Czy opłaca się matce iść do pracy?

Pamiętam dzień, w którym poczułam się mocno doświadczoną trzydziestotrzyletnią staruszką, która ma w życiu już wszystko za sobą. Serio. Sporo rzeczy, próbowałam i sporo mi nie wyszło. Nie łatwo się mówi o złych rzeczach, kiedy nie ma się czym pochwalić.  Myślałam, że nic dobrego mnie już nie spotka. Moje oczy zaczęły robić się smutne, straciłam wenę i zapał oraz wiarę we wszystko, co robię. Zaczęłam bać się o przyszłość moich dzieci i całkiem wypadło mi z głowy jak wiele do tej pory zrobiłam i nadal mogę zrobić. Dużo analizowałam i poszukiwałam. Zaczęłam wspominać i rzeczywiście trochę w moim życiu się działo! Dziś jestem doświadczoną i zapracowaną mamą trójki dzieci, podbijanie świata odkładam na później ale po drodze miałam wiele przygód. I jednak sporo osiągnęłam. Kiedy nadszedł dzień, w którym oczy stały się weselsze, włosy zaczęły się układać a do głowy zaczęły napływać nowe pomysły, wtedy byłam gotowa znów podbijać świat! Przypomniałam sobie tylko, że najpierw muszę wstawić pranie i ugotować obiad. No i poodkurzać. A potem stanęłam przed lustrem i pomyślałam: „Jest okej! Stara, jest naprawdę dobrze!” i wzięłam się z powrotem do roboty. Uwielbiam, kiedy mogę dużo i dobrze. Na tym polega życie, żeby przeżyć jak najwięcej i jak najmocniej, a ja nigdy nie umiałam zadowolić się przeciętnością. Lubię silne emocje, te pozytywne i negatywne, lubię stres i ból i szczęście do łez i radość do szaleństwa. I lubię się narobić. Tak żeby aż czuć. Wtedy czuję, że żyję.

Przeszłam już trochę, mam sporo doświadczenia, robiłam wiele i pracowałam w różnych miejscach. Zawsze chciałam mieć dzieci ale jednocześnie być czynna zawodowo. Wciąż nie mogę zrozumieć tych, którzy nie marzą, nie chcą więcej, zadowalają się tym, co daje im los lub czego im nie dał. A los nie daje po równo, czego nie można mu w sumie zarzucać, bo nic nie jest nam winien, a wszystko co osiągniemy w życiu zależy tylko od nas! Dziś mogę zebrać w kupę moje doświadczenie i napisać Wam trochę mojej historii. Dość barwna jest i ciekawa i na pewno wielowątkowa.

Praca na etacie

Kilka lat pracowałam dla kogoś. Początkowo był to dla mnie jedyny pomysł na siebie i najbardziej bezpieczny. Po studiach szukałam etatu zgodnego z wykształceniem i byłam przeszczęśliwa, kiedy ktoś dał mi pracę za najniższą krajową. Ale dał. To były może trochę inne czasy i ja tę pracę z radością przyjęłam i pracowałam ciężko. Starałam się, zabierałam dokumenty do domu, obliczałam testy, pisałam diagnozy, angażowałam się bardzo. Aż za bardzo. Moja wypłata jednak w każdym roku była taka sama. Mimo wyższych kwalifikacji, lepszych wyników i większego doświadczenia. Ale to był etat, ten niby stabilny, pewny ale trochę już jednak przestarzały. Etat to najbardziej bezpieczna forma zarabiania, ale ma też swoje ograniczenia, nie tylko zarobkowe ale też rozwojowe. Jest to też trochę stary model, który wielu ludziom nie odpowiada i wtedy zaczynają szukać czegoś swojego. Często nie dość wystarczające zarobki pchają matki do założenia własnej działalności gospodarczej.

Własna działalność

Kobiece biznesy najczęściej powstają z wielkiej kreatywności, której braku nie sposób nam zarzucić. Dodajmy do tego zapał, zaangażowanie i upór i jesteśmy w domu. Kiedy jesteś już na swoim czujesz się inaczej. Jesteś szefem ale jednocześnie pracujesz najwięcej. Ogarniasz wszystko, logistykę i marketing. Wysyłasz paczki i musisz umieć w social media i dodatkowo to Ty odbierasz wszystkie telefony. Jeśli masz pracownika oznacza to niewiele więcej niż więcej roboty i więcej opłat. Zusy i podatki potrafią skutecznie sprowadzić na ziemię. Ale inwestycja jaką ponosisz na początku mocno uwiązuje Cię z biznesem nawet wtedy, kiedy nie idzie on tak dobrze jak planowałaś. Osiągnięcie sukcesu we własnej działalności to najczęściej dobry, innowacyjny pomysł i dużo szczęścia. Ciężka i mozolna praca latami, choć mówią, że jeśli biznes nie przynosi założonych dochodów po roku należy go zamknąć, bo później będzie już tylko gorzej. Ja swoje biznesy zamknęłam, bo z miesiąca na miesiąc było coraz mniej dobrych pracowników a więcej pracy i więcej problemów. Później zaszłam w ciążę i bez mojego osobistego wkładu to nie było już to samo. Nie było komu tak mocno walczyć. Czasem okazuje się, że nawet jeśli osiągniesz coś w swojej branży zaraz jak grzyby po deszczu wyrastają nowe firmy oferujące dokładnie takie same usługi i produkty. A walka z kopiowaniem pomysłów czy powielaniem to walka z wiatrakami. We własnym biznesie trzeba też umieć ogarnąć pracowników, którymi z jednej strony powinnaś kierować ale z drugiej jednak prowadzić, uczyć, wspierać i wymagać.

Network marketing

Niedawno odkryłam też inną formę, która staje się mega mocną alternatywą dla etatu czy własnej DG, szczególnie dla mam. Praca w marketingu sieciowym daje duże możliwości czasowe ale i finansowe. Masz swój biznes ale nie płacisz za pracowników, pracujesz niby na część etatu ale nie masz nad sobą szefa. Potrzeba tu dość dużo determinacji i wytrwałości i chęci rozwoju osobistego. Na co zwrócić uwagę wybierając firmę działającą w tym systemie? Należy odpowiednio dopasować produkt, którym dysponuje firma. Ideę, która jest zgodna z nami i będzie nam towarzyszyła w życiu. W końcu ostatecznie to Ty masz być wizytówką tej firmy, rekomendujesz używając jej produktów. Należy zbadać również jak długo firma jest na rynku i czy ma ugruntowaną pozycję, etyczne zasady działania. Najbardziej jednak budzą zaufanie firmy, w których masz znajomych osiągających sukcesy. Warto zastanowić się czy znasz kogoś, kto najzwyczajniej w świecie doszedł wysoko prowadząc taki biznes. Jest to też jedyny model biznesowy gdzie największym plusem jest duplikacja i powielanie. Daje on wielkie możliwości rozwoju osobistego i pracy z zespołem. Spotkania, wyjścia, wsparcie i ciągła nauka. Coraz więcej mam postanawia podjąć pracę właśnie w tym modelu, coraz więcej z nich właśnie tu się realizuje. Powiem Wam szczerze, że na obecną chwilę mam swoją działalność plus część etatu a dodatkowo próbuję też sił w networku. A! i zapomniałam dodać – mam 3 dzieci w tym jedno roczne, całymi dniami w domu.

Emerytura i 500+

Ilekroć więc pomyślę, ile kobiet świadomie rezygnuje z pracy w nadziei na 500+ i oczekiwaniu na emeryturę wraz z czwartym dzieckiem nie rozumiem. Nie rozumiem wielu tłumaczeń. Najbardziej jednak nie rozumiem tego, że nawet pod opieką dobrze zarabiającego męża, bez konieczności dodatkowej pensji w domu kobiety nie chcą się realizować zawodowo. Wciąż mam w głowie miesiące czy lata, które poświęciłam dzieciom i moment, w którym zaczęłam tęsknić za światem. Wciąż towarzyszy mi też myśl, że całodobowa opieka nad dziećmi nie będzie już ode mnie wymagana za parę lat. Ale wtedy bez mojej aktywności przez ten czas zbyt wiele szans na rynku pracy dla mnie nie będzie jeśli sama o to nie zadbam. W macierzyństwie połączonym z pracą zawodową nie jest łatwo odnaleźć balans. Zamieniając jednak pracę na kolejne 500+, w którym miejscu jest przesztrzeń dla naszej przyszłości? I choć czasem myślę sobie, czy to nie jest zbyt pazerne tyle chcieć od życia nie umiałabym tak całkiem zrezygnować z siebie. Chociaż w efekcie cała moja praca i tak dedykowana jest dzieciom, żeby teraz nam było miło ale za parę lat też im łatwiej wystartować. Szczególnie wtedy, kiedy pokończą 18 lat i 500+ przestanie wpływać na konto.

Łatwo jest mówić o rzeczach dobrych, sukcesach i osiągnięciach. Analizując jednak porażki, przejścia i przeboje ostatnich lat myślę, że to też wielka nauka. Jednego nauczyłam się raz na całe życie – nie można bazować na jednym źródle utrzymania. Dywersyfikacja dochodów, dochód pasywny, marketing rekomendacyjny to hasła, które dopiero w wieku 33 lat zaczęłam poznawać i brać do siebie. Trochę jestem na siebie zła, że dopiero teraz ale lepiej późno niż wcale. I wcale nie żałuję tych doświadczeń, odwagi, wciąż nowych prób i wielokrotnego zaczynania od początku. Myślę, że dzieci dodają kobiecie sił i nadprogramowych mocy mimo, że powierzchownie wygląda to odwrotnie. Matki mają w sobie wiele umiejętności, które dają im wielkie możliwości do bycia wspaniałymi pracownikami, bizneswomenkami i liderkami. Pamiętajcie więc, że cały dzień w piżamie, ciągle te same schematy, noworodki i karmienie piersią to tylko pewien etap, choć słodki i wzruszający, ale później na nowo szukajcie siebie bo całe życie przed Wami! A dzieci są bardzo dumne z rodziców, którzy o siebie walczą. Czy jest to tata pracujący w domu czy mama pracująca dorywczo czy obydwoje na etacie lub jedno z nich na działalności. Mało w sumie ważne. Ważne żeby w tym całym ambarasie pamiętali też o sobie i swoim rozwoju. Wszystko w życiu ma swój czas. Tylko szkoda, że to życie jest tylko jedno.

Tagi : ,
Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post)

  1. Szyciownik pisze:

    Cześć,
    Wydaje mi się, że obecnie największym problemem jest fakt, że zarówno praca na etat jak i we własnej działalności zabiera bardzo dużo czasu. Ciężko pracę kilka godzin dziennie pogodzić z wychowaniem dzieci, zwłaszcza na tyle małych, że nie ma się ich serca oddać do przedszkola. Bardzo ciężko to pogodzić i to chyba dylemat niejednej mamy, czy oddać dziecko do żłobka i pracować, czy poświęcić się dla niego kilka lat.
    Pozdrawiam,
    Kasia

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij