Czekolada… więcej grzechów nie pamiętam.

Czekolada nie pyta, czekolada rozumie. Czekolada to słabość, tak wspaniała! Bo z czekoladą tylko jedno pytanie ma sens: O! to dla mnie?! i lecisz… kawałek za kawałkiem, na tabliczce kończąc. Dobrze, że tabliczki są takie niewielkie, pochłaniałybyśmy je w ilościach nieskończonych, prawda?

Dziewczyny! Obiecuję! To już ostatni raz… w tym tygodniu ;P Więcej już nie będę. Teraz będą znów już tylko dzieciaki, przytulaski, mądrość, szczęście i zdrowe jedzenie. Tak jak lubicie. Aj promis!

To tak z nowego roku mnie wzięło. Na bunt mi się zebrało. Taki wyraz noworocznych słabości, trochę też słabość do łamania postanowień, zasad i nakazów. To trochę ukojenie dla tych, który nie dotrzymali diety. No, kto przeżyje dłużej niż pół dnia o marchewce, sałacie i buraku? Dalej niż przez pierwszy tydzień stycznia?! Nie ja. Ja potrzebuje ciepła, słodyczy i płynącej rozkoszy! Tak, ja. Tym razem to nie dla dzieci. Sorry dzieciaki, not this time!
To wszystko działo się z rana, po wyjściu dzieci z domu. Po kryjomu, bez zbędnego towarzystwa. Bez pośpiechu i ganiania. Czekolada sama mi podeszła pod rękę, później już było z górki. Chwilę później wyszłam z domu, chwilę później zaczęłam dzień… ale było warto! Uwielbiam kraść sobie te cenne godzinki w ciągu dnia, tylko dla siebie. Nie przyznam się Wam nigdy, że są dni, kiedy nie mogę się doczekać aż dzieci wyjdą do przedszkola. Stoję przed drzwiami z niecierpliwością, przeskakując z nogi na nogę i pospiesznie poprawiając im czapki, delikatnie wypycham za drzwi.. I wciąż przeganiam myśli z pragnieniami samotności. Odliczam po cichu sekundy, posyłając całuski i nie moge się doczekać, kiedy już zostanę w ciszy i spokoju. Kiedy spokojnie posprzątam porozrzucane skarpetki, zrobię pranie, odkurzę dywan i uprasuję następną stertę ubrań. Czasem nawet nie w ciszy, a w towarzystwie reszty mieszkańców mojej klatki w bloku, przy najgłośniejszej opcji słucham muzyki. To moje chwile, których nigdy nie oddam.

To wszystko przez ten Nowy Rok! Taki przełom zawsze trochę namiesza. Namiętnie zapowiada sie od grudnia, czai się, powoli idzie, idzie i w końcu nadchodzi. Kusi choinką i prezentami, podryguje przy zabawie sylwestrowej, prezentuje się nawet nieco lepiej niż poprzedni. I nagle trach! Jest! Taki nowy, wymagający… Zobowiązuje bezczelnie do diet, postanowień i zaciskania pasa. Wzywa do dobroci, przyjaźni i zwolnienia tempa. Myśli, że można mu więcej niż poprzedniemu i bez skrupułów wymaga posłuszeństwa. Zapowiada zmiany na lepsze i ciągle obiecuje. Rzuca postanowienia na wiatr, udając, że damy radę im sprostać!

AAaaaaj tam! Dajcie spokój! W rezultacie kończy się tak samo jak poprzedni, pyta co zrobiłeś dobrze a co źle i czyha wciąż z nowymi planami na lepsze.

A czekolada? Czekolada nie pyta…

 

DSC_0096

DSC_0072

DSC_0073

DSC_0074

DSC_0070

DSC_0056

DSC_0067

DSC_0049

DSC_0037

DSC_0044_1

DSC_0063

DSC_0062

DSC_0179

DSC_0137

DSC_0079

DSC_0147

DSC_0320

 

 

Najlepszy przepis na gorącą czekoladę.

250 ml mleka (2% lub 3,2 %) + 100 ml śmietanki 30% + 200 g czekolady. ( 2 porcje )

Mleko zagotować ze śmietanką, dodawać połamaną czekoladę do całkowitego rozpuszczenia. Podawać na ciepło, z bitą śmietana karmelem, dodatkami…

W kwestii dekoracji, proszę Państwa ( co zawsze przyprawia Was o gęsią skórkę) to wszystko spontan. Na dół szklanek włożyłam karmel, później bitą śmietanę. Zalałam to czekoladą, a na wierz włożyłam to, co było pod ręką. Ciastka, crunchy, batoniki, srebrne kuleczki i iryski 😉 Brzeg szklanki obsmarowałam karmelem i przykleiłam do niego wiórki, orzeszki, kawałek czekolady i cośtam… Dopóki się trzymało to wisiało, później zjadłam! Smacznego!

 

Tagi : ,
Powiązane wpisy
Komentarze

Dodaj komentarz

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij