Kilkanaście lat temu do szczęścia wystarczyła mi jedna doniczka na parapecie. Doniczka z kwiatkiem, którego nie trzeba było zbytnio pieścić i doglądać. Jedna, która nie wymagała ode mnie zaangażowania większego, niż przypomnienie sobie o niej raz na dwa tygodnie i podlania, gdzieś między spotkaniem z koleżanką a wyjściem na dyskotekę. Obraz zmarnowanej robotą matki, która ma na głowie jeszcze tuzin doniczkowych potworków przerażał mnie od zawsze. Mimo tego, że rośliny lubiłam, było ich u nas w domu mnóstwo, a moja mama miała do nich szczęście  i „rękę” i pielęgnowała je z

Targi Kielce Kids Time 2017

Coś przeczuwałam, że tak będzie. Trochę wiedziałam, że właśnie tak się stanie. Milion ludzi, sto milionów rozmów, cały dzień na obcasach. Targi Kids Time to już stały element naszej wędrówki po Polsce za nowościami dla dzieci, za atrakcjami dla Was. W tym roku poświęciliśmy im kilka dni, a jednak nie udało się znów wszystkich odwiedzić. Dziękuję wszystkim za profesjonalne podejście, ciepłe kawki, niezastąpioną wodę do picia, której nie trzeba było nosić. Jestem pod wrażeniem i z rumieńcem na twarzy chcę podziękować za masę miłych słów uznania, gratulacji a wręcz niedowierzania dla

Dzieci przy jedzeniu nie nudzą się nigdy! Śmieją się i brudzą, choć czasem marudzą. Pracuję nad tym, aby wyprzedzać ich grymasy, żeby przechytrzyć i być zawsze o krok do przodu. Nie dać się zaskoczyć zmianą zdania, a sama zaskakiwać. Najlepiej tak z rana, kiedy jeszcze się dobrze nie przebudzą. Małe dzieci po tym, jak wstaną wyglądają na takie słodkie w tych swoich piżamkach. Wtedy jest dobry moment, żeby zabłysnąć.  Proponować to co, co dobre na tyle, że nigdy nie odmówią. Uczę się gotować, ale tylko tego co lubię. Tylko to, po

Jak to jest być tatą? Wszędzie słyszę tylko o Super women, Wonder women, perfect moms, kobietach-robotach do zadań specjalnych i idealnych mamuśkach. Sama chciałabym nią być. Piszę najczęściej z perspektywy matki, zdanie ojca pozostawiając jemu. Widząc go po drugiej stronie obiektywu, każdy post jest z jego udziałem, jednak wciąż pozostaje niewidoczny. To ja gram pierwsze skrzypce, tu i w domu i wydaje mi się, że jestem taka przewspaniała w tej swej wspaniałości. A tu dupa. Taka wspaniała i sama to ja sobie mogę, co najwyżej poryczeć w poduszkę w chwili,

Zaangażuj się. Warto. Dziecko kocha bezinteresownie. Będzie Cię kochać zawsze, czy tego chcesz czy nie. Czy się starasz, czy też nie. Będzie Cię kochać wtedy, kiedy nie będziesz miała czasu, krzykniesz czy trzaśniesz drzwiami. Czasem, w tych trudnych momentach ono czuje to najbardziej intensywnie. Nie bój się zaangażować, nie bój się tego, czy zrobisz to dobrze. Kieruj się intuicją, jesteś matką – to intuicja jest Twoim największym darem. A ona na pewno podpowiada Ci również, że Twoja relacja z dzieckiem powinna mieć wartość. Zadbaj o nią. Zaangażuj się. Na początek przez minutkę.

Walentynkowe drobiazgi z prawie prawdziwej porcelany!

Uwielbiam masy plastyczne. Każdą złość przegonią, każdy smutek pozwolą zapomnieć. Nudę zabijają z prędkością światła, a doznania sensoryczne podczas ich tworzenia nie mogą się równać z żadną inną zabawą. Współpracy uczą i zmuszają do działania w jednej misce. Brudzą trochę, ale staram się używać takich, które nawet jeśli nakruszą to szybko dają się odkurzyć. Teraz, kiedy pozbyliśmy się dywanu pokocham je chyba jeszcze bardziej. Masy, które robimy są zazwyczaj dwuskładnikowe. Pięknie wyglądają, ładnie pachną i są niedrogie. Tym razem zabraliśmy się za masę porcelanową z przepisu Ewy.  Z okazji zbliżających

Kim jesteśmy? Matkami! Damy radę!

W tytule powinna być grafika z szalonymi babkami. Przeżyjemy! Damy radę! Jesteśmy matkami! Możemy wszystko! A na koniec – łeeeeeeeeee! (ryk i rozpacz!) My zawsze musimy dać radę. Jesteśmy matkami. Musimy zawsze zdążyć, móc wziąć wolne, mieć czas dla dzieci, wyrobić się z obiadem. Musimy ogarniać, planować, przewidywać, pamiętać. Powinnyśmy do tego chcieć, bo chcieć to móc, mieć wciąż siłę i nie musieć spać. Walczymy więc do utraty tchu i przytomności. A na koniec ryczymy, że rady nie dajemy. Serio, musimy? Ja daję radę. Wstaję, mimo tego, że chcę spać.

Czasem patrzę sobie prosto w oczy. Często przyglądam się sobie dość wnikliwie i długo dość. Pytam i dziwię się. Analizuję i wypatruję rozwiązań, zawieszam wzrok w świdrującym spojrzeniu. I co widzę? Kobietę, żonę, matkę. Szaloną dziewczynę i starą babę. Szczęście, radość, rozpacz i ból. Euforię, zachwyt i bezradność do łez. Bo różnie bywa, a ja dość często patrzę. A Ty? Jak często patrzysz w głąb siebie? Jak często zgadzasz się ze sobą, a ile razy masz ochotę kłócić się z całym światem? W ogóle interesujesz się sobą jeszcze? Matka Na początek matka. To rola

To miał być typowy, spokojny poranek. Buziaczek na dzień dobry, Przytulanki i chichotki, pyszne śniadanko, skąpane w uśmiechach radosnych dzieci… Ciepłe mleko i ciasto z dżemem. Rodzinna, leniwa atmosfera przy wspólnym stole. Nagle wszystko zaczęło się sypać, wstałam lewą nogą, zła od wyjścia z sypialni. Okazało się, że nie tylko ja. Wokół wrzask, pisk i niezadowolenie. Nie chcą jeść, nie mają ochoty się ubierać, a najlepiej by było jakby wszyscy wrócili do łóżka i czas można by było po prostu cofnąć. Oj, mało brakowało, a wszystkie moje plany mogły się posypać.

Sama tego chciałam. Sama ich tego nauczyłam, sama zachęcałam i pokazywałam jak. Od małego trzymałam za rączkę i wskazywałam palcem. Prowadziłam, pomagałam, pozwalałam próbować. Dawałam wybór i szansę. Przecież sama dążyłam do tego, żeby byli samodzielni. Sama uczyłam jak to osiągnąć, żeby było łatwiej, żeby było lepiej. Nieraz nalegałam wręcz i przekonywałam do tego. Zawsze wiedziałam przecież, że tak się stanie, że w końcu nadejdzie ten moment. Wiedziałam, że szybko nauczą się samodzielności… A teraz głupia ryczę z tego powodu! Bo nie muszę już sadzać jej na kolankach, żeby założyć

Nowości dla dzieci – styczeń 2017

To nie jest łatwe, serio. Zbieranie, wybieranie, wstawianie i pilnowanie. Za tymi wszystkimi przedmiotami na stronie stoją żywi ludzie. Ci ludzie pracują w dzień, zarywają noce, nie śpią bo myślą, nie jedzą bo podejmują ważne decyzje. Wybierają tylko to, co najfajniejsze i dają to Wam! W sklepie bubulinka.pl ciągle coś się dzieje. Wciąż dołączają do nas nowe marki, których nie nadążam Wam przedstawiać na Facebooku. Powstanie zatem nowy dział tutaj – nowości miesiąca. tym sposobem nic Was nie ominie, a będzie to doskonałą szansą na zapoznanie się z nowościami w jednym

Łobuz? Mój syn? Ale jak to, przecież moje dziecko jest grzeczne, posłuszne i ułożone. Sprytne, mądre i takie dobre! Dokładnie jak mama. Wzór cnót wszelakich i wcielone dobro. Usłużny, pracowity, cichy i spokojny. Taki miły dla wszystkich, sprytny i pomocny. Ale, że łobuz? Kiedy usłyszałam te słowa od sąsiada z klatki obok, sama nie wiem kiedy, szeroko się uśmiechnęłam. Zamarłam trochę wręcz i przez chwilę nie wiedziałam co mam robić. Upomnieć go powinnam, nakrzyczeć czy zbić? Dla sąsiada wybór byłby prosty ale ja… Nareszcie! Jeaaah! Pisnęłam w duchu, a syna pogłaskałam

To nie babcia, ciocia, koleżanka czy dziewczyny z grupy na Facebooku. To nie Doktor Google ani Pani w aptece, na pewno też nie sąsiadki ani Panie w kolejce w sklepie. Najpewniej, to też nie tłum parentingowych blogerek ani przedstawicieli rodzicielstwa bliskości lub innych nurtów wychowania. To mama. To Ty, nikt inny. Nigdy nie wierz, jeśli ktokolwiek będzie próbował wmówić Ci, że wie lepiej co jest dobre dla Twojego dziecka. Obojętnie kim jesteś i co się dzieje, kieruj się swoja intuicją. Czy wtedy, kiedy chodzi o sposób usypiania Twojego dziecka, kiedy Ty wolisz

Jakie to uczucie zdobyć coś własnymi rękami?

Kiedy mój mąż rzecze, że woli dorobić się pierwszego miliona własnymi siłami niż wygrać w totka… przytakuję i chwalę za upór i pracowitość ale w myślach pukam się w czoło. Mocno się pukam i podśmiechuję. Nie dowierzam również, bo to nie wydaje się zbyt rozsądne. Ale mimo wszystko szanuję takie podejście do życia, choć wiem, że lepiej zarobić a się nie narobić 😉 Ale być może czas zmienić front? Przemyśleć to raz jeszcze i jednak znaleźć w tym głębszy sens? Bo cóż daje człowiekowi więcej satysfakcji niż własna praca? Co

Czy różowe jedzenie smakuje lepiej?

Nie jadam różowego jedzenia prawie nigdy, tylko w walentynki. Nigdy tak słodko jak w walentynki w całym roku nie bywa. Żaden dzień oprócz walentynek nie mdli tak różem i czerwienią. Zakochani tego nie widzą, czują się jak u siebie, swobodnie i swojsko, wśród kwitnących na każdym kroku róż i pudełek czekoladek. Pierdzące serduszka, wszędzie miłość, szczęście i splecione ręce. Dla samotnych jednak przedłużający się bez powodu wieczór topiących w winie smutki. Wyjątkowości temu dniu nie można jednak odmówić. Pierwsze pocałunki, ta nagła odwaga na wyznanie miłości, oświadczyny – typowe, i

Ja, matka nie narzekam wcale na zimną kawę. Mam na to sposoby!

My, mamy to znamy, zimna kawa w południe lub gorzej, po południu. Stoi taka biedna od rana, co ją dotkniesz, wrzask! Co snów po nią sięgniesz, syrena! Biegasz, latasz, wszystko ważniejsze a o kawie się zapomina. A to zabawa, a to pielucha, a to znów wyjście na spacerek i kawa niedopita zostaje na stole. Cóż robi matka po powrocie ze spaceru? Jeśli ma jakieś szanse, lecz marne próbuje ją podpijać. Zimną. Jedynym wyjściem wydaje się po prostu przyzwyczaić, choć niezbyt to pocieszające. Kawę polubiłam dość szybko, kiedy zaczęłam chodzić do pracy na

Dla babci i dziadka mamy prezenty droższe od pieniędzy!

Prezenty dla babci i dziadka są zawsze wyjątkowe. Dla nich najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze. Te własnoręcznie wykonane to zawsze strzał w dziesiątkę! Takie prezenty są droższe od pieniędzy, bo wykonane z dziecięcej radości i rozkochanego serduszka. Wartość podarunku w oczach dziecka rośnie o milion, jeśli ma szanse wykonać je samo. My zrobiliśmy laurki z odciskami rączek z farb. Te małe paluszki tak szybko rosną, a ich widok będzie rozczulał babcie i dziadków już na zawsze. Prezent najprostszy z możliwych – laurka, ale jak bardzo wyjątkowa. Oprócz tego, że personalizowana,

Czekolada… więcej grzechów nie pamiętam.

Czekolada nie pyta, czekolada rozumie. Czekolada to słabość, tak wspaniała! Bo z czekoladą tylko jedno pytanie ma sens: O! to dla mnie?! i lecisz… kawałek za kawałkiem, na tabliczce kończąc. Dobrze, że tabliczki są takie niewielkie, pochłaniałybyśmy je w ilościach nieskończonych, prawda? Dziewczyny! Obiecuję! To już ostatni raz… w tym tygodniu ;P Więcej już nie będę. Teraz będą znów już tylko dzieciaki, przytulaski, mądrość, szczęście i zdrowe jedzenie. Tak jak lubicie. Aj promis! To tak z nowego roku mnie wzięło. Na bunt mi się zebrało. Taki wyraz noworocznych słabości, trochę

Połączenia rządzą światem. Z połączenia dwóch dobrych rzeczy zawsze wyjdzie coś obłędnego. W pojedynkę mało co jest atrakcyjne, ani jeden człowiek, ani jedna pojedyncza rzecz sama nie osiągnie tego, co w połączeniu. Matka z dzieckiem. Mąż z żoną. Słońce i deszcz. Noc i gwiazdy. Dom z ogrodem. Dzieci i słodycze. Mała czarna i szminka. Kawa z mlekiem. Wieczór i wino. Ciasteczko z karmelem! Budyń z karmelem! Są też rzeczy, których nijak nie da się rozłączyć. Żaden mąż nie smakuje tak dobrze, jak z żoną i żadne ciasteczka nie smakują tak bosko,

Zanim zaczniesz narzekać, że Twój dzień wygląda zawsze tak samo… Zanim znów rzucisz w kąt pieluchą i następną nadepniętą zabawką.. Zanim z obrzydzeniem spojrzysz na gorącą zupę gotującą się w garnku… Zanim pomyślisz, że wolałabyś wychodzić codziennie do pracy, a nie gnić ciągle w tym domu… Wiedz ile masz szczęścia babo! I jaką wartością w tym domu jesteś! Co masz tak blisko, a może o tym nie wiesz, albo gorzej chciałabyś wciąż czegoś innego. Nie sądziłam, że znów do mnie to wróci, ale takie weekendy jak te, nie pozostawiają wątpliwości. Myślałam,

Zaklinamy zimę! Skoro nie sypie śnieg – zrobimy go sobie sami!

Oops! I did it again! Znów spełniłam zachciankę moich dzieci! Śnieg w bezśnieżną zimę? Proszę bardzo! Na zawołanie, w Twoim domu! Czuję się całkiem jak jedna z tych matek, które spełniają zachcianki dzieci na zawołanie… Tupnięcie nóżką, grymas na twarzy, maślane oczy i pstryk zrobione! Powinnam czuć się dumna! Dzieci są szczęśliwe 😉 Chcecie tego w swoim domu? Zanim to zrobicie dobrze się zastanówcie, dzieci Wam znikną na bite 2 godziny i nie zechcą przestać. Myślę jednak, że jak obejrzycie te zdjęcia, szybko o nich nie zapomnicie. Toż to po prostu bajka! Każdego ranka pierwsze

Pierwsza myśl, jaka nasuwa mi się po tytule to – jestem życiowym nieudacznikiem! TO znów się stało! Znowu nie zdążyłam posprzątać na Święta! Nie umyłam okien, nie wykrochmaliłam pościeli ani nawet w szafkach nie posprzątałam. Bluzki jak wypadały z półek na głowę, tak robią to bezczelnie nadal. Pogubione skarpety nigdy już chyba nie trafią na swoje drugie połówki do pary, a kuchenna szuflada od tygodni coś się nie domyka. Natka robi często przyjęcia i tam chowa swoje skarby, nie chcę do niej nawet zaglądać… NO i poza tym teraz to już

Wiecie, że nigdy więcej nie zdarzy Wam się taka świąteczna euforia, jak za dzieciaka? Zdajecie sobie sprawę, że żadna inna kolacja wigilijna po dorosłemu nie będzie Was kręcić tak jak wtedy, w domu babci, wśród kuzynów, obok ciepłego pieca, na kupie… Żadna impreza już nie będzie taka sama i tamte uczucie nie wrócą jużnigdy. Chcemy zachować te najpiękniejsze uczucia, prawda? Chcemy pamiętać tylko to, co dobre i dawać tylko to co najlepsze, zgadza się? To niestety musicie się trochę pilnować drodzy rodzice, bo czasem ostro przeginamy! Dlatego spraw, mamo i

Znacie ten moment, kiedy wszystkie dzieci wokół chorują a Wasze nie? Chodzą te małe brzdące zakatarzone tylko niby, za chwilę pstryk i antybiotyk. Biedactwa, myślisz ale tuż po chwili przytulasz swoje mocno pod pachę, ciesząc się po cichu, że to nie na Was tym razem trafiło. Nikomu nie jest do śmiechu kiedy dzieci chorują, mi też. Dlatego bronię się rękami i nogami, cebulowymi syropami i ciepłymi skarpetami.. ale mam jeszcze jeden sposób – taki od babci, który pomaga nam w walce z przeziębieniem! Pamiętam, kiedy Tomik się urodził mdlałam ze

Ciekawe jak wyglądały by Święta, gdyby każdy musiał sobie wybrać tylko JEDEN, jedyny prezent? Pięknie by było, gdyby to wystarczyło. Niestety często ludzi obdarowujących jest o wiele, wiele więcej a obdarowywany – jeden. Dzieci więc na Święta obdarowywane są mnóstwem zabawek i muszą to jakoś unieśc na swoich małych barkach. Niektórzy jednak wolą zebrać większą kwotę i kupić jedną rzecz a droższą. Wtedy mają nadzieję, że będzie to rzecz bardziej praktyczna i lepiej sprawdzi się maluchowi. Ciekawa jestem jakie Wy macie zdanie na ten temat? Mój Tomik, pisząc list do Mikołaja wybrał

To będzie zima stulecia. Hulający wiatr, kupa śniegu i siarczysty mróz. To będą podarte kurtki na górce za blokiem i śnieg w skarpecie. Czekają nas też przemoczone trzy pary rękawiczek wepchnięte do kieszeni i rozwiązany szalik niesiony w ręku. Czapki zsunięte na oczy w chwilach szaleńczych walk na śnieżne kulki i zmarznięte nosy. Najpiękniejsze uśmiechy z wyszczerbionymi buziami sześciolatków i te głośne rechoty maluszków, ukryte między pulchnymi, zaczerwienionymi policzkami. Tak będzie wyglądała ta zima pod blokiem, w lesie i na podwórku. Nawet, jeśli miałaby trwać tylko troszkę, a śnieg miałby leżeć tylko kilka dni… To i

Czasem lubię się narobić, napracować i napocić, a później tonąć w dumie ze wspaniale wykonanej roboty! Uwielbiam. Pogłaskać się wtedy po główce, pogratulować sama sobie i uśmiechnąć się z uznaniem pod nosem. Lubię jednak czasem pójść na łatwiznę, wykonać coś ze wspaniałym efektem a narobić się niewiele. Tak było ostatnio. Duży efekt, małym kosztem. Zrobiłam coś, łatwo przyszło i łatwo poszło. Szczerze, mogłabym zrobić to ze trzy razy w ciągu jednego dnia, takie to proste. Wtedy jednak moje jesienne kilogramy przybyły by w tym trzykrotnie szybszym tempie… A dokładnie wyglądały by tak!

Ze wszystkich miesięcy, to grudzień jest najbardziej zimowy. To w grudniu najmocniej wyczekujemy śniegu i światełek rozbłyskujących w całym mieście. To w grudniowe mrozy najchętniej zakładamy czapki i pijemy ciepłą herbatkę pod kocem. Kolędy brzmią wtedy najlepiej i rodzinne wieczory jakieś przyjemniejsze. Czas w grudniu płynie szybko, a prezenty znikają w mig. Dlatego czym prędzej się organizujcie, bo Mikołajki tuż tuż, a zanim się obejrzycie będzie już Gwiazdka! A najbardziej zimowe prezenty to te lampeczki i pozytywki, milusie misie i zaczarowane wróżki. To zawsze gwiazdki i śnieżynki, renifery i polarne misie.

Moje dzieci nie znają tej tradycji, Kalendarz adwentowy to dla mnie też pierwszy raz. Wydaje mi się on jednak na tyle atrakcyjny (w poniższej wersji), że postanowiła spróbować w tym roku przeżyć grudzień właśnie z nim. Czaiłam się do jego wykonania ze dwa tygodnie, nie miałam gdzie go wcisnąć w grafik. Niestety ostatnio brak czasu na cokolwiek. Często jednak jeden impuls popycha mnie do działania, robię wtedy coś szybko i sprawnie według narodzonego nowego pomysłu. Tak było teraz, szybko, prosto i z efektem. Wygrzebałam więc stare kolorowanki i oderwałam im

Jak oswoić nowy dom i nie dać się zwariować?

Przeprowadzając się do nowego domu, rodzice zawsze gdzieś z tyłu głowy mają obawę o reakcję dzieci. Radość, oczekiwanie, dreszczyk emocji i kropla niepewności mieszają się ze sobą. Kiedy z dnia na dzień zabawki, meble i ubrania znikają ze starego pokoju, każdy już wie, że to już blisko. Nowy dom, nowe pokoje, świeżutkie meble, przestrzeń, światło… Jak to wszystko oswoić, żeby wszystkim wyszło na dobre? Są dwa typy ludzi i trzeci mieszany, jeśli chodzi o przeprowadzki do nowego domu. Jedni, to Ci, którzy zostawiają wszystko za sobą i zaczynając nowy etap w

1 3 4 5 6 7 12 Strona 5 z 12

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij