Podróż z dziećmi. Historia prawdziwa.

Dziś już nie jestem taka pewna czy podróżowanie z dziećmi jest gorsze niż bez nich. Po kilku tygodniach w rozjazdach myślę, że najgorzej było, kiedy musiałam ogarnąć 3 wyjazdy na  raz w ciągu jednego weekendu. My do Łodzi, Antoś do babci, Tomik z Natalką do drugiej babci. Milion walizek, toreb i pakunków. Dokonały plan działania, który jak zwykle można miedzy bajki włożyć. Plan rozsypał się na starcie, kiedy okazało się, że samochód trzeba gonić żeby dołożyć zapomniane rzeczy dla Antosia a Tomik z Natką byli tak zaaferowani, że walizkę z

Ustka i najlepszy Grand Lubicz w mieście

Byłam kiedyś w Ustce. Za małolata, na jakiejś podrzędnej kwaterze. Fajnie było, jak miałam dwadzieścia lat, nic nie potrzebowałam i całe dnie mogłyśmy spędzać z koleżankami na plaży (nie martwiąc się o spaloną na słońcu skórę) a noce na imprezach (nie obawiając się o mops). Tak, to było dawno, kiedy człowiek potrafił przeżyć cały dzień za 20 zł. Bo był sam i jedyne o czym myślał całymi dniami to własne przyjemności a one tak bardzo różniły się wtedy od dzisiejszych potrzeb. Sprawa zaczyna się komplikować, kiedy masz pod swoimi skrzydłami

Być tatą brzmi łatwiej

Gdybym miała wybór, to szczerze mówiąc wolałabym być tatą. Wolałabym nie musieć wszystkiego wiedzieć i nie chcieć nawet. Wolałabym nie dążyć do perfekcji i nie robić aż tyle. Wolałabym potrafić odpuszczać. Matki są za bardzo nakręcone, chcą zbawiać świat i trzymać wszystko w garści. Chcą wszystko robić i żeby wszystko było zrobione. Ojciec nawet kiedy się nie stara sprawia wrażenie ogarniającego rzeczywistość.  Ale tak serio ogarniającego bez spiny i ściemy. Potrafi lepiej symulować tam, gdzie matka dawno zwariowałaby z nadmiaru wątpliwości. Ojciec bierze życie na klatę, matkę na wojnę życie

Karmienie piersią w zatłoczonym autobusie musi być dziwne.

Karmimy wszędzie, takie nasze prawo. Są jednak miejsca, gdzie same również nie czujemy się komfortowo mimo, że wykrzykujemy, że tak nam dobrze. Na przykład karmienie piersią w zatłoczonym autobusie. Latem. Czy nie jest tak, że każda z nas wolałaby móc nakarmić dziecko w ciszy i spokoju, bez obecności innych ludzi? Nie zawsze się tak jednak da. Trudne jest to do zrozumienia dla osób, które aktualnie nie karmią, nawet dla innych matek, których dzieci już wyrosły jest to czasem dziwne. Nie wspieramy się w tym, a temat bardzo nas poróżnia. Karmienie

Już prawie lato, dziecięce marzenia o całym dniu spędzonym w piasku lub na basenie powoli stają się rzeczywistością. Spanie do południa, późne śniadania, nieistniejące terminy i brak pośpiechu skutecznie rozleniwiają. Nie liczy się nic oprócz zabawy, zapominamy o obowiązkach. W tym roku wakacje będą dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Nie dość, że obejmuje patronat animatora dla całej trójki dzieci, to również przejmuje stery w całodobowym żywieniu rodziny, co na pewno nie będzie łatwe. Jak dotąd nie mieliśmy nigdy okazji korzystać z rodzinnych wakacji. Termin ten oznaczał dla naszych dzieci jedynie 2

Konradówka – hotel nr 1 w Karpaczu

Im bliżej wakacji, tym doba powinna się móc coraz bardziej rozciągać. Nasze kalendarze jednak zapełniają się w mgnieniu oka i czas nam jakby się skurczył. Wakacje znaczą tak bardzo co innego w dorosłym życiu niż za małolata. Nie możemy jednak się poddać ,bo mimo tego, że my bez wyjazdów jakoś przeżyjemy to mamy obok siebie 3 nowe życia, które świat dopiero poznają. A gdzie mają go poznać, jak nie przy nas? Jestem już w „takim wieku”, że śmiało mogę zaczynać zdania od „a kiedy ja byłam mała” i snuć dzieciom

Dziś mogę już powiedzieć prawdę – trzecie dziecko to już tłum. Dla trzeciego brakuje jednego rodzica i jednej pary rąk, trzecie zawsze musi czekać aż swoje dostaną pozostali dwoje. Trzecie nie bardzo podzieli się w pary i często musi wybrać jedną ze stron. Trzecie musi iść drogą drugiego i tego pierwszego, jeśli chce być w jednej drużynie. Jest trochę na doczepkę, nie wiadomo skąd ale jak się bliżej temu przyjrzeć to dopiero to trzecie jest dopełnieniem całości. Tak jest u nas. Nie mogę narzekać, inni mają gorzej przecież ale przeszliśmy

Mama to najwiekszy skarb codzienności

Dzień Matki mija zazwyczaj pod osłoną wszelkiego rodzaju pomników stawianych na cześć jej wyjątkowości. Rangę jej osiągnięć wywyższamy tego dnia prawie do wyżyn ludzkich możliwości. Obklejamy ją złotem komplementów i obtaczamy w piórka uznania aby tego dnia mogła poczuć się naprawdę wyjątkowo. To jednak nie tylko ten dzień powinien być hołdem dla niej bo mama to największy skarb codzienności. To w codzienności, w każdym zwykłym dniu powinniśmy oddawać pokłony jej wyjątkowości w poświęceniu. To zwykły dzień, który niczym nie różni się od innych w jej kalendarzu powinien zwrócić naszą uwagę

Kiedy kończy się poród wydaje nam się, że to co najgorsze już za nami. Że to cud, że przeżyłyśmy i teraz będzie już tylko z górki. Wtedy jednak czyha na nas kolejny maraton bólowy – karmienie piersią. Karmienie to wyzwanie, które dla niektórych jest za duże do przejścia, dla niektórych możliwe do zrealizowania częściowo a dla największych życiowych szczęściar jest najpiękniejszą częścią macierzyństwa. A jak było z Tobą? Chętnie poznam Twoją historię. Oto moja: Jak wyglądało karmienie piersią u mnie? To już sprawdzone, że karmienia też trzeba się nauczyć i

Matka trójki dzieci

Moje życie się zmieniło, ja również. W ciągu ostatnich miesięcy, gdzieś po drodze zostawiłam siebie bo stałam się „matką trójki dzieci”. To nie prawda, że ludzie się nie zmieniają. Każde wydarzenie w życiu a nawet każdy zwykły dzień zmienia człowieka ciągle. Kiedy się zostawi siebie gdzieś obok a czas płynie sobie swoim rytmem, można później się już nie poznać. Prawda jest taka, że na drodze mojego życia dokonałam wyborów, które rzadko stawiały mnie na pierwszym miejscu. Wiele rzeczy wymagało mojego poświęcenia ale dzięki temu też sama dla siebie stałam się

Sesja noworodkowa. Jak sie do niej przygotować?

Odkąd sesje zdjęciowe a w szczególności sesja noworodkowa to nasze główne zajęcie, kocham dzieci jeszcze bardziej. Ku przerażeniu mojego męża wyczekuję na spotkanie maluszków jak opętana. Za każdym razem kiedy przygotowuję się do zdjęć noworodka moje serce bije mocniej bo wiem, że spotkam małego człowieka, który prawdopodobnie pierwszą swoją wycieczkę w życiu odbędzie właśnie do naszego studio. Ręce mi się trzęsą i kołaczą nerwy, szykuję stylizacje i dobieram kolory. Pomysły prześcigają się jeden za drugim a ja chciałabym dla niego jak najlepiej. Kiedy już mam go na rękach, moje matczyne

Urodziłam. I co dalej?

Tak bardzo chciałam mieć dziecko. Stworzyłam, wynosiłam i urodziłam. I co dalej? Urodziłam dziecko, CO DALEJ? W tym momencie zdałam sobie sprawę, co tak naprawdę się stało. W tej chwili bezlitośnie zostałam zepchnięta na dalszy plan a świat chciał tylko jego. Od teraz powinnam być dla niego całym światem a ja nie wiedziałam nawet co mam zrobić ze sobą samą. Pozostawiono mnie w obliczu największego życiowego wyzwania, w nocy, samą ze szpitalnym wózeczkiem. Intuicja – to niewiele mi mówiło i gdyby nie fakt, że miałam cycki do karmienia i to

Mam ich dość, choć kocham szalenie. Mdli mnie ale ślinka leci bez opamiętania. Nie ma co ukrywać, kocham słodycze! I nawet karmienie piersią mnie nie powstrzymuje. Pierwsze, co zrobiłam po porodzie, to zjadłam czekoladę! Z o-rze-cha-mi! Przez pierwsze dni tłumaczyłam sobie, że pewnie brakuje mi cukru (YHY) i, że muszę się odżywiać zgodnie z zapotrzebowaniem (AHA) i słuchać swojego ciała, bo ono wie najlepiej, czego mi trzeba (O NA PEWNO!) Jadłam więc czekoladki, cukiereczki i ciasteczki. Przed obiadem. I po obiedzie. Po wstaniu z łóżka. I namiętnie na noc. Nie

Chciałabym mieć wiecej dzieci.

„Ja to bym chciała jeszcze” powiedziałam kiedyś rozmarzona, ku przerażeniu swojego męża. A później dopiero (jak to kobieta) zaczęłam się nad tym zastanawiać. Zaczęłam aż wątpić w swoją kondycję umysłową, bo co, jak co, ale dopiero co urodziłam! Kto o zdrowych zmysłach chciałby mieć tyle dzieci (czyt.: problemów) na głowie. Mimo rządowych programów jednak się nie skuszę. A prawda jest taka, że chciałabym, oj chciała. I powiem Wam szczerze, że gdyby sytuacja materialna i lokalowa pozwoliła nam na to, to pewnie nie byłoby  jeszcze ostatnie słowo. Nie wiem dlaczego mam takie

NIE ogarniam swoich dzieci

Kiedy przychodzi moment taki jak ten, kiedy nie ogarniam swoich dzieci zamykam oczy i marzę, że… Że zamknęłabym ich sobie w szklanej kuli. Tam, gdzie będzie im zawsze miło, ciepło, będą najedzeni i wciąż uśmiechnięci. Gdzie będzie bezpiecznie, przytulnie i czysto. I patrzyłabym godzinami wzdychając z radości, że ich mam. Jedno, drugie i trzecie, ciesząc się, że są tacy cudowni, zdrowi i szczęśliwi. Niestety, życie to nie bajka. A ja nie jestem królewną a zwykłą dziewczyną, mimo, że blogerką.  Idę więc zmieniać pieluchę wtedy, kiedy mogłabym myć zęby i karmię

Wyprawka niemowlaka. Hity i Kity

Mądry Polak po szkodzie. Jak zawsze. Mądra i matka, dopiero jak sprawdzi, wiadomo. Szał zakupów przed narodzinami dziecka i ciążowe zaćmienie okołoporodowe nie przyczynia się wcale do mądrych decyzji. Nie od dziś wiemy, że kupujemy emocjonalnie i często nasze przesłanki kierowane są bynajmniej nie zdrowym rozsądkiem. Wyprawka niemowlaka to temat dość emocjonujący i podnoszący skutecznie ciśnienie. Działa też podniecająco i rozpraszająco, trzeba więc się skupić mocno aby nie popełnić gafy. Co powinno znaleźć się w wyprawce dla niemowlaka? Poniżej mnóstwo inspiracji i ostateczne starcie większości moich wyborów. Wpisy z serii

Elodie Details wypuściło wersję 3.0 swojego kultowego wózka. Spacerówka Stockholm Stroller 3.0 Elodie Details, to wózek typu „parasolka” która podbiła serca rodziców na całym świecie nie ma sobie równych w wyglądzie. Elegancki design, bajkowe dodatki to coś, co kusi wszystkie matki. Kiedy Natka była mała jeździła poprzednią wersją Stockholm Stroller i powiem szczerze, że jeśli chodzi o ten typ wózka to wciąż jeden z moich faworytów. Co zmieniło się w nowej wersji? Co producent udoskonalił aby jeszcze bardziej skraść serca dzieci i dorosłych na całym świecie? Najnowsza wersja wózka spacerowego 2018

Postawa dziecka (i matki) przy szkolnym biurku

Stało się. Syn mi dorasta. I chociaż urodziłam mini kopię mego pierworodnego to szkoda mi tak bardzo! Wiem, że wiele jeszcze przed nami ale te najsłodsze lata już mi uciekły. 8 rok na karku zobowiązuje. O kark trzeba zatem dbać bo ważna jest prawidłowa postawa dziecka przy biurku. Gorzej z tym moralnym kręgosłupem. Dla niego teraz tylko wytworne żarty o kupie i dupie oraz najśmieszniejsze na świecie przeróbki piosenek jako numer jeden wśród jego kolegów. Liczy się tylko to. I piłka. I Minecraft. W kąt poszły zabawki, wyszły za to gry. Paplanie w

Domowa organizacja 1:4. I tak jestem na przegranej pozycji.

Ja, matka przyznaję: ogarniam cały dom. Ogarniam: w sensie planuję, robię, przekazuję i deleguję. Organizacja domowa bez dobrego planowania nie zadziała zbyt dobrze. Organizacja domowa nie sprawdzi się tym bardziej bez odpowiedniego delegowania obowiązków, czyli dzielenia się tym, co wspólne. Mimo tego, że zarządzać i tak muszę wszystkim (bo dzieci za małe a mąż zapracowany) to zrzucam z siebie sporo na poczet ich sprawności domowych. Niech uczą się od małego bo z zasady ja i tak jestem na straconej pozycji. Jeden do czterech to trudna rozgrywka ale dzięki mojej domowej organizacji

Internet zalewa nas falą idealnych zdjęć, idealnych outfitów, idealnych ludzi i idealnych matek. Widzisz je codziennie na zdjęciach i nie możesz wyjść z podziwu: JAK ona to robi?! To kłamstwo! Nie tak wyglądasz, kiedy patrzysz w lustro, nie tak wygląda Twój dom i dlaczego do cholery Twoje dziecko nie jest ciągle takie słodkie i czyste?! Nie tak wygląda prawdziwe macierzyństwo! Coś tu jest bardzo NIE TAK! Jeden komentarz, a dał mi tyle do myślenia. Jedna z Was napisała mi pod postem, że czuje się oszukana i traci zaufanie do blogerek,

Mazurek, sernik i minibabeczki. To tyle co udało mi się zrealizować ze świątecznych przygotowań. W międzyczasie pomyłam lustra, odkurzyłam i inne takie „w międzyczasie”, które i tak robię non stop. Jednak z maluchem na rękach i  2 starszakami, którym buzia się nie zamyka trudno cokolwiek więcej zdziałać. I uwierzcie mi, nawet przygotowanie babki czy sernika w ciągu dnia wlecze się w nieskończoność a Antoś leży w połowie umazany masłem a w połowie mąką 😉 Kilka razy pomyślałam nawet o układaniu w szafkach, jednak kiedy minęło już kilka dni uznałam, że

Tyle czasu trułam TYM swoje własne dzieci! TY TEŻ! Dziś już to wiemy, naukowcy udowodnili tragiczne skutki sprzątania. Badacze z Uniwersytetu w Bergen po dwukrotnym przebadaniu płuc ponad 6 tys. osób doszli do wniosku, że kontakt z chemikaliami do sprzątania jest równie niebezpieczny jak wypalenie 20 papierosów dziennie. Ja to jeszcze zniosę, 20 papierosów dziennie nie robi na mnie większego wrażenia. Ale moje dzieci?! Takie małe, bezbronne, przecież one pomagają, stoją przy mnie, wdychają to wszystko! Jedna z autorek badania tłumaczy, że wdychanie chemikaliów zawartych w środkach czystości za każdym

10 świątecznych koszmarów matki.

Mimo tego, że świat się zmienia matki jakoś nie chcą. Brną w błędach swoich matek, ciotek i babć nawet, jeśli przez pół życia patrzyły na uporczywość ich praktyk. Wszystkie jak jeden mąż zarzekałyśmy się, że „jak dorosnę” to na pewno „taka”nie będę. Będę wolna. Długo jednak nie trzeba było czekać abyśmy zmieniły się we własne mamy, kury domowe, sprzątaczki i niewolnice świątecznego szału. Zapewne lista Twoich obowiązków przed Świętami z dnia na dzień się kurczy a Ty z udawaną radością odhaczasz kolejne punkty. A tak naprawdę w głębi duszy rzuciłabyś to

Kołysanie działa dobrze na mózg. Nawet na mój.

Noszenie, kołysanie, przytulanie. Całuski, głaskanie i kontakt wzrokowy. To takie oczywiste, wydawać by się mogło a niestety z biegiem czasu zapominamy o tym, że nie tylko niemowlęta tego potrzebują. Tak podstawowe potrzeby powinny być zaspokajane w każdym wieku. Każda z nas przecież uwielbia się przytulać, prawda? Młodsze ale i starsze dzieci kochają być głaskane. Ja swojego Tomika do dziś miziam po pleckach, tak to lubi. Natka nadal piszczy z radości jak ją ktoś weźmie na rączki, chociaż już dawno biega sama i wazy już nie mało. Najwięcej jednak z tych dobrodziejstw

Ciążowe hormony wybuchają w najmniej pożądanych momentach i z najbardziej błahych powodów. Kobietom w czasie tych 9 miesięcy przychodzą do głowy różne dziwne rzeczy, głupie pomysły i bezpodstawne obawy. Krótko mówiąc robią głupoty, gadają głupoty i myślą o głupotach. Nigdy o tym nie mówiłam, nie zdradzałam się nikomu. Trochę było mi wstyd i trochę się bałam, że wywołam niepotrzebną burzę.  Dziś z powodu Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa postanowiłam się Wam zdradzić. Otóż jedną z najdziwniejszych rzeczy, jaka towarzyszy mi w każdej ciąży, za każdym razem jest nienormalna, przesadzona

Teraz już nic nie jest NA PEWNO.

Kiedy w czasach naszych babek sposób wychowania dzieci przekazywany był z pokolenia na pokolenie wszyscy wiedzieli co robić. Matka powiedziała córce jak ma pielęgnować niemowlę, poradziły się babki, ciotki i innych kobiet we wsi i było wiadomo. Młoda matka miała wsparcie, bazowała na doświadczeniu i metodach, które sprawdzały się u wszystkich więc i u niej miały sprawdzić się na pewno. Dziś już nic nie jest NA PEWNO. To, co robiły nasze prababki dzisiaj wyśmiewamy głośno na forach i grupach oraz między koleżankami a same ustalamy nowe zasady. We wsparciu badań,

Nosiłam. No i się przyzwyczaił!

Rozpieściłam, rozbajdałam, roznosiłam tego młodzieńca. Z minuty na minutę, z godziny na godzinę, z dnia na dzień i tak w ciągu miesiąca się przyzwyczaił! Ale co ja poradzę, że lubię?! „Nie noś go tyle, bo się przyzwyczai!” mówili… a ja i tak nosiłam, tuliłam, spał mi na piersi godzinami no i się przyzwyczaił! Szkoda tylko, że mam jedynie dwie ręce, bo chciałabym tak nosić ich wszystkich. Nawet wszystkich na raz. Czas, kiedy jeszcze nosisz dzieci na rękach mija tak szybko a później tęsknisz za nim tak bardzo. Dobrodziejstwo jakie płynie z

Klęska urodzaju. Za dużo, za szybko, za dobrze BUM!

Oby tylko był zdrowy! Modliłam się przez 9 miesięcy i każdego dnia po porodzie. Aż mocno zaciskałam oczy aby moje prośby były jeszcze mocniejsze i zęby, kiedy pomyślałam, że jednak mogłoby pójść coś nie po mojej myśli. Dlatego kiedy go urodziłam, takiego dużego, silnego, zdrowego i ślicznego serce mi prawie pękło ze szczęścia. Przez miesiąc podniecałam się jego idealną skórą, mega siłą i imponującymi rozmiarami. Mam najcudowniejsze dziecko na świecie! – myślałam. Znowu mi się udało! – piszczałam w myślach i znów zatapiałam się w zapach tego wspaniałego ciałka. Dużego,

Czasem wolałabym nie wiedzieć, nie znać, nie doświadczyć i nie mieć zielonego pojęcia. Nie zdawać sobie sprawy czy robię dobrze czy może popełniam błąd i działać tylko na bazie swojej intuicji. Nie przejmować się tym co robię i nie przewidywać konsekwencji, lecieć po prostu na spontanie. Jestem jednak świadoma mamą, mamą trójki dzieci i doskonale wiem jakie będą konsekwencje każdego mojego kroku. Działam z rozmysłem i premedytacją, stosuję matczyne triki i nieczyste zagrywki. Osiągam cel magicznymi sztuczkami i zawsze wiem jaki będzie finał zdarzeń. Tylko zastanawiam się czasem: Czy to aby dobrze

Dlaczego myślisz, że zawsze masz rację mamo?

Kiedy jest się matką trojga dzieci nie tak łatwo stracić głowę przy jakimkolwiek wyborze. Nie ukrywam, że robiąc to wszystko po raz 3 czasem wydaje mi się, że pozjadałam już wszystkie rozumy. Możemy prześcigać się w słuszności swoich wyborów i poglądów ale sorry dziewczyny, wiem trochę więcej niż Wy. I nawet nie zrobiło mi się odrobinę głupio, kiedy pisałam to zdanie. Z każdą kolejną ciążą, z każdym kolejnym rokiem, z każdą przeciwnością, której myślałaś, że nie pokonasz… jesteś bogatsza w doświadczenie. To doświadczenie jednak mówi mi, że mądrzejsza stajesz się

1 2 3 4 13 Strona 2 z 13

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij