięcznej ślicznotki

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij