Ale po co się uczyć, mamo?

po co się uczyć

Po co się uczyć?

Jestem przekonana, że słyszycie to pytanie u siebie w domu. Jestem też ciekawa jak na nie odpowiadacie? U nas dyskusje na ten temat zdarzają się coraz częściej i pada coraz więcej argumentów, które wydają się jak najbardziej trafne. Tym bardziej teraz, w trudnym czasie dla edukacji i dla młodzieży coraz częściej pada pytanie: „A w ogóle to po co się uczyć?”

Edukacja zdalna pozostawia wiele do życzenia. Mimo, że już i nauczyciele i uczniowie również wypracowali sobie sposoby do realizacji planu nauczania, to wciąż nie jest to samo. Moim zdaniem to wciąż podtrzymanie niczym przy życiu szkolnym uczniów a nie żaden rozwój. Zarówno prowadzenie lekcji jak i sprawdzanie zdobytej wiedzy nie jest łatwe ani wystarczające. Dzieciaki wypracowały sobie już tyle strategii funkcjonowania aby ominąć system, że coraz bardziej przestają wierzyć w sens nauki. Zwłaszcza nauki online.

Bo po co się uczyć? Po co się starać? Po co w ogóle wracać do szkoły? Badania mówią, że jeszcze na początku pandemii dzieciom brakowało szkoły i chciały do niej wrócić jak najszybciej. Dzisiaj chcą już coraz mniej. Pewnie też ze względu na to, że mamy marzec i semestr zaraz się skończy, więc po co w ogóle sobie utrudniać. Lepiej zakończyć go online tak jak w sumie uczyli się cały rok. W zeszłym roku wszyscy dopiero uczyliśmy się jak zorganizować naukę online, dziś nauczyciele w większości realizują już z dziećmi normalny program. Uczniowie mają słabsze oceny, za dużo godzin przed ekranem bardzo ich obciąża. Dodatkowo nie mają już takich chęci spotykać się z kolegami na żywo, bo po zakończonych lekcjach wszyscy są umówieni na gry online. Nie muszą stać na dworze, wietrze czy mrozie, nie muszą nigdzie jechać, mogą się spotkać w sieci, każdy ze swojego ciepłego i wygodnego pokoju. Da się przyzwyczaić, prawda?

Musimy się też przygotować na ewentualne rozpoczęcie nauki stacjonarnej we wrześniu, bo ten powrót wcale nie będzie łatwy. Umiejętności społeczne maleją z  miesiąca na miesiąc, relacje z rówieśnikami się rozluźniają w rodzinie zamkniętej w domu są jeszcze trudniejsze. Ani nauczyciele ani uczniowie nie są w najlepszej kondycji mimo, że pewnie bardzo się starają. Ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to jest tylko „na pół gwizdka”.

Przeczytaj również tekst: WYZWANIA ZDALNEGO NAUCZANIA

Wyzwania zdalnego nauczania. Co jeszcze możemy zrobić?

Nie chcę już wracać do szkoły

Dlaczego dzieci już nie chcą wracać do szkoły? Strategia funkcjonowania poza szkołą doskonale im się sprawdza. Umieją już omijać większość stresujących sytuacji, które wiązały się z chodzeniem do szkoły i życiem wśród kolegów z klasy:

  • nie muszą się ubierać, rozbierać z piżamy
  • nie muszą uważać na lekcji, wyłączają kamerkę i robią, co chcą
  • gdy nauczyciel wyrwie nagle do odpowiedzi zawsze może się popsuć mikrofon
  • nie muszą wcześnie wstawać, wystarczy 5 minut przed lekcją włączyć komputer i nie wychodzić z łóżka
  • nie muszą wychodzić z domu, szykować się, pokonywać drogi do szkoły
  • nauczyciele nikogo nie widzą, nie ma obowiązku włączania kamerek a to od razu mniejszy stres
  • uczniowie nie muszą nawet słuchać, zawsze mogą napisać na czacie, że sprzęt nie działa
  • nie są wystawiani na oceny innych uczniów, schowani w swoim pokoju są bezpieczni
  • mają ciągły dostęp do wiedzy z google, więc nic ich nie zaskoczy nawet na sprawdzianach
  • mogą jeść na lekcjach, spać na lekcjach a nawet na nich nie być jeśli są tylko wysyłane.

Nauczycielom też robi się coraz wygodniej w domu. W sumie to nie jest ich wina, że nie mogą uczyć tak, jakby chcieli. Mają mniejsze możliwości więc posiłkują się tylko tymi zasobami, które mają. W rezultacie realizują jakiś tam program ale nie tylko tym zajmuje się szkoła. Reszta, w tym opieka pedagogiczna pozostaje nietknięta. Nauczyciele jednak zostają zdani na siebie. Muszą ogarnąć własną pracę, dla niektórych to dużo więcej czasu poświęconego na przygotowanie do zajęć online, testów, prezentacji itp., muszą opanować niepewność rodziców, doradzić, tłumaczyć oraz powinni mieć na uwadze dobro dzieci, ich stan emocjonalny, problemy z nauką.

Widać, że problemy szkolne w trakcie pandemii z biegiem czasu się nasilają. Sposobów do ich rozwiązania wydaje się jakby mniej. Dobre relacje utrzymują się tak jak wcześniej ale uczniowie, którzy mieli trudności w nawiązywaniu kontaktów, poprzez izolację i niepewność mają ich jeszcze więcej. Pandemia wzmocniła różnice między dziećmi. Tam gdzie zasoby były, teraz są wzmocnione ale gdzie były braki, tam właśnie one się uwydatniają. Coraz więcej osób szuka specjalistycznej pomocy. Dzieci poza trudnościami w nauce borykają się ze stanami lękowymi, brakiem motywacji a nawet depresją. Pomijając to w jakim stanie jest polska psychiatria, nawet kontakt ze szkolnym psychologiem wydaje się niemożliwy. Będąc ciągle w domu z rodziną młodzież nie ma przestrzeni na prośby o pomoc, telefony zaufania, rozmowy telefoniczne albo online.

Zobacz ten wpis: „EMOCJE W SZKOLE ONLINE”

Emocje w szkole online. Pojęcia o tym nie mamy!

Będę Youtuberem

Znacie to? Będę Youtuberem, więc po co się uczyć? Będę zarabiał kupę kasy na graniu online! Muszę więc ćwiczyć! Całymi godzinami, tak jak moi koledzy. Być może tez czytaliście najnowsze badania, mówiące o tym, że wspołczesna młodzież nie pragnie już być strażakami i piosenkarkami ani aktorkami czy prawnikami. Dziś każdy dzieciak chce być youtuberem, blogerem, instagramerem, influencerem! A czy do tego potrzebna jest nauka? Zrobi to spokojnie bez matury czy studiów. W świecie, w którym praca influencera odbierana jest jak płynąca kasa za kilka zdjęć i nicnierobienie naprawdę łatwo jest o tym marzyć. I osobiście wcale się nie dziwię. Kiedy wizerunek moich dzieci pojawił się w sieci wiedziałam już, że to będzie dla nich tylko dodatkowe doświadczenie na przyszłość. Kiedy przyjęły tę rolę z entuzjazmem coraz częściej (zwłaszcza Tomik) ma aspiracje do tworzenia czegoś własnego w sieci. Ale jak to będzie za kilkanaście lat? Tego nie wiemy, ale wiemy, że wiedza to ogromne narzędzie do sukcesu.

A dlaczego tak naprawdę warto się uczyć?

Każdy z Was ma na pewno swoje podejście do szkoły i nauki ale podrzucę Wam kilka argumentów, które ja wykorzystuję w rozmowach o nauce z synem:

Odkrywanie swoich talentów: wydaje mi się, że te dziecięce niezapisane, czyste karty mają niezwykły dar w postaci możliwości uczenia się. Nie chodzi mi tylko o edukację szkolną ale uczenie się życia, funkcjonowania w społeczeństwie, inspiracji, znajdowanie swojej drogi i odkrywanie swoich talentów. Ucząc się, mamy też możliwość poznawania samego siebie, rozwijamy,a niejednokrotnie odkrywamy w sobie talenty, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

Ciekawość świata, poznawanie ludzi: nie bez powodu postawiłam to na drugim miejscu. W pierwszej kolejności stawiam zawsze rozumienie siebie i odkrycie swojej drogi, dopiero później współżycie z innymi ludźmi i ciekawość świata wokół. Niemniej jednak każde poznawanie jest uczeniem się i odgrywa w naszym życiu bardzo dużą rolę. Kontakt z innymi uczy nas jakie są w nas różnice a w czym jesteśmy sobie podobni. Pozwala nam na znalezienie osób, które myślą tak, jak my i mają takie same poglądy. Wiedza na temat ludzi, ich życia, funkcjonowania i różnic pozwala nam lepiej zrozumieć świat.

Łatwiejsze życie: ogólna wiedza daje nam większe poczucie bezpieczeństwa, łatwiejsze nawiązywanie kontaktów, przyjemniejsze rozmowy z innymi. Co za tym idzie także łatwiejsze życie, łatwiejsze funkcjonowanie w społeczeństwie, które rozumiemy i znamy. Daje nam więcej możliwości i pomysłów jak radzić sobie w określonych sytuacjach. Nie chodzi o to, żebyśmy znali się na wszystkim, bo to nie możliwe ale żebyśmy nie odrzucali możliwości uczenia się i poznawania wiadomości z różnych dziedzin, ponieważ mogą nam one ułatwić życie. Dzięki nim nie damy się oszukać lub będziemy wiedzieli jak rozwiązać problem czy komuś pomóc.

Sprawność umysłu: Podobno człowiek cofa się wtedy, kiedy nie chce się już niczego nowego uczyć. Uczenie się poprawia zdolności kojarzenia, lepiej potrafimy wyciągać wnioski z różnych ważnych dla nas sytuacji. Uczenie się wpływa na poprawę pamięci, jest swoistą gimnastyką dla mózgu. Warto ją praktykować. Uczenie się i ciągłe rozwijanie swoich umiejętności jest tym, co pozwala nam zdrowo funkcjonować. Nasze otoczenie cały czas się zmienia i coraz więcej od nas wymaga. Odkrywamy też wciąż nasze potrzeby i pragnienia, chcemy realizować marzenia. Żeby móc sprostać wymaganiom otoczenia, w którym żyjemy i swoim własnym, nie można stać w miejscu, trzeba zadbać o ciągły rozwój swoich umiejętności a co za tym idzie, o rozwój samego siebie.

 

Powiązane wpisy
Komentarze

Komentarze
(post)

  1. ZapachyDomu pisze:

    Bo to jest fajne 🙂

Leave a Reply

Korzystając z naszego serwisu akceptujesz ustawienia cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij