Wszystkim nigdy nie dogodzisz!

Wyrosłam z porównań, bicia się o swoje zdanie, udowadniania kto jest lepszy. Na świecie istnieje tyle przeciwieństw i odmienności, różnorodności i kontrastów, że to nie ma najmniejszego sensu. Każdy ma prawo być sobą, nie każdy umie to robić. Warto być sobą bo reszta jest już zajęta. Nie wszyscy mają na to jednak odwagę. Kopiują, zazdroszczą, chcą żyć czyimś życiem, nie doceniają tego, co mają. Z czego wynika ciągłe czepialstwo, kłótnie, agresja w walce o to kto ma rację? Czym kierują się ludzie, którym nigdy nie dogodzisz i na wszystko mają wymówkę?

Osoby mające dzieci i Ci, którzy ich nie mają.

Mąż + żona = dzieci. Mamy to wpojone od lat, to takie polskie. Rodzina jest u większości znajomych nam kobiet jedną z najważniejszych życiowych wartości. Ale jest to jednak temat, w ramach którego i tak często się sprzeczamy. I nawet jeśli nie u każdej z nas założenie rodziny jest najwyższą wartością, mało która potrafi to otwarcie przyznać. Czujemy presję moralną aby tak właśnie było. Mimo, że nie zawsze chcemy rodzić wydawać nowych ludzi na świat w wątpliwym bezpieczeństwie i niepewnym szczęściu. Nie każdy ma tyle odwagi żeby dzieci mieć ale jeszcze mniej osób potrafi świadomie zdecydować, że ich mieć nie chce. To spotyka się z pogardą pewnej części społeczeństwa a wynika tylko z tego, że niektórzy nie widzą dalej niż czubek swojego nosa i nie potrafią zrozumieć tego, że ktoś może chcieć żyć inaczej. I mówię to świadomie jako matka trójki, że osobiście szanuję takie decyzje życiowe nawet jeśli różnią się tak bardzo od moich.

Największy dramat przeżywają jednak Ci, którzy bardzo pragną mieć dzieci ale ich mieć nie mogą. Bardzo długo nie przyznają się do tego, utrzymują, że to ich osobisty wybór i takiego życia chcieli. Po czasie jednak, kiedy wszystko wychodzi na jaw, rozpoaczliwie szukają rozwiązań. Przeżywając czasem latami bolesne oceny innych, niewygodne pytania i dotkliwe szczęście rodzin i ich dzieci.

Być może to nie jest Twoja historia. Moja też nie ale szanuję wybory innych ludzi, bo są ich, nie moje. Nie mi oceniać czy życie z dziećmi jest bardziej wartościowe czy mniej. Czy skupienie się na własnym rozwoju i eksplorowaniu świata jest bardziej egoistyczne niż wydawanie na świat potomstwa dla własnej uciechy. To tak samo jakby co najmniej wartościować matki pod względem ilości dzieci, sama tylko nie wiem czy im ich więcej to lepiej czy gorzej?

Mamy, które pracują i mamy, które siedzą w domu. 

Te, które idą do pracy (bo chcą lub muszą) są oskarżane o porzucenie dzieci, brak dla nich czasu i niewystarczającą ilość uwagi. To wszystko – praca, dom, obowiązki, które nie jest łatwo pogodzić kwituje się najcześciej słowami: „Chciałaś dzieci, to teraz masz!” Nie mają łatwo. Chcą się rozwijać ale ponoszą tego koszt. Dużo więcej stresu, pracy, zmęczenia i poczucia winy, które dobija najbardziej. A nawet jeśli nikt im nie dowali tekstem w rodzaju: „Ty wyrodna matko!” to same to sobie zrobimy. Autokrytyka level master. To również dowód na to, że same dla siebie jesteśmy niewystarczające. Są takie decyzje, które podjąć musimy nawet, kiedy nie chcemy.

Te natomiast, które wybrały (lub poddały się temu) siedzenie w domu z dziećmi kilka lat pod rząd zadziwiają swym poświęceniem i wzbudzają litość wykonując obowiązki, których nikt w domu nie zauważa. One też codziennie oceniane są przez innych, co za każdym razem boli coraz bardziej. Nie wszyscy potrafią zrozumieć, że kobieta może pełnię szczęścia odnaleźć również wśród garnków i patelni, gdzieś miedzy odkurzaczem a mopem, codziennie spełniając swoją rolę matki polki. Mi też jest trudno to pojąć ale mega szanuję!  „Co Ty robisz całymi dniami w domu?!” pytają znajomi i rodzina. Niektóre z nich naprawdę poświęcają rodzinie swoje życie. Rezygnują z pracy na rzecz dobra maluszka, rezygnują z rozwoju na poczet codziennie ciepłego obiadu i czystej podłogi. Często czują się niespełnione ale w domu odnajdują swój spokój. W ich systemie wartości przytulny dom to miejsce nr 1 i to też jest ok!

Każdy z nas musi przeżyć swoje życie sam. Nie każdy zrobi to zgodnie ze sobą, dla siebie. Nie jest łatwo odnaleźć siebie w świecie wyraźnych wzorców i nadanych kultorowo oczekiwań. Sama gubię się często obwiniam i nie traktuję poważnie. Same sobie też to robimy. Kiedy siedzimy z dziećmi w domu myślimy, że należałoby pójść do pracy. Kiedy już do tej pracy idziemy to tylko z wielkim wyrzutem sumienia, że nie jesteśmy teraz w domu. W kółko to samo, a inni ludzie podkopują nas jeszcze bardziej, my się staramy sprostać ich wymaganiom i znów dostajemy obłędu. Matka, historia, która nie ma końca…

 

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij