Szkolne dziecko – wychowanie level wyżej
Zawsze, ale to zawsze kiedy zaczyna się sierpień czuję złowieszczy powiew września za plecami. Przez cały miesiąc uciekam jeszcze, żeby złapać ostatnie beztroskie promienie słońca i pospać jeszcze trochę dłużej, tak na zapas. Zwiewam myślami jak najdalej od wizji ponownej musztry i porannej gonitwy. Bronię się jak mogę ale wiem, że z miejsca jestem na przegranej pozycji. Wszystko zaraz się skończy, za chwilę będzie po wszystkim.
I znów nowy rok szkolny, nowy plecak, piórnik i kredki. Od nowa pobudki, kanapki i nowe kapcie, bo tamte dziurawe albo za małe. Znów wrzesień a oni coraz szybciej rosną. To już nie malutkie dzieci, szkolne dzieci. Coraz większe wyzwania, trudniejsze tematy rozmów, słuchanie i doradzanie i zamartwianie się na zapas. Ciągłe wątpliwości jak uchronić od porażek ale dać nauczyć się na własnych błędach i wzruszanie się każdym nowym osiągnięciem. Kibicowanie przy pokonywaniu barier i jakichś lęków, wspieranie w nowych znajomościach i kończących się przyjaźniach. Nauka samodzielności i odpowiedzialności za swoje czyny już na innym jest poziomie.
Szkolne dziecko to level wyżej w wychowaniu. To już inne wyzwania i inna rzeczywistość. Ma już za sobą zabawy klockami i odpieluchowanie. Jedzenie łyżeczką i płynną jazdę na rowerze. Mówienie dzień dobry i przepraszam też mamy przerobione. Samodzielne zasypianie i mycie zębów. Wszystko co łatwe i proste jest już w jednym paluszku. Teraz zaczynają się schody. Kiedy buziak na dzień dobry to już za mało. Kiedy nie wystarcza już „dobranoc synku” a pytania, które dostajesz wymagają od Ciebie coraz częściej pomocy google’a.
Kiedy mamy już za sobą nawiązywanie i utrzymanie więzi, wypracowany kontakt na zaawansowanym poziomie. Ogarnięty start w szkole i zmianę środowiska. Przychodzą teraz bardziej dorosłe problemy. Bunty, niezrozumienie świata, walka z zasadami. Ciekawość najbardziej zagmatwanych spraw i rozdrapywanie trudnych tematów. Trochę dziecko a trochę nastolatek, w zależności od sytuacji. Trzeba się już pilnować, bo podsłuchuje i rozumie coraz więcej. Więcej trzeba się też tłumaczyć i negocjować na każdym kroku. Nagrody i kary osiągają inny wymiar a świat online wciąga coraz bardziej. Własna przestrzeń jest coraz bardziej zamknięta i trudno się do niej dostać, trzeba sposobami.
Przestrzeń do nauki wydaje się akurat ogarnięta a jednak wciąż wymaga zmian i dopracowania. Stopa rośnie z miesiąca na miesiąc zostawiając po sobie wspomnienia w postaci dziury na placu w kapciach. Kolorowe zeszyty zmieniają się powoli w czarne a plecak z ulubionym Kapitanem Ameryką przegrywa z bardziej stonowanymi barwami. Na drzwiach dziecięcego pokoju bezczelnie wisi kartka z napisem „NIE WCHODZIĆ” a w środku gra głośna muzyka. Swoje własne zdanie jest coraz bardziej wyraźne a wybory szkolnej wyprawki coraz trudniej nam pogodzić.
Szykuję więc długopis, ołówek i gumkę, dokładam wsparcie i kopa na rozpęd. Czekam aż minie pierwszy tydzień aklimatyzacji i euforii ponownych spotkań po wakacjach i wracamy do rzeczywistości. Ratuję się nowymi kolorami, pachnącymi drewnem ołówkami i dziecięcą wyprawką przywołującą dreszcze podniecenia w gotowości do nowej klasy. To już ten czas, który ja dobrze pamiętam ze swoich wspomnień. Pierwsze klasy podstawówki zostawiają ślad w pamięci, oby jak najpiękniejsze synku!
Dobrze, że mamy taki Empik. Znajduję tam wszystkie akcesoria potrzebne do wyprawki. Lubię ten nasz czas, kiedy negocjujemy przed ekranem jaki kolor plecaka czy który worek wybrać. Młody wrzuca do wirtualnego koszyka kolejne farby czy blok rysunkowy planując już kolejne lekcje plastyki. To takie miłe przygotowanie do września, wszystko pachnące i nowiutkie. Dokładnie tak pamiętam końcówki moich wakacji, kiedy chodziłam do szkoły.
A później to już tylko HOP! w nowy rok szkolny!



Nasza chłopięca wyprawka w tym roku sporo podrosła. Zmieniła też styl i kolory nawiązujące do prostego stylu basic. Począwszy od plecaka, który z pozoru nudno-szary dopiero w środku kryje swoje bajery! Ma nawet port USB – czego to ludzie nie wymyślą 😉 Worek też, niby zwykło-czarny a ma dodatkową kieszonkę a w razie potrzeby będzie go też można założyć na plecy bo posiada szerokie szelki.

Plecak BASIC szary / Worko-plecak czarny

Kredki co roku uzupełniamy o kilka nowych kompletów. Dom, szkolna szafka, świetlica – idą jak szalone. Temperowanie kredek to już u nas niemal rodzinna zabawa. Kredki to moje ulubione przedmioty z dzieciństwa i nadal na nich nie oszczędzam. Dobrze zaostrzone dużo bardziej zachęcają do zabawy.

Kredki ołówkowe ANIMALS 24 kolory

Akcesoria w naturalnym kolorze drewna. Te i żadne inne nie wpisywały się tak idealnie w gust Tomika.
Szkicownik 38cm x 26cm / Zestaw pędzli z paletką / Linijka drewniana ze zwierzętami / Tabliczka mnożenia

Usuwalne, wymazywane czy inaczej nazwane ważne, że ratują w razie awarii. Ten młody człowiek utrzymuje, że nie potrzebuje już takich ale jeśli Wasze dzieci idą do pierwszej klasy warto o nich pomyśleć!
Długopisy usuwalne / Zestaw geometryczny / Duży szkicownik 75 stron

Częste pisanie na kolorowo w zeszytach bez rozmazywania? Proszę oto odpowiedź:


Deska z klipsem A4 / Długopisy żelowe / Ozdobny notatnik

Ten zestaw kredek mamy już od ubiegłego roku. Niektóre zgubione, inne nadgryzione czy zużyte. Całe szczęście wielorazowe opakowanie, które zwija się i zapina na rzep można wciąż uzupełniać nowymi kompletami. Łatwo w nim utrzymać porządek, wszystko jest dobrze widoczne i na swoim miejscu. Kredki są bezpieczne a miejsce do pracy w pełnej gotowości i super organizacji.

Tablice korkowe oczyszczone z wszelkich kawałków kartek, przypomnień i wspomnień dzielnie czekają na kolejne przygody!

Zestaw przyborów: szpilki, spinacze i klipsy

Temperówka na korbkę / Zestaw pudełek tekturowych

A teraz jeszcze więcej inspiracji!!

8. Szkicownik z twardą okładką
20. Zestaw pudełek tekturowych

1.Markery kredowe – idealne do naszej tablicy z blachy
4. Długopisy żelowe z brokatem
5. Fartuszek ochronny do prac plastycznych
Wpis powstał we współpracy z Empik.com




