Matka na 2 fronty. O kobiecym rozdwojeniu osobowości.

Matka.

Całe życie na 2 fronty, między domem a pracą. Między sobą a dziećmi, między rodzicielstwem a związkiem. Jednym słowem wciąż rozdarta. Kobiece rozdwojenie osobowości daje mi się ostatnio we znaki. Wydaje mi się, że żyję w dwóch światach. I w każdym się spełniam i za każdym tęsknię, kiedy jestem daleko. Zmieniam maski jak rękawiczki, dopasowuję się.

Wychodzę do pracy, zakładam maskę bizneswoman. Po powrocie ją zdejmuję i wkładam do prania, ściągam stanik i luzuję gacie. Wracam szczęśliwa, że mam gdzie wrócić. Wzruszam się z każdym okrzykiem powitania słysząc tupot małych stóp. Zamykam w uścisku ramion i całuję tak mocno jakbym chciała z całych sił przeprosić za to, że mnie nie było. Każdego dnia jestem niewyobrażalnie wdzięczna, kiedy patrzę na moje uśmiechnięte i biegające dzieci. Wiem ile warte są ich zdrowe nogi i mądre główki. Wiem ile warta jest ich umiejętność biegania i krzyczenia. Wpatruję się w ich różowe, okrągłe policzki, głaszczę delikatne włosy, kradnę buziaczki i próbuję nawdychać się nimi na zapas. To ten moment, kiedy są moim centrum wszechświata, najchętniej schowałabym je do złotej klatki i zjadła kluczyk.

Love 4 ever. Bardziej kochać już nie można.

Tak często zapominamy o tym, co mamy. W dążeniu po więcej tracimy sens chwili i tu i teraz. Ktoś mądry ostatnio powiedział mi, że nigdy nie dostaniesz więcej dopóki nie nauczysz cieszyć się z tego, co masz. Uczę się cieszyć codziennie. Żyję przeświadczeniem, że lepiej nie mogło mi się trafić. Wykorzystuję każdą chwilę, tę długą i nawet najkrótszą. Tak, jakby miała być naszą jedyną. Łapczywie zapisuję wspomnienia i tworzę je dzieciom jak najpiękniej. Chciałabym żeby nic nie zakłócało nam tych dni. Ta euforia trwa przez  jakiś czas. Im dłużej jednak, tym nie mogę oprzeć się obawie, że kobieta z dziećmi skazana jest na dom. Wiem, że dzieci są tylko na chwilę ale moje życie ucieka mi przez palce. Odkąd pamiętam staram się nie zgubić w tym macierzyństwie siebie. Zmieniam role, żongluję zadaniami, szukam rozwiązań i kompromisów. Zrywam kartki z kalendarza, który nie chce się zatrzymać.

Szukam swojego szczęścia. Tylko ja sama mogę je sobie dać. Moja radość i spełnienie jest we mnie. Moc drzemie we mnie. Nie czekam aż dobre samo do mnie przyjdzie, to ja wychodzę po lepsze. Nie chcę szczęścia i sukcesu wciąż oglądać przez szybkę, przez uchylone drzwi. Ciągle szukać wymówek, tłumaczeń i mieć na wszystko usprawiedliwienie. A najlepszym usprawiedliwieniem są dzieci. I to, że powinnam przy nich ciągle być. Ciągle. Tylko, co stanie się ze mną, kiedy mój czas nie będzie już dla nich taki cenny? Kiedy wszystkie swoje części oddam im w prezencie i pozamykam sobie każde drzwi na później? Nie ma dla mnie bardziej bezpiecznego miejsca niż mój dom z moją rodziną.

Dlatego wychodzę do pracy. I biję sobie brawo, że mam na tyle motywacji aby zrobić coś dla siebie. Opuszczam strefę komfortu. Wychodzę do pracy, w nienagannym makijażu, w końcu jak człowiek. Torebka w ręku zamiast pieluszki. Zdejmuję kostium ciągle brudnej, marudzącej i zmęczonej matki. Zwalniam się, nie dam już rady. Zostawiam na chwilę pole do popisu tatusiowi. Poczucie ciągłego poświęcenia, zamknięcia w domu nie daje mi spokoju. Pieluszki, kaszki i gile i szukanie od nich ucieczki. Marzę żeby o siebie zadbać, posłuchać własnych myśli, złapać trochę dystansu i odpuścić czasem ten dzieciocentryzm. Pomyśleć trochę o tym jaka będzie moja przyszłość, żeby za kilka lat nie wypaść z obiegu i nie zaczynać od nowa.

Z jednej strony uwalniam się jak ptak i lecę zdobywać świat. Panikuję, jestem pełna obaw ale boję się i działam. Nie zawracam się i nie chowam pod kołdrę dalej płakać, że ze mnie nic już nie będzie. Że tylko pranie i sprzątanie a w żyłach będzie mi płynąć płyn do mycia naczyń już do końca życia. Z drugiej jednak moje serce rozpada się na miliony kawałków, kiedy jestem poza domem. I wciąż zastanawiam się czy aby jestem dobrą mamą?

Wychodzę, żeby zaraz znów wrócić ze łzami w oczach i pragnieniem żeby mieć ich wszystkich wciąż przy sobie.

Jestem dobrą mamą, mimo że pracuję.

Jestem dobrą mamą, dlatego, że pracuję.

Jestem dobrą mamą, kiedy nie mam pracy.

Jestem dobrą mamą, kiedy siedzę w domu.

Matka na 2 fronty.

 

 

P.S. Jeśli zastanawiacie się skąd te extra bluzy to z ILOVEMILK

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post)

  1. Bycie matką to najlepsza praca! 😀 Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo pomyślności

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij